Naturalną obroną organizmu przed nadmiarem chamstwa jest czasem zatykanie uszu. Ale to ślepa uliczka, bo tylko ośmiela propagatorów chamstwa

Kiedy Karol Nawrocki pojawił się po raz pierwszy w smokingu, prawicowy internet kipiał od porównań do Jamesa Bonda. Rzecz w tym, że agent 007 w mgnieniu oka był w stanie obić twarz niemal każdemu, ale nie prężył się wciąż jak bramkarz z nocnego klubu. Jeszcze gorzej jest, kiedy taki przebieraniec zaczyna mówić. Nawrocki udowodnił, że nawet najbardziej chropawe drewno da się oheblować, ale wystudiowane przemówienia to jedno, a reagowanie na pytania na żywo to zupełnie co innego, zwłaszcza jeśli nie pytają wielbiciele ani zaprzyjaźnieni propagandyści.

Na niedawnej konferencji z prezydentem Węgier Nawrocki musiał się zmierzyć z pytaniem, które zadał dziennikarz TVN24 Mateusz Półchłopek. Pytanie było oczywiste: dlaczego Nawrocki jedzie spotkać się z premierem Węgier Viktorem Orbánem, skoro kilka miesięcy temu spotkanie odwołał, a rzecznik prezydenta wyraźnie argumentował, że to z powodu uścisków Orbána z Putinem. Co się zmieniło? I dlaczego prezydent Polski postanawia wesprzeć Orbána na finiszu kampanii wyborczej, skoro Orbán kupuje ropę od Putina i na jego życzenie blokuje 90 mld euro pomocy dla Ukrainy, a także miliardy euro dla Polski za pomoc wojskową udzieloną Ukrainie?

Trudno zrzucić winę na „krótki lont” Nawrockiego, byłego bramkarza z sopockiego Grand Hotelu. Do dziennikarza podszedł po chwili rozmowy ze swoim rzecznikiem, by z premedytacją pokrzykiwać, że Półchłopek nie słuchał konferencji. Z palcem wymierzonym w dziennikarza Nawrocki powtórzył, że Putin to zbrodniarz, że jest ścigany przez Rosję i „niech się redaktor ogarnie”.

Koncertowa wtopa? A może próba przeszczepienia trumpizmu na polski grunt? Donald Trump, idol, który namaścił „Nełrokiego” na prezydenta Polski, potrafi wziąć media za twarz. W Wikipedii jest specjalna strona z przezwiskami, jakie Trump stosuje wobec różnych osób, w tym dziennikarzy (np. Morning Psycho — to o Joe Scarborough, prowadzącym śniadaniówkę „Morning Joe” w MS NOW). Bez większego echa przeszło nawet „Milcz, świnko” wygłoszone do jednej z reporterek.

Naturalną obroną organizmu przed nadmiarem chamstwa jest czasem zatykanie uszu. Ale to ślepa uliczka, bo tylko ośmiela propagatorów chamstwa.

Po incydencie na konferencji widać, że testowane są kolejne granice. Działacze PiS przekonują, że pytanie dziennikarza było prowokacją, a szef prezydenckiej kancelarii Zbigniew Bogucki w TVN24 chwalił zachowanie Nawrockiego jako „bardzo zdrowe, racjonalne i mądre”, korespondenta TVN zaś z drwiącym uśmieszkiem określił jako „ćwierćdziennikarza”. Rozumiecie, Półchłopek, ćwierćdziennikarz. He, he, he.

Kto jeszcze nie zrozumiał, co znaczy uśmieszek Boguckiego i palec Nawrockiego, niech sięgnie do szkolnej lektury Sławomira Mrożka. W III akcie „Tanga” jego Edek mówi wprost: „Teraz moja kolej. Wy będziecie mnie słuchać (…). Widzieliście, jaki mam cios. Ale nie bójcie się, byle cicho siedzieć, nie podskakiwać, uważać, co mówię, a będzie wam ze mną dobrze, zobaczycie. Ja jestem swój chłop. I pożartować mogę, i zabawić się lubię. Tylko posłuch musi być”.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version