Pierwsze polskie truskawki pojawiły się już na początku kwietnia. Sezon rozpoczął się od owoców pochodzących z upraw szklarniowych. Jak przekazał sadownik z okolic Kalisza, pierwszy zbiór odbył się w czwartek przed świętami. To oznacza, że krajowe truskawki są dostępne wcześniej, niż wielu kupujących zwykle się spodziewa, bo część osób kojarzy je dopiero z majem.
Na rynku hurtowym ceny pierwszych krajowych owoców są jednak bardzo wysokie. W Broniszach pod Warszawą za kilogram polskich truskawek trzeba zapłacić nawet 35 zł. To wyraźnie więcej niż w przypadku truskawek z importu, które kosztują od 11 do 13 zł za kilogram.
Ceny polskich truskawek już na starcie są bardzo wysokie
Podobnie sytuacja wygląda na Giełdzie Kaliskiej. Tam polskie truskawki kosztują około 32 zł za kilogram, podczas gdy owoce sprowadzane z zagranicy można kupić za 10–14 zł. Różnica między krajowym produktem a importem jest więc bardzo wyraźna i sięga nawet trzykrotności ceny.
Wiosną pojawia się też dobrze znany problem z oznaczaniem owoców na bazarach. Jak zwraca uwagę portal branżowy, truskawki sprowadzane między innymi z Grecji, Hiszpanii, Maroka czy Egiptu bywają sprzedawane jako polskie. To może wprowadzać klientów w błąd i utrudniać ocenę, za co naprawdę płacą.
Ceny polskich truskawek w sezonie mogą się jeszcze zmienić
Plantatorzy wskazują, że w głównym sezonie ceny mogą być niższe niż obecnie. Według jednego z producentów z Lubelszczyzny kilogram truskawek może kosztować od 18 do 20 zł. Zwrócił on jednak uwagę, że wpływ na dostępność owoców mogą mieć sezonowe przymrozki.
Inny plantator ocenił, że jeśli w maju nie wrócą ujemne temperatury, truskawki mogą kosztować podobnie jak rok temu, czyli około 10–12 zł za kilogram. Jednocześnie zaznaczył, że w ostatnim czasie przymrozki zniszczyły wiele sadów i pól uprawnych, a straty objęły nie tylko truskawki, ale także między innymi czereśnie.
Ceny polskich truskawek zależą od pogody i skali strat
Przy stawkach na poziomie 10–12 zł za kilogram za kobiałkę mieszczącą około dwóch kilogramów owoców trzeba byłoby zapłacić mniej więcej 20–24 zł. To jednak wariant uzależniony od pogody i braku kolejnych spadków temperatury.
Plantatorzy nie mają wątpliwości, że ewentualny powrót przymrozków może przełożyć się na wyraźne podwyżki. Jednocześnie zapowiadają, że jedno jest pewne — taniej niż w zeszłym roku nie będzie. To oznacza, że choć pierwsze polskie truskawki już trafiły do sprzedaży, na niższe ceny konsumenci będą musieli jeszcze poczekać, a i tak nie ma gwarancji, że sezon okaże się łaskawy dla portfeli.














