Budowanie przyjaźni jest możliwe w każdym wieku, ale to dziecięce doświadczenia w tym obszarze szczególnie wpływają na tworzenie relacji w przyszłości. Jeśli jest zbudowana solidnie, zapewnia trwałe poczucie więzi. Chłopcy potrzebują tego w takim samym stopniu jak dziewczynki. Jak zatem możemy wspierać budowanie przyjaźni między chłopcami?

Wielu współczesnych chłopców doświadcza czasu bez ingerencji dorosłych jedynie w internecie. Skarżą się też na brak bliskich relacji i poczucie osamotnienia. Przyznają, że nie wiedzą, jak mogliby zbudować przyjaźń z rówieśnikiem. A to świadczy o ich poczuciu braku kompetencji społecznych, potrzebnych do tworzenia tego typu relacji. Co utrudnia dzisiejszym chłopcom budowanie przyjaźni? Co my, dorośli, możemy zrobić, by stworzyć im warunki do budowania trwałych, bliskich relacji z innymi chłopakami?

Przyjaźń to silna więź emocjonalna, opierająca się na wzajemnym szacunku, lojalności, zaufaniu i akceptacji. Zawsze jest dobrowolna. W tej cennej relacji udzielamy sobie wzajemnie wsparcia w trudnych chwilach, potrafimy szczerze rozmawiać, również o tym, co bolesne. Przyjaźń, jak każda relacja, jest też dynamiczna — zmienia się w czasie i w rytmie wydarzeń. Jednak solidnie zbudowana zapewnia nam trwałe poczucie więzi. Budowanie przyjaźni jest możliwe w każdym wieku, ale to nasze dziecięce doświadczenia w tym obszarze szczególnie wpływają na budowanie relacji w przyszłości. Dziecięce przyjaźnie uczą rozwijania umiejętności społecznych i emocjonalnych. Bliskie relacje pojawiające się w wieku przedszkolnym szkolą nas z empatii i współpracy. Z czasem potrafią stać się trwalsze i zaczynają opierać się na wspólnych zainteresowaniach. Dziecięca przyjaźń pomaga w rozwijaniu zaufania do innych osób, obniża poziom lęku społecznego i może być wsparciem w radzeniu sobie z emocjami.

Te uniwersalne prawa przyjaźni dotyczą również relacji między chłopakami, jednak w chłopięcej przyjaźni pewne akcenty są stawiane w nieco innych miejscach niż w relacjach między dziewczynami. Chłopięca przyjaźń bardzo często opiera się na wspólnym działaniu, np. konstruowaniu budowli, leśnych baz, tworzeniu zespołu muzycznego czy uprawianiu sportu. Może się też objawiać w tworzeniu drużyny w grze komputerowej, choć o aspekcie świata online — za chwilę.

Chłopięce przyjaźnie często koncentrują się wokół wspólnej pasji. Dlatego wielu młodych chłopaków dobrze czuje się na treningach piłki nożnej. Nie tylko ze względu na samo zainteresowanie futbolem, ale właśnie z powodu możliwości poznawania innych rówieśników i tworzenia z nimi głębszych relacji — opartych na współdziałaniu i dążeniu do wspólnych celów. To jednocześnie nieprawda, że współcześni chłopcy mają mniejsze potrzeby ruchu czy aktywności na zewnątrz. Oni wzrastają w świecie pełnym technologii — to ich interesuje i nakręca.

Przyjaźń między chłopcami często opiera się na bezpośredniości. Częściej niż dziewczyny wprost komunikują to, co im w relacji nie pasuje. Wynika to w dużej mierze z większego niż u dziewcząt przyzwolenia na bezpośrednią ekspresję złości. Jednak cecha ta coraz częściej jest tłumiona w przestrzeni bezpośrednich kontaktów. W rówieśnicze konflikty bardzo szybko ingerują dorośli, chcąc je samemu rozwiązać.

Często nie zostawiamy chłopcu przestrzeni na naukę radzenia sobie w takich sytuacjach. Nie dajemy dzieciom szansy, by nauczyły się przyjmowania czyjegoś niezadowolenia i reagowania na nie w użyteczny dla siebie sposób. My sami jako dzieci często doświadczaliśmy emocjonalnego i fizycznego opuszczenia przez rodziców, również w sytuacjach, w których ktoś stosował wobec nas przemoc. Kiedy mieliśmy problem, byliśmy z nim nierzadko zupełnie sami. Teraz — na bazie kompensacji — chcemy dać naszym dzieciom „opiekę”. Psycholodzy zwracają uwagę na rozprzestrzeniający się styl wychowawczy oparty na nadmiernej kontroli, wyręczaniu i przesadnej ochronie, co nie ułatwia budowania przyjaźni.

Opieka to nie to samo co przejmowanie kontroli w relacji. Lepiej porozmawiać z synem, jak może spróbować rozwiązać swój problem, ale zostawić mu autonomię do działania. Jeśli konflikt stałby się jednak przemocą rówieśniczą, to zmienia postać rzeczy. Niemniej jako dorośli obecnie mamy często tendencję do bardzo silnego reagowania przy nawet niezagrażającym dyskomforcie emocjonalnym dziecka. To nie sprzyja budowaniu bliskich relacji, w których zmienność nastrojów i dynamiki jest czymś naturalnym. Wyobraźmy sobie dwóch jedenastolatków, którzy pokłócili się o to, jak ma wyglądać ich rowerowa wycieczka, i teraz nie odzywają się do siebie. Chłopcy nie potrzebują narady rodziców ani wspólnego zebrania całych rodzin i omówienia problemów w ich relacji. Mogą potrzebować czasu na zastanowienie, zrozumienie swoich emocji albo ewentualnej podpowiedzi od rodzica, co może pomóc w pogodzeniu się. Często przy tego rodzaju kłótniach zapominamy, że mamy do czynienia z dziećmi, czyli osobami, które dopiero rozwijają się poznawczo i emocjonalnie. Niepokoi nas, że w tego typu sytuacji jeden chłopiec wyzwał drugiego, a pierwszy rzucił rower do rowu i zaczął odchodzić obrażony. Nie są to strategie najbardziej dojrzałe, ale nie możemy oczekiwać, by były inne. Choć dobrze jest uczyć różnych sposobów regulowania emocji, to takie „nieksiążkowe” reakcje mają prawo się u dzieci pojawiać. Zwłaszcza w emocjonalnie wymagających od nich sytuacjach.

Współcześni chłopcy coraz częściej wycofują się do świata wirtualnego. Jak pokazuje „Niespokojne pokolenie” Jonathana Haidta, jedną z przyczyn jest kulturowa zmiana, która coraz mocniej ogranicza swobodną zabawę, samodzielną eksplorację i podejmowanie ryzyka bez stałego nadzoru dorosłych. Świat wirtualny oferuje jednocześnie coraz więcej atrakcji dających mózgowi szybki dopaminowy shot, skutecznie zatrzymując uwagę młodych chłopców. Winne są wszechobecny dostęp do internetu i wczesny kontakt ze smartfonem.

Spójrzmy, jak zachowanie zmieniało się na przestrzeni dekad. Na przykład w latach 90. i wczesnych dwutysięcznych większość problemów zdrowia psychicznego chłopców dotyczyła zachowań eksternalizacyjnych, czyli problemów w zachowaniu przejawiających się na zewnątrz. Oznaczały skierowanie się przeciwko otoczeniu, impulsywność, nieposłuszeństwo. Obecnie, podobnie jak dziewczęta, współcześni chłopcy zmagają się z problemami internalizacyjnymi, czyli skierowanymi do środka, jak epizody depresyjne czy zaburzenia lękowe.

Dodatkowo nasilona kontrola dziecięcych zachowań, zapoczątkowana w latach 80. w kulturach anglosaskich i trwająca do dziś, w większym stopniu utrudniła budowanie przyjaźni chłopcom niż dziewczętom. To właśnie chłopcy budowali relacje, angażując się w mniej lub bardziej ryzykowne zachowania, jak wspólne wyprawy, budowanie domków na drzewach, wspinanie się czy chodzenie w opuszczone miejsca. Obecni chłopcy, zafascynowani światem wirtualnym, stali się dużo mniej pewni siebie, kiedy muszą wejść w interakcje twarzą w twarz. Choć potrafią walczyć z potworami w grach i są pewni siebie za ekranem, w realnym świecie wielu odczuwa silny lęk nawet przed prostą rozmową z nowo poznanym rówieśnikiem. Częściej niż poprzednie pokolenia boją się też podejmować jakiekolwiek, nawet niewielkie, ryzyko poza światem wirtualnym.

W pierwszych dwóch dekadach XXI w. wskaźniki depresji, lęku, samookaleczeń i samobójstw wśród chłopców zaczęły wyraźnie rosnąć, szczególnie w krajach zachodnich. Coraz więcej z nich przyznaje, że nie ma bliskich przyjaciół, czują się samotni i pozbawieni sensu. Dużą rolę odgrywa tu silna kontrola zachowań w świecie off­line, brak przestrzeni na swobodę i ryzyko oraz przeniesienie relacji do świata wirtualnego.

Jak więc możemy wspierać budowanie przyjaźni między chłopcami? Z dzisiejszej perspektywy do rozważań o przyjaźniach między chłopcami (i nie tylko) przydatne jest zapamiętanie powiedzenia: mniej znaczy więcej. Oznacza ono, że my, dorośli, nie musimy wszystkiego organizować ani aranżować. Pozwólmy dzieciom samodzielnie stworzyć zabawy, wymyślać atrakcje na przyjęcia urodzinowe, organizować sobie wycieczki, pikniki i wyjścia na rower czy grę w piłkę. A kiedy się bawią, nie musimy nieustannie sprawdzać, czy wszystko jest w porządku. Starajmy się oddawać dzieciom autonomię. Niech mają przestrzeń do zabawy, po swojemu, bez udziału dorosłych. Oczywiście nie oznacza to, że rozrywki czy czas stworzony przez dorosłych muszą zniknąć. Chodzi jedynie o proporcję, która obecnie często w relacjach rodzic — dziecko jest zachwiana.

W przyjaźniach zdarzają się trudne momenty i konflikty. Dobrze, by dziecko wiedziało, że ma w nas oparcie, kiedy jest mu źle, jednak oddawajmy mu przestrzeń do rozwiązywania własnych problemów z rówieśnikiem. Nie traćmy z oczu, że zarówno przyjemne, jak i nieprzyjemne doświadczenia są częścią życia. Doświadczając ich w bezpiecznych warunkach, uczymy się nowych niezbędnych kompetencji emocjonalnych i społecznych.

Dbanie o higienę cyfrową dla dobra chłopięcych przyjaźni może oznaczać również dawanie większej autonomii w świecie realnym. Im częściej będziemy to robić i we wcześniejszym wieku, tym większe szanse, że stanie się to elementem życia dziecka. Chłopcu, który od wczesnych lat spędza większość czasu ze smartfonem lub przy komputerze, będzie znacznie trudniej budować przyjaźnie w kolejnych okresach życia. To niebezpiecznie zwiększa ryzyko rozwoju problemów psychicznych i poczucia samotności. Potwierdzają to coraz częściej współczesne analizy i badania.

Artur Gębka — psycholog, certyfikowany psychoterapeuta poznawczo-behawioralny. W pracy korzysta z modeli terapeutycznych ACT, DBT i terapii schematu. Prowadzi terapię dzieci, młodzieży oraz osób dorosłych. Związany z kliniką Terapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS. Autor książek dla dzieci

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version