Ludzie, którzy nie przyjeżdżają. Programy, które nie działają. Urzędnicy, którzy już nie pilnują porządku. To tylko część z niewidocznych na pierwszy rzut oka konsekwencji rządów sprawowanych przez Donalda Trumpa. A tylko ich przybywa.

Podczas II wojny światowej, gdy alianci zaczęli tracić ogromną liczbę bombowców nad Europą, analitycy zaczęli szukać sposobu na rozwiązanie problemu. Badali samoloty, którym udało się wrócić do bazy, zaznaczali na skrzydłach, kadłubach oraz ogonach miejsca trafione pociskami i wyciągnęli oczywisty wniosek — należy dodać pancerz tam, gdzie uszkodzeń było najwięcej.

Abraham Wald, statystyk węgierskiego pochodzenia, którego poproszono o opinię, stwierdził, że to wniosek wprawdzie logiczny, lecz całkowicie błędny. Widoczne uszkodzenia sa tymi, które samolot przetrwał. Tak naprawdę opancerzenia wymagały więc — jego zdaniem — miejsca, które wydawały się nietknięte. To tam bowiem trafione bombowce nie wracały do bazy. Dzisiaj zjawisko to znane jest jako błąd przeżywalności — najistotniejsze jest to, czego nie widać.

W ten sposób możemy też spojrzeć na drugą kadencję prezydenta Donalda Trumpa. Znane wszystkim szkody są oczywiste: wojny celne, publiczne kłótnie z sędziami, konflikty na różnych światowych frontach. Gdy Sąd Najwyższy w lutym zagłosował przeciwko jego cłom, Trump oświadczył, że jest on „absolutnie zawstydzony postawą niektórych sędziów”. Ten moment był wyjątkowy, jednak nie wpłynął na ostateczny rezultat — decyzja Sądu Najwyższego spotkała się z krytyką, ale przetrwała.

O tym właśnie mówił Abraham Wald: najbardziej oczywiste szkody nie zawsze są tymi najgroźniejszymi. Głębsza historia drugiej kadencji Trumpa może więc kryć się w tym, czego nie ma. Kanadyjczycy, którzy przestają przyjeżdżać do USA, zagraniczni studenci wybierający inne kraje, naukowcy korzystający z europejskich ofert, po cichu wygaszane programy wymiany, urzędnicy państwowi, którzy odchodzą i nie są zastępowani oraz znikające szlaki żeglugowe. To są części Stanów Zjednoczonych, które nie wróciły już do bazy.

Swoją agendę walki z biurokracją Trump przedstawił podczas przemówienia w Kongresie 4 marca 2025 r. — Moja administracja odzyska władzę z rąk tej nieodpowiedzialnej biurokracji — zapowiedział.

W komunikacie Białego Domu z okazji pierwszej rocznicy „dnia wyzwolenia” czytamy, że Trump odrzucił „iluzję wolnego handlu’”, czego efekty były „zdumiewające” — nowe umowy handlowe, spadek deficytu w wymianie towarowej i inwestycje liczone w bilionach dol. Dla zwolenników Trumpa dawne USA były leniwe i przesiąknięte urzędniczą mitręgą.

Lewica postrzega likwidację agencji takich jak np. USAID (Agencja Stanów Zjednoczonych ds. Rozwoju Międzynarodowego), redukcje w federalnej administracji oraz ataki na Sąd Najwyższy jako dowód na to, że Trump chce osłabić fundamenty państwa amerykańskiego. Przekonuje też, że osłabienie amerykańskiej „miękkiej siły” nie tylko szkodzi USA, ale daje strategiczną przewagę Chinom.

To problemy widoczne gołym okiem. Jednak jeśli wiemy, gdzie szukać, znajdziemy także te „brakujące bombowce”, o których mówił Abraham Wald. Przykładowo, w styczniu 2026 r. Kanadyjczycy odbyli 2,1 mln podróży do Stanów Zjednoczonych — o 22 proc. mniej niż rok wcześniej, przy czym liczba podróży samochodowych spadła aż o 26,3 proc. Liczba Kanadyjczyków wracających z innych kontynentów po raz pierwszy od 1972 r. (pomijając okres pandemii) przewyższyła liczbę powrotów samochodowych z USA. Jak wskazują statystyki, trendy zmieniły się wraz z napięciami politycznymi między Kanadą a USA. To coś więcej niż turystyka — to znak rozluźnienia wieloletnich przyzwyczajeń. Za prezydentury Trumpa domyślne wybory Kanadyjczyków przestały być już tak oczywiste.

Podobnie wygląda sytuacja w handlu. Według Reutersa w maju 2025 r. największe firmy kontenerowe zawiesiły co najmniej sześć cotygodniowych połączeń na trasie Chiny–USA, co przełożyło się na zmniejszenie przepustowości o 25 682 kontenery tygodniowo, czyli ponad 1,3 mln rocznie. Cła Trumpa zdusiły więc popyt.

Kolejna kwestia to szkolnictwo wyższe — jedno z najważniejszych amerykańskich przedsięwzięć „eksportowych”. Ujawnione w marcu dane Departamentu Stanu wykazały, że od maja do sierpnia 2025 r. wydano o 36 proc. mniej wiz studenckich F-1 niż w analogicznym okresie w 2024 r. Jesienny raport wykazał 17 proc. spadku nowych studentów zagranicznych, co oznacza ponad 1,1 mld dol. utraconych przychodów i niemal 23 tys. miejsc pracy mniej.

Kwestia nauki wygląda jeszcze gorzej. Jak podał w styczniu dziennik „Nature”, ponad 7800 amerykańskich grantów badawczych zostało rozwiązanych lub zamrożonych, z agencji nadzorujących badania odeszło ok. 25 tys. naukowców i pracowników, a zapowiadane cięcia w budżetach na naukę wynoszą 35 proc., czyli 32 mld dol.

Przyjrzyjmy się teraz federalnej administracji. W pierwszej połowie 2025 r. liczba pracowników federalnych spadła o ok. 134 tys. (zatrudnionych zostało zaledwie 66 tys. osób), a kolejne 144 tys. otrzymało zgodę na odłożoną w czasie rezygnację. Jak poinformowało Biuro Statystyki Pracy, w marcu 2026 r. zatrudnienie w sektorze federalnym spadło o kolejne 18 tys., a liczba pracowników względem szczytu z października 2024 r. spadła o 355 tys. osób (czyli o 11,8 proc.)

Część z tych zmian to zapewne zdrowa korekta, jednak według rocznego raportu Council of the Inspectors General on Integrity and Efficiency za rok budżetowy 2024, tacy pracownicy generowali „ok. 18 dol. zwrotu z każdej zainwestowanej złotówki”. Biorąc pod uwagę, że w 2024 r. odnotowano 162 mld dol. błędnych wypłat, a roczne straty z tytułu oszustw mogą sięgać 521 mld dol., powstaje inna możliwość — to ci najmniej opłacani urzędnicy mogą w rzeczywistości być tymi, których strata okaże się najgroźniejsza.

Błąd przeżywalności ostrzega nas, by nie mylić tego, co najłatwiej zauważyć, z tym, co jest istotne. „Brakujące bombowce” za czasów drugiej kadencji Trumpa to ludzie, którzy nie przyjeżdżają; programy, które nie działają; połączenia, które nie wracają; granty, których nie wznowiono; wymiany, które się nie odbyły; oraz urzędnicy, którzy już nie pilnują porządku. Być może okaże się, że część tych ubytków była od dawna potrzebna. Jednak białych plam na tym schemacie wciąż przybywa.

Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version