W skrócie
-
W nadleśnictwie Smolarz wrócono do dawnej metody spulchniania gleby przy użyciu konia i pługa, aby wspomóc wzrost młodych sosen.
-
Orka w lesie została wykonana przez konia Maćka pod opieką Andrzeja Wiki, by zapewnić optymalne warunki dla wysiewu nasion z lokalnych drzew.
-
Metoda ta jest opisana jako najbezpieczniejsza i najdelikatniejsza dla istniejących drzew, a proces pozwala na wyrośnięcie sosenek o mocnym systemie korzeniowym.
Orka w lesie to nie jest prosta sprawa. Trzeba uważać na korzenie i odstępy między drzewami. – Na tej powierzchni tylko koń może tego dokonać. Maszyna mechaniczna pokaleczyłaby drzewa, a koń jest bardziej elastyczny – mówi Andrzej Wika, właściciel konia Maćka.
Koń Maciek na co dzień mieszka w gospodarstwie pana Andrzeja. Teraz przed nim ważne zadanie. To wiosenna orka leśnych w nadleśnictwie Smolarz
– Staramy się przygotować glebę pod odnowienia naturalne – relacjonuje Aneta Potawska z Nadleśnictwa Smolarz. – To jest, najprościej mówiąc, taki sposób odnowienia, w którym drzewa wyrosną nam z nasion drzew, które tutaj już rosną.
Pomysł na to, by wyrosły odporne sosny
Taki wysiew nasion przy udziale jedynie grawitacji i sił natury to najkorzystniejsza biologicznie metoda tworzenia nowego lasu. – Finalnie otrzymujemy las, który jest bardzo odporny na warunki środowiskowe, bo takie drzewka wykształcają bardzo mocny system korzeniowy i mają lokalne geny – podkreśla Aneta Potawska.
Aby zapewnić nasionom sosen dobre warunki do wzrastania, potrzebne jest przede wszystkim dobre spulchnienie gleby. Stąd też pomysł wiosennej orki w lesie z użyciem konia i pługu. To dla rosnących tutaj drzew najbezpieczniejsza i najdelikatniejsza metoda.
– Naszym zadaniem było przygotowanie tej gleby tak, żeby nie zniszczyć tego co już tutaj jest. Koń w lesie może wydaje się czymś wyjątkowym, ale to najlepsze rozwiązanie – wyjaśnia Aneta Potawska.
Koń Maciek pracuje w swoim tempie i zawsze może liczyć na pomoc człowieka. Ma w godzinach pracy przerwę na posiłek i odpoczynek. – Jak się zatrzymie, to trzeba mu pomóc, żeby jakaś krzywda nie zaistniała – mówi jego opiekun. A po jego orce z rozoranej ziemi wykiełkują małe sosenki.


