— Z samego PiS-u, z frakcji Morawieckiego pisano do mnie, że gdyby Donald Tusk chciał przedłużyć własną władzę, to w zasadzie powinien teraz spróbować wymusić przyspieszone wybory. Bo przy takiej narracji PiS-u wokół SAFE, Koalicja Obywatelska mogłaby szybować pod 40 proc. — mówi Jacek Gądek w „Stanie Wyjątkowym”. Wspólnie z Andrzejem Stankiewiczem zastanawia się, dlaczego PiS postanowił tyle zaryzykować politycznie.
Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Dziękujemy, że jesteś z nami!
Foto: Newsweek
Andrzej Stankiewicz dziwi się gwałtowności oporu PiS wobec programu SAFE. — Nie trzeba być wielkim prorokiem, żeby przewidzieć, że w sondażach ludzie raczej też będą za tym, żeby wziąć kredyt i się zbroić. Po co było to rozdmuchiwać? Dlaczego oni nie przeszli nad tym do porządku dziennego? Mogli to poprzeć, tak jak ówczesna opozycja — Koalicja Obywatelska — poparła ustawę o obronie ojczyzny za rządów PiS-u. Po to, żeby nie stawiać się w roli tych, którzy nie chcą bronić ojczyzny. Po co ta zawierucha, po co ta zadyma? — pyta.
— Ja do końca nie jestem w stanie tego zrozumieć, ale patrząc na to, jakie doświadczenia ma Jarosław Kaczyński, to ewidentnie prezes PiS-u ma ogromną traumę po tym, jak Komisja Europejska czy Unia Europejska blokowała, mroziła środki na KPO. Wówczas Jarosław Kaczyński mówił, że trzeba być elastycznym i negocjować niektóre rzeczy z Komisją Europejską, żeby wyrwać pieniądze z KPO. No i wówczas prezes stał się elastyczny, stracił cnotę, a nie zarobił, nie wyrwał żadnego euro i teraz, mając taką traumę, narzucił bardzo twardą linię — zastanawia się Jacek Gądek.
Stankiewicz zauważa jednak, że w przypadku SAFE jedyną formą warunkowości są przepisy zapobiegające korupcji i zapewniające przejrzystość procesów sądowych, które znajdują się w każdym programie unijnym. — Tam nie ma na przykład kamieni milowych, tam nie ma LGBT, pakietu klimatycznego, paktu migracyjnego — podkreśla.
Gądek przyznaje, że „nie ma na to dobrej odpowiedzi”. Zdradza jednak, co usłyszał od samych działaczy PiS: — Jedna z osób z Prawa i Sprawiedliwości powiedziała mi, że w momencie, kiedy zapadła decyzja, żeby mrozić Węgrom pieniądze z SAFE, to na Nowogrodzkiej się zagotowało. No i wówczas miała zapaść decyzja, że będziemy przeciwko SAFE.
— Z samego PiS-u, z frakcji Morawieckiego do mnie pisano, że gdyby Donald Tusk chciał przedłużyć własną władzę, to w zasadzie powinien teraz spróbować wymusić przyspieszone wybory. Bo przy takiej narracji PiS-u, kreowanej przez Janusza Kowalskiego i Mariusza Błaszczaka wokół SAFE, to Koalicja Obywatelska mogłaby szybować pod 40 proc., lewica koło 10 proc. i śmiało ten układ władzy udałoby się przedłużyć. Więc w samym PiS-ie, zwłaszcza we frakcji Morawieckiego, widzą, że PiS zmierza na mur. Ale linia jest w zasadzie nie do zmiany. Skoro prezes zadekretował, że SAFE to jest zdrada, nie można po prostu zmienić linii — dodaje Gądek.
— Prezes próbuje upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, chociaż na razie tylko wywołał ogień. Gorzej z pieczenią polityczną, czyli zyskiem z tego sprzeciwu wobec SAFE. To nie poszerza bazy PiS-u, to raczej poszerza bazę tych, którzy popierają program SAFE — komentuje Stankiewicz.
Czy Karol Nawrocki się postawi?
Zauważa również, że nieprzejednana postawa Kaczyńskiego stawia w trudnej sytuacji prezydenta Karola Nawrockiego. — To jest test jego niezależności. On na razie lawiruje, to znaczy robi Radę Bezpieczeństwa Narodowego, trochę krytykuje tę warunkowość SAFE, ale jednocześnie nie mówi wprost, nie idzie na twardo z przekazem, że ten program jest nie do przyjęcia. Niektórzy jego ministrowie są bardziej ostrzy, ale on wciąż nie domykał tej furtki. Teraz będzie miał trzy tygodnie i musi podjąć decyzję w sytuacji, kiedy Kaczyński, ale też Konfederacja (…) mówi: „to jest zdrada, to jest niemiecki program, to jest oddanie niepodległości Polski” — tłumaczy Stankiewicz. Dodaje, że Kaczyński „swoich nominatów zawsze trzymał krótko i zawsze na początku rządów robił test”.
— Beata Szydło została przez niego zmuszona, żeby nie drukowała orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego (…) Andrzej Duda został zmuszony, żeby nie odebrać przysięgi od trzech legalnie wybranych sędziów po to, żeby Kaczyński na ich miejsce sędziów Trybunału mógł wprowadzić innych tak zwanych dublerów i szybciej przejąć kontrolę nad Trybunałem. Został zmuszony, żeby pod osłoną nocy ułaskawić Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Marian Banaś, jak zaczął fikać Kaczyńskiemu, zaczął mieć problemy. Kazimierz Marcinkiewicz dawno temu ignorował prezesa. Bardzo szybko został odstrzelony i Kaczyński zastąpił go samym sobą jako premierem — wylicza Stankiewicz.
— To wygląda na test prezydenta. Kaczyński próbuje przetestować Nawrockiego. Postawi się, czy będzie się słuchał? — zastanawia się.
— Część elektoratu Prawa i Sprawiedliwości już jest za SAFE. Więc [weto ]to duże ryzyko dla Karola Nawrockiego. Nawrocki nie wie jeszcze, co zrobi, ale w czasie swojej konferencji prasowej w Sejmie (…) powiedział, że będzie konsultował z rządem, z generałami, z doradcami i dodał taką frazę, że „podejmie decyzję, przyglądając się temu, jak Polacy reagują na propozycję umowy SAFE”. Czyli powiedział to wprost: „będę patrzył na sondaże” — dorzuca Gądek.