Najnowsze zdjęcia satelitarne ukazały postępy prac nad czwartym chińskim lotniskowcem, który pozostaje skrupulatnie skrywaną przez Pekin tajemnicą. Analitycy wojskowi są coraz bardziej przekonani, że okręt ten będzie miał napęd jądrowy, co znacząco zwiększyłoby jego zasięg, autonomię i prędkość w porównaniu do dotychczasowych jednostek.
Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Dziękuję, że nas czytasz
Foto: Newsweek
Chiny już teraz dysponują najliczniejszą marynarką wojenną na świecie pod względem liczby okrętów, a nowe są produkowane przez chińską armię w tempie około trzykrotnie większym niż amerykańską.
Budowa lotniskowca o napędzie jądrowym byłaby kamieniem milowym w dążeniu prezydenta Xi Jinpinga do stworzenia „armii na światowym poziomie” do 2050 r. Taki okręt sprawiłby, że Chiny znalazłyby się w gronie zaledwie trzech państw, które posiadają takiego typu maszynę – obok Stanów Zjednoczonych i Francji.
Nowe zdjęcia satelitarne zwracają uwagę analityków
Lotniskowiec typu 004 powstaje w stoczni w Dalian, w prowincji Liaoning. Jak sugerują najnowsze zdjęcia, prace od podstawowego łączenia kadłuba przesuwają się w stronę montażu maszynowni oraz elementów, które według opinii analityków przewidziano pod reaktory jądrowe.
Tom Shugart, były oficer amerykańskiej marynarki wojennej i ekspert z Center for a New American Security, zauważył, że na udostępnionych przez SkyFi zdjęciach satelitarnych z 17 lutego można dostrzec dwa osłonięte przedziały reaktorów oraz nawet cztery maszynownie wewnątrz kadłuba.
— To utwierdza mnie w przekonaniu, że ten okręt będzie miał napęd jądrowy — powiedział, Shugart, zwracając uwagę na podobieństwo do wczesnych zdjęć budowy amerykańskich lotniskowców klasy Ford. — Uznałbym to za niemal pewne.
Mężczyzna podkreślił także podobieństwa do USS Enterprise, który jest wyposażony w dwa reaktory i cztery wały napędowe. Na podstawie widocznego na zdjęciach harmonogramu budowy mężczyzna stwierdził, że lotniskowiec znajduje się na etapie, na którym Enterprise był około dwa lata po rozpoczęciu budowy.
Chińczycy są szybsi niż Amerykanie
Do podobnych wniosków doszedł Frederik Van Lokeren, były oficer belgijskiej marynarki wojennej i niezależny analityk obronny. Zwrócił on uwagę na podniesioną, prostokątną sekcję pomiędzy dwoma dużymi, kwadratowymi otworami w kadłubie — jak twierdzi, jeden z nich najprawdopodobniej będzie maszynownią, a drugi zostanie przeznaczony na przedział reaktora.
— Jestem przekonany, że ten okręt będzie miał napęd jądrowy, a dwa duże otwory zostaną wykorzystane do instalacji osłon reaktorów — powiedział.
Mężczyzna dodał też, że istnieją przesłanki wskazujące na to, iż Chiny mogły zbudować turbiny zdolne pracować przy wyższym ciśnieniu pary, niż te, które napędzają lotniskowiec oznaczony typu Fujian — to również sugeruje projekt pod napęd jądrowy. Van Loker zwraca także uwagę na to, że chińskie stocznie budują szybciej niż ich amerykańskie odpowiedniki. Chociaż wyposażenie maszynowni i instalacja osłon reaktorów potrwa jeszcze przez kilka miesięcy, te etapy najprawdopodobniej zostaną zakończone przed ukończeniem górnej części kadłuba i pokładu lotniczego.
Nowa strategia i prestiż
Z Fujiana, pierwszego w pełni samodzielnie zaprojektowanego i najnowocześniejszego chińskiego lotniskowca, Chińczycy zaczęli korzystać w listopadzie. Jak twierdzą amerykańscy urzędnicy ds. obrony, Chiny w ciągu dekady planują dysponować łącznie dziewięcioma lotniskowcami. Chińscy urzędnicy nie potwierdzili jednak, czy typ 004 będzie miał napęd jądrowy.
— Przyszłe plany rozwoju chińskich lotniskowców będą całościowo uzależnione od potrzeb obronnych kraju — powiedział w rozmowie z „Newsweekiem” Liu Pengyu, rzecznik ambasady Chin w Waszyngtonie. Dodał, że modernizacja chińskiej armii nie jest wymierzona w żadne państwo.
Jak podkreślają analitycy, rozbudowa floty to zarówno kwestia potencjału militarnego, jak i prestiżu państwowego. Collin Koh, analityk Instytutu Badań Obronnych i Strategicznych w Singapurze, uważa, że rozwój ten wpisuje się w długofalowy zwrot Pekinu od „zielonowodnej” marynarki, operującej blisko wybrzeży do „niebieskowodnej” floty, która zdolna będzie do długotrwałych działań poza Pierwszym Łańcuchem Wysp — linią sojuszniczych terytoriów i partnerów USA, którą Waszyngton uznaje za kluczową dla powstrzymania chińskiej marynarki wojennej w razie konfliktu regionalnego.
Chiny chcą marynarki porównywalnej do sił USA
Ten kierunek rozwoju nawiązuje do trzystopniowej koncepcji morskiej, którą przed laty sformułował admirał Liu Huaqing, dowodzący Marynarką Wojenną Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej w latach 80. Dalsze etapy zakładają przesunięcie działań do Drugiego Łańcucha Wysp i docelowo zbudowanie sił lotniskowcowych o zasięgu globalnym, porównywalnych do US Navy.
Warto jednak zauważyć, że rozbudowa floty przypada na czas, w którym lotniskowce mogą tracić swoje znaczenie na rzecz dronów i pocisków hipersonicznych — technologii, w które same Chiny inwestują w ramach strategii uniemożliwiania dostępu i kontroli określonych obszarów.
— Chińscy eksperci od dawna dostrzegają zagrożenia, jakie dla lotniskowców stanowią nowe technologie — powiedział Koh. — Nie wygląda jednak na to, by to osłabiło ich przekonanie o potrzebie posiadania takich jednostek podczas przyszłych operacji. Niektórzy twierdzą, że pomimo tych zagrożeń, opracowanie skutecznych środków zaradczych jest możliwe.
Pozostaje jeszcze kwestia prestiżu.
— Lotniskowce wciąż stanowią kluczowy element potęgi morskiej, która z kolei jest fundamentem szerszych możliwości strategicznych na wodzie — dodał Koh.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.





