Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Twój e-PIT wyłączony po północy – jak złożyć korektę PIT? – Biznes Wprost

Twój e-PIT wyłączony po północy – jak złożyć korektę PIT? – Biznes Wprost

30 kwietnia, 2026
Minister aż wyjechał na lotnisko. Przyjechało przepiękne i dziwne zwierzę

Minister aż wyjechał na lotnisko. Przyjechało przepiękne i dziwne zwierzę

30 kwietnia, 2026
Bliski Wschód. Trump poucza Merza, każe nie wtrącać się do kwestii wojny z Iranem

Bliski Wschód. Trump poucza Merza, każe nie wtrącać się do kwestii wojny z Iranem

30 kwietnia, 2026
Sondaż. KO przed PiS, Konfederacja trzecia. Kluczowy podział mandatów

Sondaż. KO przed PiS, Konfederacja trzecia. Kluczowy podział mandatów

30 kwietnia, 2026
Długosz: Polska 2050 kozaczyła, ale w klubie nie było twardzieli. Tusk nie dał się szantażować

Długosz: Polska 2050 kozaczyła, ale w klubie nie było twardzieli. Tusk nie dał się szantażować

30 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Twój e-PIT wyłączony po północy – jak złożyć korektę PIT? – Biznes Wprost
  • Minister aż wyjechał na lotnisko. Przyjechało przepiękne i dziwne zwierzę
  • Bliski Wschód. Trump poucza Merza, każe nie wtrącać się do kwestii wojny z Iranem
  • Sondaż. KO przed PiS, Konfederacja trzecia. Kluczowy podział mandatów
  • Długosz: Polska 2050 kozaczyła, ale w klubie nie było twardzieli. Tusk nie dał się szantażować
  • Kraków. Barbara Nowak z PiS wzywa do bojkotu. To sprzeciw wobec kard. Rysia? – Wprost
  • Legitymacja emeryta i rencisty – jakie zniżki przysługują seniorom? – Biznes Wprost
  • Strażnicy byli w szoku. Przemytniczka przykleiła pod ubraniem 30 gadów
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Atomowa rozgrywka w głębinach. Sowieccy kapitanowie stosowali „szalone” manewry
Atomowa rozgrywka w głębinach. Sowieccy kapitanowie stosowali „szalone” manewry
Aktualności

Atomowa rozgrywka w głębinach. Sowieccy kapitanowie stosowali „szalone” manewry

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości1 sierpnia, 2025

W szczytowym okresie zimnej wojny Rosjanie wodowali osiem atomowych okrętów podwodnych rocznie, a do 1991 r. wyprodukowali ich prawie 240! Zimnowojenna rywalizacja w morskich głębinach zazwyczaj przywodzi na myśl amerykański przebój filmowy z 1989 r. „Polowanie na Czerwony Październik”. Choć wizja reżysera jest daleka od historycznej prawdy, to rywalizacja w głębinach była ostra i pełna niebezpiecznych zagrań.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Kiedy w 1958 roku USS Nautilus, pierwszy na świecie okręt podwodny o napędzie atomowym, przepłynął pod lodami Arktyki, USA mogły odetchnąć z ulgą. Misja Nautilusa odwróciła uwagę świata od wystrzelenia rok wcześniej Sputnika, wydarzenia, które nadwyrężyło powszechne przekonanie o dominacji technologicznej USA i było ogromnym sukcesem wizerunkowym ZSRR.

Dwa lata później USS Triton dokonał czegoś jeszcze bardziej niewiarygodnego.

W trzy miesiące opłynął kulę ziemską pod wodą, powtarzając w ten sposób wyczyn Magellana. Ta pierwsza podwodna podróż dookoła świata miała również militarny kontekst. Amerykanie udowodnili, że okręt z napędem atomowym może pozostawać w zanurzeniu przez wiele tygodni, a nawet miesięcy. Wprawdzie Triton podczas rejsu dwukrotnie wynurzył się na powierzchnię, ale nie było to niezbędne dla powodzenia jego misji. Jedynymi ograniczeniami czasu przebywania okrętu pod wodą były zapas żywności i wytrzymałość załogi.

Dla wojskowych strategów obu stron stało się jasne, że atomowy okręt podwodny będzie kluczowym orężem w wyścigu zbrojeń nuklearnych. W przeciwieństwie do rakiet i bombowców startujących z lądu okręt zanurzony gdzieś na środku Atlantyku był w zasadzie niewykrywalny i wróg nie zdołałby na początku wojny zniszczyć umieszczonych na nim rakiet międzykontynentalnych. Oba mocarstwa przeznaczyły ogromne środki na nowy obszar nuklearnej rywalizacji.

Po sukcesach Nautilusa i Tritona Amerykanie z impetem przystąpili do budowy floty podwodnych nosicieli rakiet balistycznych, zwanych potocznie boomerami (od wielkiego boom, które powstałoby po uderzeniu ich rakiet w cel). Pierwszy okręt tego typu, USS George Washington, wszedł do służby w US Navy już w 1960 r.

Michaił Gorbaczow na pokładzie Akuły. Okręty tej klasy to największe jednostki podwodne, jakie kiedykolwiek zbudowano. Baza Floty Północnej w Siewieromorsku, 2 października 1987 r.

Michaił Gorbaczow na pokładzie Akuły. Okręty tej klasy to największe jednostki podwodne, jakie kiedykolwiek zbudowano. Baza Floty Północnej w Siewieromorsku, 2 października 1987 r.

Foto: fot. Sovfoto/UIG via Getty Images

Tymczasem Sowieci pozostawali w tyle o cztery-pięć lat. Co prawda wyczyn Nautilusa w podwodnej żegludze powtórzyli w 1962 r., ale pierwszy radziecki boomer z prawdziwego zdarzenia – projekt 667 A, w kodzie NATO Yankee I – wszedł do służby dopiero w 1967 r. Stopniowo jednak ZSRR doganiał USA, a w połowie lat 70. nawet zyskał liczebną przewagę. W miarę jak oba państwa rozbudowywały flotę podwodnych nosicieli rakiet strategicznych, kluczowe stało się zapewnienie im ochrony. Było to zadaniem wielozadaniowych okrętów podwodnych, zwanych potocznie myśliwskimi. Miały one z jednej strony patrolować akweny, na których odbywały rejsy własne boomery, a z drugiej strony tropić i odstraszać boomery przeciwnika. Stanowiło to nie lada wyzwanie.

W sieci hydrofonów

Zanurzone okręty podwodne zdradza jedynie hałas wytwarzany głównie przez siłownię i inne urządzenia pokładowe. Do wykrywania jednostek wroga służą echosondy, wychwytujące dźwięki rozchodzące się w wodzie. Okręt podwodny można także namierzyć za pomocą aktywnego sonaru, wysyłając sygnał dźwiękowy, który odbija się od wszelkich napotkanych przeszkód. Załogi okrętów podwodnych nie lubią jednak tej metody, ponieważ w oczywisty sposób zdradza ona ich obecność i pozycję.

Pozostaje więc uważne nasłuchiwanie, na zasadzie kto kogo pierwszy wykryje. W tej grze liczą się dwie rzeczy: jakość urządzeń nasłuchowych oraz wyciszenie własnego okrętu. Wyścig w głębinach miał więc głównie wymiar technologiczny, a w tej dziedzinie zdecydowanie prowadzili Amerykanie. Stosowane na jednostkach US Navy urządzenia akustyczne były lepszej jakości, a komputery niezbędne do obróbki danych miały znacznie większą moc obliczeniową. Do tego dochodziła wyższa kultura techniczna amerykańskich marynarzy i mechaników. Sowieci borykali się nie tylko z niedostatkami swoich urządzeń nasłuchowych, ale dodatkowo musieli zmagać się z fatalną nieraz jakością wykończenia radzieckich okrętów. Wiele mechanizmów było niedopracowanych lub po prostu wadliwych, co oprócz większej awaryjności często zwiększało także poziom hałasu wytwarzanego przez okręt.

Centrala dowodzenia atomowego okrętu podwodnego klasy Akuła (Typhoon), lata 80. XX w.

Centrala dowodzenia atomowego okrętu podwodnego klasy Akuła (Typhoon), lata 80. XX w.

Foto: Georges DeKeerle/Sygma via Getty Images

Do tego dochodziła kwestia wyszkolenia załóg. W przeciwieństwie do rywali w US Navy, marynarze radzieccy otrzymywali niski żołd, a ich warunki bytowe w barakach zbudowanych na gołej ziemi na Dalekiej Północy także nie były godne pozazdroszczenia. W marynarce radzieckiej z wielką nieufnością traktowano ideę służby kontraktowej, co prowadziło do tego, że poza oficerami większość marynarzy pochodziła z poboru i była słabo wyszkolona.

Wszystko to sprawiało, że w podwodnej zabawie w kotka i myszkę radzieckie okręty były poniekąd na straconej pozycji. Sytuacji nie poprawiało położenie portów wojennych ZSRR. Zdecydowana większość radzieckich atomowych okrętów podwodnych operowała z baz na półwyspie Kola. Żeby wyjść na otwarte wody Atlantyku, musiały przepłynąć przez wąskie przesmyki lub morskie przejścia między lądami. Amerykanie szybko zwietrzyli tu dla siebie olbrzymią szansę na zdobycie przewagi w podwodnej grze i już w latach 50. rozpoczęli budowę sieci podwodnych czujników.

Rozciągająca się od Grenlandii przez Islandię po wyspy brytyjskie linia została naszpikowana wojskową elektroniką i stacjami nasłuchowymi. Każdy radziecki okręt podwodny usiłujący przedostać się na północny Atlantyk musiał siłą rzeczy przepłynąć nad tymi urządzeniami. Dzięki tej sieci, nazwanej SOSUS, Amerykanie doskonale orientowali się w działaniach radzieckiej floty podwodnej. Radzieccy kapitanowie początkowo byli niczego nieświadomi, ale bardzo szybko zorientowali się, że niemal zawsze krótko po wyjściu z portu za ich rufą pojawiał się przeciwnik. A właściwie mogli się tego jedynie domyślać, bo ich sonary miały ogromne problemy z namierzeniem amerykańskich i brytyjskich okrętów podwodnych. W tych warunkach, żeby w jakiś sposób zrekompensować przewagę techniczną wroga, kapitanowie radzieckich okrętów uciekali się do różnych forteli.

Gry wojenne

Jednym z nich był manewr polegający na niespodziewanej zmianie kursu, często o 180 stopni, co zmuszało śledzący okręt do gwałtownego wyhamowania lub zrobienia uniku i tym samym ujawnienia swojego położenia. Amerykańscy marynarze nazwali ten manewr „Szalonym Iwanem”, bo istotnie, było to zagranie skuteczne, ale bardzo ryzykowne.

Większość radzieckich okrętów podwodnych wykonywała „Szalonego Iwana” rutynowo co jakiś czas, co często prowadziło do bardzo niebezpiecznych sytuacji. Kiedy 9 października 1968 r. brytyjski okręt podwodny HMS Warspite stracił kontakt z radzieckim K-40, należącym do klasy Echo II, kapitan nakazał jak najszybciej odnaleźć śledzony okręt. Brytyjczycy pośpieszyli więc w miejsce ostatniego kontaktu, nieświadomi, że radziecki kapitan celowo zmienił kurs i wyłączył jeden z dwóch silników, w ten sposób ograniczając swoją sygnaturę akustyczną. HMS Warspite wpadł w pułapkę i ze znaczną prędkością zderzył się z K-40. Wprawdzie nikt z obu załóg nie odniósł obrażeń, ale oba okręty zostały poważnie uszkodzone i musiały zostać poddane pracom remontowym.

Podobny incydent miał miejsce dwa lata później, także z udziałem okrętu Echo II. W czerwcu 1970 r. amerykański USS Tautog, należący do typu Sturgeon, śledził radzieckiego K-108 niedaleko wybrzeży Kamczatki. Amerykańscy marynarze nauczyli się już przewidywać „Szalonego Iwana” i podążając za K-108, kilkakrotnie w porę wyhamowali. To jednak uśpiło ich czujność. W kluczowym momencie radziecki okręt nie tylko wykonał zwrot o 180 stopni, ale także zwiększył prędkość. USS Tautog znalazł się w niebezpieczeństwie. Ważący blisko 6 tys. ton potwór pędził wprost na niego, a na unik było już za późno. K-108 przeszorował kadłubem i pędnikami po kiosku i antenach amerykańskiej jednostki. Co ciekawe, Amerykanie byli przekonani, że radziecki okręt w wyniku uszkodzeń zatonął. Dopiero po latach okazało się, że zdołał dopłynąć do portu na Półwyspie Kamczackim, gdzie przez kilka lat był naprawiany.

Podobnych incydentów podczas zimnej wojny było znacznie więcej. Czasami jednak to Sowieci dawali się wywieść w pole. Tak było chociażby w marcu 1984 r., kiedy radziecki okręt K-314 typu Jorsz śledził amerykańskie jednostki nawodne manewrujące na Morzu Japońskim, w tym lotniskowiec USS Kitty Hawk. Okręty nawodne, zwłaszcza tak duże jak lotniskowce, pozornie są łatwym łupem dla okrętów podwodnych, gdyż ich wykrycie i namierzenie nie przysparza większych problemów. Tym razem jednak doszło to prawdziwego qui pro quo.

Amerykanie bardzo szybko wykryli okręt wroga i podczas manewrów wielokrotnie przećwiczyli jego zatopienie. Oczywiście załoga K-314 równie czujnie obserwowała cały zespół amerykańskich okrętów, w tym Kitty Hawk i krążownik Long Beach. Jednak w kluczowym momencie radziecki kapitan dał się zwieść. Podczas nocnych ćwiczeń załogi Kitty Hawk i Long Beach naprzemiennie zmieniały oświetlenie swoich okrętów, wprowadzając w błąd niepożądanych obserwatorów. Radziecki okręt podwodny dał się nabrać na ten wybieg. Sowieci podążali za krążownikiem, przekonani, że śledzą amerykański lotniskowiec. Jakież musiało być ich zdziwienie, kiedy nagle poczuli silne szarpnięcie. Płynąc na głębokości peryskopowej, zawadzili o… lotniskowiec Kitty Hawk, który w teorii śledzili. Podobnie jak we wcześniej opisanych sytuacjach, nikt nie odniósł obrażeń, lecz uszkodzenia radzieckiego okrętu były na tyle poważne, że musiał zostać odholowany do portu.

Projekt Alfa

Od początku lat 60. Sowieci byli świadomi przewagi technologicznej rywali. Aby temu zaradzić, próbowali wielu metod, w tym celowej dezinformacji. W 1961 r. opublikowali w prasie artykuł, który szczegółowo opisywał niepowodzenia Związku Radzieckiego w dziedzinie budowy i eksploatacji okrętów podwodnych. Zachodnie służby wywiadowcze połknęły haczyk i przez kolejne parę lat amerykańskie media drwiły z radzieckiej techniki, powtarzając nieprawdziwe doniesienia o sterach i śrubach tak słabej konstrukcji, że uginały się pod naporem fal.

Radziecka propaganda uśpiła czujność wroga, żeby niespodziewanie wprowadzić napęd atomowy do okrętów podwodnych ZSRR i tym samym nadrobić straty w wyścigu. Amerykanie jednak szybko przejrzeli Sowietów. Dzięki systemowi SOSUS i danym uzyskanym przez własne okręty podwodne dokładnie poznali rzeczywiste możliwości i charakterystyki radzieckich okrętów podwodnych. Choć nie były one tak marne, jak próbowała ich przekonać radziecka prasa, to ZSRR wciąż zostawał daleko w tyle.

Nie przeszkadzało to analitykom i publicystom po drugiej stronie globu snuć wizji o radzieckiej podwodnej wunderwaffe.

Pożywką dla nich były eksperymenty prowadzone przez Sowietów, a zwłaszcza budowa krótkiej serii okrętów Alfa. Zwodowane w latach 70. jednostki zachwyciły zachodnich obserwatorów. Pozornie ich konstrukcja faktycznie była przełomowa. Siłownia atomowa chłodzona płynnym metalem pozwalała na osiągnięcie fantastycznej prędkości podwodnej ponad 40 węzłów, czyli o ponad jedną trzecią więcej niż najszybsze jednostki amerykańskie. Do tego dochodziły niewielkie rozmiary, niemal zupełna automatyzacja obsługi oraz kadłub z tytanu. Wszystko to miało sprawiać, że Alfy będą nieuchwytne dla wroga. Jednak nagromadzenie tylu nowych technologii i rozwiązań w jednej maszynie przerosło Sowietów. Szybko okazało się, że Alfy stanowią większe zagrożenie dla własnych załóg i obsługi portowej, ponieważ ich awangardowa siłownia używała żrącego chłodziwa. Ich obsługa była bardzo skomplikowana, wymagała kadry o wyjątkowo wysokich kwalifikacjach i niestandardowych umiejętnościach. Ostatecznie więc po kilkuletniej eksploatacji zostały wycofane ze służby. Technologiczna ucieczka do przodu nie powiodła się. Moskwie pozostała więc rywalizacja pod względem ilościowym.

Polski wkład

Choć Zachód początkowo nie wierzył, że Sowieci zdołają opanować konstrukcję atomowych okrętów podwodnych, ZSRR rychło uruchomił program masowej produkcji tych jednostek. W ich budowę zaangażowanych było ponad tysiąc zakładów przemysłowych, a same okręty powstawały w czterech stoczniach. W szczytowym okresie zimnej wojny wodowały one osiem atomowych okrętów podwodnych rocznie, a do 1991 r. ZSRR wyprodukował wszystkich typów prawie 240! Było to o blisko 80 jednostek więcej, niż posiadała uchodząca za największą potęgę morską świata US Navy. Przewaga w liczbie okrętów podwodnych na niewiele się jednak zdała, ponieważ Sowieci mieli ogromne problemy z utrzymaniem tej gigantycznej floty w dobrym stanie technicznym. Marynarka ZSRR nigdy nie doczekała się solidnej infrastruktury pozwalającej na prawidłową eksploatację budowanych hurtowo jednostek. Jak na ironię więc spędzały one większość swojej służby zacumowane przy pirsie lub poddawane ciągnącym się latami remontom. Tymczasem zdecydowana większość atomowych okrętów podwodnych USA nie tylko była stale w gotowości bojowej, ale faktycznie odbywała regularne patrole.

Blisko 70 proc. radzieckich sił podwodnych znajdowało się we Flocie Północnej, która w warunkach zimnej wojny zyskała szczególne znaczenie. Wody Arktyki stały się naturalnym schronieniem dla radzieckich boomerów, tak więc obie strony skierowały swoją uwagę na te nieznane dotąd wody. Amerykanie usiłowali wytropić i śledzić strategiczne okręty podwodne Sowietów, a ci robili wszystko, by im przeszkodzić. Okazało się, że panujące na Morzu Barentsa warunki sprzyjają tym, którzy pragną się skryć w jego głębinach.

Choć Amerykanie od początku prowadzili technologicznie, to Sowieci jako pierwsi zrozumieli, jak przydatna jest wiedza o morzach i oceanach. Co ciekawe, swój udział miały w tym polskie stocznie. Od lat 60. ZSRR prowadził zakrojone na szeroką skalę badania hydrograficzne i oceanograficzne, w których wykorzystywano głównie specjalistyczne okręty produkowane w Gdańsku i Szczecinie. W okresie zimnej wojny Polska zbudowała dla marynarki ZSRR kilkadziesiąt takich jednostek i choć oficjalnie mówiło się o nich jako o cywilnych statkach badawczych, polscy inżynierowie doskonale zdawali sobie sprawę z ich rzeczywistego przeznaczenia. Dzięki tym okrętom ZSRR uzyskał informacje o prądach morskich, wirach, pływach, temperaturze i składzie wody w kluczowych akwenach. Umiejętne wykorzystanie tej wiedzy pozwalało okrętowi podwodnemu ukryć się za naturalną barierą akustyczną, trudną do spenetrowania nawet dla zaawansowanej techniki amerykańskiej.

Giganty na sznurku

Prawdziwy przełom w podwodnej rywalizacji nastąpił dopiero w latach 80. Najpierw dzięki amerykańskiemu szpiegowi Johnowi Walkerowi Sowieci poznali prawdę na temat sieci SOSUS – jak za pomocą podwodnych hydrofonów USA wykrywają każdy radziecki okręt podwodny przedostający się na otwarte wody Atlantyku.

W 1987 r. wyszło na jaw, że wiele firm z różnych krajów, przede wszystkim japońska Toshiba, przez lata nielegalnie dostarczało do ZSRR zaawansowaną technologię przemysłową. Chodziło głównie o precyzyjne urządzenia do produkcji antykawitacyjnych śrub okrętowych, znacznie cichszych niż wcześniej używane na radzieckich okrętach. Technologia ta w połączeniu z informacjami uzyskanymi od Walkera pozwoliła Sowietom wyciszyć swoje okręty do tego stopnia, że wreszcie mogli stanąć do walki jak równy z równym.

Zimnowojenna rywalizacja w morskich głębinach zazwyczaj przywodzi na myśl amerykański przebój filmowy z 1989 r. „Polowanie na Czerwony Październik”. Tytułowy okręt to supernowoczesna, atomowa łódź podwodna, wyprzedzająca o generację zachodnie odpowiedniki. Jej doświadczony i przebiegły kapitan wykonuje genialne manewry, ośmieszając amerykańskich teoretyków wojny podwodnej. Historia pokazała, że choć wizja reżysera była daleka od prawdy, to umiejętności inżynieryjnych nie można było Sowietom zupełnie odmówić.

Pojawienie się w 1985 r. okrętu podwodnego nowego typu Akuła wywołało szok u Amerykanów. Po raz pierwszy w historii zimnej wojny poziom szumów generowanych przez radziecki okręt podwodny był porównywalny do hałasu wytwarzanego przez jednostki, którymi dysponowała US Navy. Do 1991 r. ZSRR zdążył zbudować kilkanaście okrętów nowego typu.

Po zakończeniu zimnej wojny większość z nich, podobnie jak reszta atomowej floty radzieckiej, znalazła się w fatalnej kondycji. Okręty stały przy pirsach latami, a jedynym sposobem na zachowanie sprawności technicznej i polepszenie sytuacji bytowej marynarzy było objęcie ich patronatem przez rosyjskie miasta. W ten sposób od 1992 r. rosyjskie okręty podwodne, do tej pory ściśle tajne, zaczęły zyskiwać nazwy z prawdziwego zdarzenia, które miały zachęcić miasta takie jak Orzeł, Tuła lub Kursk do opłacenia utrzymania i szkolenia załogi. Nawet jednak te dodatkowe fundusze przekazywane przez cywilnych sponsorów okazywały się czasem niewystarczające, co pokazała tragedia Kurska w 2000 r.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
1

30.07.2025

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Długosz: Polska 2050 kozaczyła, ale w klubie nie było twardzieli. Tusk nie dał się szantażować

Długosz: Polska 2050 kozaczyła, ale w klubie nie było twardzieli. Tusk nie dał się szantażować

Tutaj piknik trwa od kwietnia do późnej jesieni. „Zwierzęta są przyzwyczajone do dziwnych dla nich zachowań ludzi”

Tutaj piknik trwa od kwietnia do późnej jesieni. „Zwierzęta są przyzwyczajone do dziwnych dla nich zachowań ludzi”

Utrzeć nosa rakowi. Chirurgia rekonstrukcyjna i estetyczna u pacjentów onkologicznych

Utrzeć nosa rakowi. Chirurgia rekonstrukcyjna i estetyczna u pacjentów onkologicznych

Naukowcy dali mrówkom i ludziom to samo zadanie. Wnioski zaskakują

Naukowcy dali mrówkom i ludziom to samo zadanie. Wnioski zaskakują

Zapomniany bohater Sejmu Wielkiego o rządzie: Nierząd, ucisk, ohyda

Zapomniany bohater Sejmu Wielkiego o rządzie: Nierząd, ucisk, ohyda

Wojna „dwóch płuc” w PiS. Tak Kaczyński chce zabrać tlen Morawieckiemu

Wojna „dwóch płuc” w PiS. Tak Kaczyński chce zabrać tlen Morawieckiemu

Parada Polskości w cieniu politycznych napięć. Litewscy Polacy nie chcą Brauna

Parada Polskości w cieniu politycznych napięć. Litewscy Polacy nie chcą Brauna

Mazur-Kudelska: zbrodnia popełniona przez dziecko burzy porządek świata w sposób szczególny

Mazur-Kudelska: zbrodnia popełniona przez dziecko burzy porządek świata w sposób szczególny

Najbardziej obsesyjny malarz w historii. Palił jak lokomotywa i zjadał poczwórne obiady

Najbardziej obsesyjny malarz w historii. Palił jak lokomotywa i zjadał poczwórne obiady

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Minister aż wyjechał na lotnisko. Przyjechało przepiękne i dziwne zwierzę

Minister aż wyjechał na lotnisko. Przyjechało przepiękne i dziwne zwierzę

30 kwietnia, 2026
Bliski Wschód. Trump poucza Merza, każe nie wtrącać się do kwestii wojny z Iranem

Bliski Wschód. Trump poucza Merza, każe nie wtrącać się do kwestii wojny z Iranem

30 kwietnia, 2026
Sondaż. KO przed PiS, Konfederacja trzecia. Kluczowy podział mandatów

Sondaż. KO przed PiS, Konfederacja trzecia. Kluczowy podział mandatów

30 kwietnia, 2026
Długosz: Polska 2050 kozaczyła, ale w klubie nie było twardzieli. Tusk nie dał się szantażować

Długosz: Polska 2050 kozaczyła, ale w klubie nie było twardzieli. Tusk nie dał się szantażować

30 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Kraków. Barbara Nowak z PiS wzywa do bojkotu. To sprzeciw wobec kard. Rysia? – Wprost

Kraków. Barbara Nowak z PiS wzywa do bojkotu. To sprzeciw wobec kard. Rysia? – Wprost

30 kwietnia, 2026
Legitymacja emeryta i rencisty – jakie zniżki przysługują seniorom? – Biznes Wprost

Legitymacja emeryta i rencisty – jakie zniżki przysługują seniorom? – Biznes Wprost

30 kwietnia, 2026
Strażnicy byli w szoku. Przemytniczka przykleiła pod ubraniem 30 gadów

Strażnicy byli w szoku. Przemytniczka przykleiła pod ubraniem 30 gadów

30 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.