— Mąż zamyka się w sobie po każdym nieudanym razie, patrzy na mnie spod byka, jakbym to ja była temu winna — opowiada Dagmara. Już co drugi mężczyzna w wieku 20-50 lat ma trudności z erekcją. Niewielu z nich sięga po pomoc. Większość próbuje radzić sobie inaczej, kupując w tajemnicy przed partnerką leki bez recepty albo wycofując się z seksu czy nawet z relacji. Skala tego zjawiska jest o wiele większa, niż się wydaje.
— Nigdy nie pomyślałabym, że będziemy się kłócić o seks. A właściwie o to, że go w naszym związku od ponad roku praktycznie nie ma. Ja bardzo chcę, ale… Te trzy próby, które mieliśmy, skończyły się awanturą — rozkłada ręce Dagmara (39 l.).
Wszystko zaczęło się trzy lata temu, kiedy jej mąż awansował. Pierwszy raz miał zarządzać 70-osobową grupą pracowników. Nie spał po nocach, budził się nad ranem spocony. Źle się czuł, to dla niego jednak miała być zbyt wysoka odpowiedzialność. — Ale za awansem idą pieniądze, których potrzebujemy. Ja pracuję w szkole, nie zarabiam wiele, a raty kredytu mieszkaniowego znowu podrożały. Mąż męczy się w pracy coraz bardziej. Nie ma zdolności organizacyjnych, nie deleguje zadań, sam wykonuje to, co powinni robić inni. Jest zmęczony i przepracowany. No ale przecież wciąż jesteśmy małżeństwem, które ostatnio wcale nie uprawia seksu. I o to są kłótnie — wyjaśnia Dagmara.
Konkretnym powodem nieporozumień jest brak erekcji u jej męża. Nieprzypadkowo zbiegło się to z długotrwałym stresem i przemęczeniem w pracy. Dagmara obawia się, że mąż choruje też na nadciśnienie, ale on odmawia wizyt lekarskich. Niedługo już będzie musiał — regularnych badań wymaga firma.
Kiedy mąż mówi „nie dziś”
— Mąż w kółko powtarza, że „nie dziś, nie teraz”, tłumacząc, że jest niewyspany. W to akurat nietrudno uwierzyć, ale te trzy sytuacje, które miały zakończyć się seksem, okazały się dla niego nie do przejścia. Mimo że tego chciał, jego ciało kompletnie mu odmawiało. Oczywiście, potem kłóciliśmy się długo, bo próbował zrzucić na mnie całą winę. Zarzucał mi, że jestem „za bardzo napalona”, że go nie rozumiem… Czuję, jak bardzo się od siebie oddalamy. Nie tylko przez to, że seksu nie ma. Mąż zamyka się w sobie po każdym nieudanym razie, patrzy na mnie spod byka, jakbym to ja była temu winna. Nie chce o tym rozmawiać, nie chce iść do lekarza. Nie chce przyznać, że sobie nie radzi w pracy, a teraz także w łóżku — Dagmara czuje rosnącą bezradność.
Już co drugi mężczyzna w Polsce w wieku 20-50 lat doświadczył trudności z erekcją w ciągu minionych 12 miesięcy. A tylko 16 proc. z nich szuka profesjonalnej pomocy. Tak wynika z raportu organizacji SEXED.PL „O doświadczaniu trudności z erekcją i odwadze rozmowy” (2026 r.), który powstał we współpracy z firmą badawczą Ipsos.
Badania pokazały, że problemy z erekcją nie są zjawiskiem marginalnym, ale częstym i istotnym. Także dlatego, że prowadzić może do wycofania się z życia seksualnego, do ogólnego spadku zadowolenia oraz do zaniżonej samooceny. Życie seksualne, jak czytamy w raporcie i jak powtarzają badacze, jest przecież „istotnym elementem dobrostanu”. A problem ten wcale nie jest niewidoczny dla partnerek czy żon. Z raportu wynika, że 85 proc. kobiet w wieku 20-50 lat ma świadomość, iż takie trudności mogą dotyczyć panów w każdym wieku. Prawie połowa (bo aż 47 proc.) kobiet w wieku 20-50 lat aktywnych seksualnie i będących w relacji, deklaruje, że ich partner miał takie trudności w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Okazuje się, że 22 proc. mężczyzn stosujących środki na potencję, czyli niemal co czwarty, ukrywa to przed swoją partnerką lub żoną.
Problemy z erekcją — długa lista przyczyn
Czy problem braku lub zaburzeń erekcji to powszechna sytuacja z perspektywy gabinetowej?
— Owszem, kwestia braku erekcji jest często zgłaszanym tematem. Szczególnie u dojrzałych mężczyzn, 40-, 50-latków. Choć obserwuję, że proporcje zaburzenia erekcji w ostatnich latach schodzą na drugi plan. Najczęściej zgłaszaną dysfunkcją jest bowiem brak ochoty na seks — opowiada dr Daniel Cysarz, psycholog, seksuolog i psychoterapeuta. — Podobnie jak w przypadku zaburzenia erekcji liczba potencjalnych przyczyn jest naprawdę długa. Podczas pierwszej konsultacji razem z pacjentami sprawdzamy tę listę, żeby najpierw wykluczyć oczywiste elementy, związane ze stanem zdrowia, przyjmowaniem leków, wiekiem czy przebytymi chorobami. Dopiero później zastanawiamy się nad przyczynami dotyczącymi np. relacji, stanu psychicznego i doświadczeń seksualnych — mówi.
„U mężczyzn doświadczanie trudności z erekcją współwystępuje z istotnie niższym zadowoleniem z życia”
Foto: iStock
I potwierdza, że niechęć do seksu (czy też brak ochoty na seks) bywa efektem zaburzeń erekcji. — Gdy zaburzenia się pojawiają, dana osoba często zaczyna powolutku wycofywać się z życia seksualnego, aż w końcu nie podejmuje inicjatywy. Nie ma ochoty na przeżywanie trudnych emocji — z lękiem i z poczuciem upokorzenia na czele. Część mężczyzn zgłasza się do gabinetu po pomoc. To są ci najodważniejsi. Natomiast istnieje ogromna liczba osób, które w ogóle nie decydują się na szukanie tego typu pomocy. Próbują sobie radzić w różny sposób: albo się wycofują z seksu, albo kupują leki dostępne w Polsce bez recepty — dodaje.
Które konkretnie czynniki mogą powodować zaburzenia erekcji? — Przede wszystkim stany chorobowe związane z nadciśnieniem, cukrzycą, chorobami serca, ale i nadużywaniem alkoholu. Do tego dochodzą kwestie używek, które mogą powodować zmiany organiczne w organizmie. O ile lampka wina może czasem spowodować przyjemny stan podczas seksu, o tyle większa ilość alkoholu często wpływa na zaburzenia erekcji — tłumaczy Cysarz. — Poza tym, jak pokazują liczne badania, mężczyźni z wiekiem potrzebują coraz większej ilości bodźców i adekwatnej stymulacji, aby erekcja mogła się pojawić. Potrzebują też coraz więcej poczucia bezpieczeństwa i stabilności. A to już czynnik relacyjny — podkreśla.
Psychoterapeuta obala popularny mit, że mężczyźni nie potrzebują ani grama bliskości, aby uprawiać seks, szczególnie ten „mechaniczny”. — Są osoby, które aby się podniecić i osiągnąć erekcję, wcale nie potrzebują zaangażowania emocjonalnego i bliskości. Lecz są i takie, które bez tego nie są w stanie mieć erekcji. Podobnie bywa u kobiet — niektóre do stanu podniecenia potrzebują bliskości, zaufania czy miłości, a inne już nie.
Stanąć na wysokości zadania
Zaburzenia erekcji to nie są tylko zaburzenia erekcji. W raporcie SEXED.PL wnioski wydają się być jednoznaczne. „U mężczyzn doświadczanie trudności z erekcją współwystępuje z istotnie niższym zadowoleniem z życia” — czytamy. Za „bardzo lub raczej zadowolonych z życia” uważa się 78 proc. mężczyzn niemających problemów z erekcją i tylko 66 proc. borykających się z nimi. „Ta różnica wskazuje na powiązanie problemu z całościową samooceną i dobrostanem mężczyzny” — podsumowują autorzy raportu. Dodajmy do tego jeszcze dobrostan osoby, która jest z nim związana, a także związku. Wszystko to się ze sobą łączy.
Daniel Cysarz podkreśla, jak ważne są czynniki relacyjne. — Bo jeśli jesteśmy z partnerem w kryzysie czy konflikcie, czy przeżywamy stratę, czy jedno z nas poważnie choruje albo ma menopauzę lub andropauzę, to wpływa na pewność siebie, bezpieczeństwo w relacji i jej klimat. Kiedy mamy sprawdzone kwestie zdrowotne, kwestie używek, leków i relacji, dopiero wtedy możemy testować hipotezy związane ze stanem psychicznym danej osoby. Na naszą seksualność duży wpływ ma nasze samopoczucie psychiczne, stąd stany depresyjne lub lękowe będą przekładały się na jakość naszych zbliżeń.
— Tak, miałem problemy z erekcją, bo wiedziałem, że muszę stanąć na wysokości zadania. Cel był poważny. Staraliśmy się o dziecko. Marzyliśmy z moją partnerką o tym, żeby mieć co najmniej trójkę dzieci. Ale kiedy byliśmy w wieku 37 i 39 lat, trochę obudziliśmy się z ręką w nocniku — przyznaje Dawid (imię zmienione, o co prosi stanowczo; upewnia się kilka razy, że jego wypowiedź pojawi się bez nazwiska i miejscowości, w której mieszka). Zgadza się na tę rozmowę tylko dlatego, że chce pomóc swoją historią innym. Sam do lekarza zgłosił się po dwóch latach prób współżycia i coraz większych problemów z erekcją. Był już tym zaniepokojony — wcześniej lubił seks i nie miał z nim problemu. Dość szybko okazało się, że powodem trudności z erekcją jest cukrzyca, o której nie miał pojęcia. Dziś, półtora roku od diagnozy, Dawid leczy się, zmienił styl odżywiania i oczekuje z żoną pierwszego dziecka.
Najlepsze wyniki
U Tomka (42 l.) za problemami z erekcją krył się, jak okazało się po kilku miesiącach psychoterapii, perfekcjonizm. Dosięgnął go nawet w łóżku. Tomek tłumaczy, że po wielu latach szaleństw, randkowania, stosowania używek i życia w stylu „wiecznego kawalera” zapragnął się ustatkować. Poznał kobietę wyjątkową, jak ją opisuje. Piękna, wykształcona, ambitna. To dla niej rzucił balangi i „nieznośną lekkość bytu”. To dla niej przestał popijać, ćpać weekendowo i niszczyć swoje zdrowie. Zamówił codzienny catering ze zdrowym jedzeniem. Regularnie biega, jeździ na rowerze, pływa. Wystartował nawet w triathlonie.
Lecz kiedy wszystko wydawało się już niemal idealne, pojawiły się spore i częste problemy z erekcją. Partnerka namówiła go na terapię, jednak on długo protestował, wahał się. W końcu postanowił spróbować. Zapisał się do terapeuty głównie dlatego, żeby jej nie stracić. Poprosił jedynie, aby był to ich sekret, jego i jej. Na psychoterapii uświadomił sobie wiele prawd. Jego kompulsywne zachowania (najpierw te autodestrukcyjne, a teraz „zdrowe”) były efektem trudnego dzieciństwa. Po diametralnej i spektakularnej zmianie trybu życia Tomek chciał kontrolować w swoim funkcjonowaniu wszystko, włącznie z erekcją. Bardzo mu zależy na partnerce i na tym związku, a jednak chęci okazały się zbyt wielkie. Podobnie jak presja, którą sam sobie narzucił. Od wyników w sporcie i pracy aż po dietę oraz seksualność. Jego terapia trwa.
Daniel Cysarz potwierdza, że problem z erekcją mogą powodować również takie aspekty, jak silna potrzeba kontroli. — Tyle że seksualność z natury jest obszarem, którego nie można kontrolować, więc paradoksalnie im bardziej chcemy dać komuś przyjemność, im bardziej oczekujemy erekcji, tym będzie trudniej. A do tego dochodzą jeszcze nierealistyczne oczekiwania wobec seksualności — komentuje.
Lekarze i terapeuci opowiadają, że codziennością są pacjenci, którzy uważają, że współżycie „w realu” powinno wyglądać tak, jak w materiałach pornograficznych. Długo, bez przerwy, z wieczną erekcją, która przecież biologicznie i fizjologicznie nie jest możliwa.
Stres i nierealne oczekiwania
Czym zatem są zaburzenia erekcji? — To sytuacja, kiedy mężczyzna nie jest w stanie osiągnąć i utrzymać erekcji pomimo efektywnej stymulacji podczas większości zbliżeń i, co istotne, mając ochotę na seks. Uwaga: zaburzenia erekcji nie rozpoznajemy „po nieudanym seksie w ostatni weekend”, taka trudność powinna występować od co najmniej pół roku. A gdy mówimy o większości zbliżeń, to nie o jednostkowych przypadkach, gdy jesteśmy zmęczeni lub niewyspani. Możemy uznać, że czterdziestokilkuletni mężczyzna, który jest w kilkunastoletniej relacji, będzie miał ochotę na seks kilka razy w miesiącu. Lecz jeśli on od siebie będzie oczekiwał, że ma mieć erekcję kilka razy w tygodniu albo za każdym razem podczas zbliżenia, to dość nierealistyczne — zastrzega dr Cysarz.
To pornografia usilnie promuje zakłamany obraz ciała (i mężczyzn, i kobiet) oraz współżycia. — Jedna z par trafiła do mnie z zaburzeniami erekcji u pana. Jego żona przeczytała artykuł, w którym napisano: „Masz prawo do trzech orgazmów za każdym razem”. „Niech pan zgadnie, ile on mi daje?”, powiedziała do mnie, patrząc w stronę męża. Jej mąż nie był w stanie zapewnić jej trzech orgazmów z rzędu, co jest oczywiście naturalne. Uznali, że to wszystko z powodu jego zaburzeń. Niestety, w ten sposób tworzona norma, która oczywiście nie jest normą, powoduje różne trudności oraz lęki. I przekłada się na to, że erekcji nie ma — przyznaje seksuolog.
Podkreśla, że seks będzie udany dla obu stron, jeśli pojawi się element podniecenia, ale i rozluźnienia. Jeśli jesteśmy zdrowi, nie nadużywamy alkoholu ani środków psychoaktywnych i pozostajemy w relacji z osobą, z którą mamy ochotę na seks, to podniecenie oraz reakcja genitalna powinny się pojawić. Chyba że zablokuje nas stres i nierealne oczekiwania.

