Pomysły na dochód pasywny są różne: lokata w banku, akcje, obligacje, mieszkanie na wynajem, fundusz inwestycyjny. Oczywiście można dyskutować czy to opłacalne inwestycje i jak bardzo ryzykowne. Jeśli dla ciebie to za mało, spójrz na dach swojego domu, bo on też może zadbać o twoje finanse. Po prostu inwestujesz i wydajesz na co chcesz. Jak to możliwe?

Podręczniki ekonomii na temat dochodu pasywnego trzeba zaktualizować. To już nie tylko odsetki, dywidendy, czynsze, które wpływają na konto. Nie ma wątpliwości, że od tego jak są wysokie oraz regularne, zależy poczucie bezpieczeństwa finansowego. Teraz, za kilka czy kilkanaście lat, na emeryturze. Zwykle dochodu pasywnego szuka się w inwestycjach poza własnym domem: bankach, funduszach, nieruchomościach. Czas zmienić to podejście i sprawić, by także dom zadbał o twoje wydatki. Bez maklerów, najemców, bankowców.

Walutą XXI wieku stała się energia elektryczna. Bez niej nie działają oświetlenie, internet, ogrzewanie, klimatyzacja, większość urządzeń AGD. Po prostu nie ma życia, pracy, rozrywki, informacji. W czasach gdy o energię toczone są wojny i spory polityczne, a jej ceny stają się nieprzewidywalnie, lepiej mieć własny prąd niż dewizy.

Jeśli masz dom lub planujesz jego budowę, weź pod uwagę założenie na dachu fotowoltaiki. To taka mała, własna minifabryka energii elektrycznej. Jej obsługa ogranicza się do śledzenia statystyk na smarfonie lub monitorze komputera. To proste: im bardziej słoneczne dni, tym więcej własnego prądu. Znaczenie mają też kształt dachu i jego usytuowanie względem stron świata. Na nieskomplikowanym, bez okien dachowych i wykuszy, mieści się więcej ogniw fotowoltaicznych. Poza tym najbardziej nasłonecznione są połacie dachowe od południa.

Oczywiście można się zastanawiać, czy opłacalna jest inwestycja w fotowoltaikę, bo na zwrot trzeba czekać latami. Jednak to samo dotyczy lokat bankowych, dzieł sztuki czy akcji. Prosument nie może prądu sprzedawać, czyli na nim zarabiać. Produkuje tylko na własny na użytek – 1 kWh jest wart około złotówki. Jeśli instalacja jest mała, np. ma moc 3 kWh, w ciągu godziny zmniejszy wydatki za prąd o około 3 zł. Dziennie to kilkadziesiąt złotych, miesięcznie – setki, rocznie – tysiące.

A co z estetyką dachu? Ogniwa fotowoltaiczne są użyteczne, ale nie zawsze zachwycają wyglądem. Być może jeszcze nie wiesz, ale jest wyjątek: fotowoltaika do zabudowy. Pracuje, ale jej praktycznie nie widać. To ciekawe rozwiązanie ma marka swissporTON. Ogniwa dopasowane są kolorystycznie do dachówki ceramicznej oraz cementowej. Ponadto pod nimi nie ma dachówek, bo zastępują też pokrycie. Dlatego tworzą jednolitą powierzchnię, a dodatkowym bonusem jest niższy koszt dachu. Czy montaż jest trudny? Zamawiasz i masz – fotowoltaikę do zabudowy i dachówkę instalują ci sami dekarze przeszkoleni w Akademii swisspor. Inwestor dostaje też pomoc w załatwieniu formalności.

Jeśli wciąż nie wierzysz, że dach z fotowoltaiką zadba o twoje wydatki, zwróć uwagę, że dzięki niej wreszcie zatankujesz samochód (i motocykl) we własnym domu, własnym prądem. Wystarczy mieć ładowarkę, np. w garażu. Dolicz też takie profity jak bezpłatne parkowanie i możliwość jazdy buspasami. Plus koniec z wożeniem paliwa w kanistrach do kosiarki spalinowej, bo gdy na dachu jest fotowoltaika, opłaca się mieć akumulatorową. To tysiące złotych oszczędności rocznie i więcej czasu dla siebie.

Nieprzypadkowo mówi się, że dom to skarbonka. Sztuką jest wrzucić do niej tyle, aby wyjąć więcej, gdy przychodzi czas jego sprzedaży. Pieniądze można wydać np. na kolejny dom – większy lub mniejszy, w podobnej albo innej lokalizacji, lepiej dostosowany do aktualnej sytuacji rodzinnej i zawodowej. Jeśli porównać lokaty w bankach i inwestycje w nieruchomości, w perspektywie 10 lat i dłuższej, okazuje się, że sprzedaż własnego domu lepiej finansuje duże wydatki. Co cenią kupujący?

Istotne są lokalizacja, rozkład pomieszczeń, sąsiedztwo. Kupujący zwracają też uwagę na standard wykończenia i jakość materiałów. Bo nie chcą zaczynać życia w nowym miejscu od generalnego remontu. Na cenę domu zawsze ogromny wpływ ma dach. Solidny, pokryty dachówką zapewnia ochronę i bezpieczeństwo oraz podoba się wszystkim, gdyż to materiał ponadczasowy i bardzo trwały.

Co istotne, dachówka jest modna od wieków i nic nie wskazuje na to, by coś się miało zmienić, mimo że architektura obrała kierunek na nowoczesność. Bez względu na to, czy wybierze się dachówkę płaską, marsylkę, holenderkę płaską, mnich-mniszkę czy karpiówkę, każda to inwestycja na przyszłość, która pomoże sfinansować kolejne wydatki.

Czy wiesz, że dzięki dachówkom starożytni Grecy i Rzymianie mieli klimatyzację bez prądu? Stosowali modele, które dziś nazywane są mnich-mniszka. Współczesnym jej przykładem jest dachówka cementowa BREMA od swissporTON. Dachówki mnich-mniszka są tak wyprofilowane, że po ułożeniu na połaci tworzą kanały, które od zewnątrz odprowadzają wodę opadową, a pod spodem – wentylują i chłodzą dach.

A teraz policz, ile kosztuje cię praca elektrycznego klimatyzatora, np. w sypialni na poddaszu. Dachówki pozwalają obniżyć te wydatki i mieszkać bardziej komfortowo. W końcu starożytni Rzymianie cenili sobie luksus na co dzień. Wyciszenie, dzięki dachówkom, dostaje się gratis.

Nie każdy zdaje sobie sprawę, że dach się brudzi, podobnie jak samochód czy nawierzchnia tarasu. Wiosną zanieczyszczają go pyłki roślin, które na połaci wyglądają jak kurz, latem – nasiona, np. brzóz, jesienią – opadłe liście. Od północny dach zasiedlają mchy oraz porosty. Tak samo brudzą się blacha, gont i oczywiście dachówki. Czasem trzeba je czyścić, co generuje wydatki i zajmuje czas. W przypadku dachówek może być łatwiej, bo mogą mieć powierzchnię samoczyszczącą, np. glazurę ICON z dodatkiem szkła. Brud spływa z nich wraz z deszczem. I gotowe.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version