
W skrócie
-
Awaria samolotu PLL LOT uniemożliwiła start 293 pasażerom z lotniska w Punta Cana na Dominikanie.
-
Po czasie pasażerom zaproponowano nocleg w hotelu, jednak większość zdecydowała się pozostać na lotnisku.
-
Z doniesień mediów wynika, że pasażerowie przez wiele godzin mieli nie otrzymać pożywienia.
Rzecznik LOT-u Krzysztof Moczulski poinformował, że w samolocie, który w sobotę o godz. 15.30 czasu lokalnego (20.30 czasu polskiego) miał wyruszyć w podróż z lotniska w Punta Cana na wschodnim wybrzeżu Dominikany do Warszawy, wystąpiła usterka techniczna, której nie udało się usunąć na miejscu.
Mowa o locie o numerze LO6286, obsługiwanym przez maszynę typu Dreamliner. W efekcie 293 pasażerów utknęło na lotnisku.
Ich wylot jest planowany na niedzielę, na godz. 16.00 czasu lokalnego (21.00 czasu polskiego). Oznacza to około 15-godzinne opóźnienie względem rozkładowego startu maszyny. Czas lotu to blisko 10 godzin.
Awaria samolotu LOT na Dominikanie. Pasażerowie utknęli na lotnisku
W sobotni wieczór podróżni, którzy na Dominikanę polecieli na wczasy zorganizowane przez biuro podróży Itaka, zostali na lotnisku.
Jak wyjaśnił rzecznik prasowy PLL LOT, ze względu na nocne godziny i bardzo ograniczoną dostępność miejsc w hotelach, a także anulowanie rejsu przez jeszcze jedną linię lotniczą, zorganizowanie noclegu dla wszystkich było mocno utrudnione.
– Miejsca w hotelach, 90 pokoi, udało się znaleźć dopiero w niedzielę rano, ok. godz. 9.00. Większość pasażerów stwierdziła jednak, że nie chce jechać do hotelu na zaledwie kilka godzin i woli zostać na lotnisku. Otrzymali oni odpowiednie świadczenia – powiedział Moczulski.
Stacja RMF FM, która otrzymała zgłoszenie o zdarzeniu, poinformowała, że pasażerowie – oprócz miejsc w hotelu – przez wiele godzin nie otrzymali również pożywienia.

