Jak pokazują wyniki najnowszego sondażu YouGov, coraz więcej Amerykanów w sporze pomiędzy Donaldem Trumpem a Leonem XIV staje po stronie papieża. Opublikowany we wtorek sondaż obrazuje realia tej nietypowej sprzeczki, która niesie dla Trumpa znaczne ryzyko polityczne przed zbliżającymi się tegorocznymi wyborami do Kongresu.
W sondażu, przeprowadzonym w dniach 17-20 kwietnia wśród 1 707 dorosłych, respondenci musieli odpowiedzieć na pytanie: „Prezydent Trump i wiceprezydent Vance skrytykowali papieża Leona za jego wypowiedzi na temat wojny w Iranie. Z którą stroną tego konfliktu się zgadzasz?”.
48 proc. ankietowanych wskazało, że zgadza się z papieżem Leonem, natomiast 28 proc. poparło Trumpa i JD Vance’a. 24 proc. respondentów nie miało w tej sprawie zdania. Wśród wyborców niezależnych, czyli kluczowego elektoratu w najbliższych wyborach, aż 50 proc. poparło papieża Leona. Po stronie Trumpa i Vance’a stanęło tylko 15 proc. z nich.
Badanie wykazało również, że 48 proc. Amerykanów aprobuje wypowiedzi papieża Leona na temat wojny w Iranie, a tylko 24 proc. wyraża sprzeciw wobec jego przekazu. 31 proc. uznało, że papież „zbyt mocno angażuje się w politykę”, natomiast 44 proc. badanych odrzuciło to stwierdzenie.
Amerykanie stają po stronie papieża
„Dla Amerykanów najważniejsze jest to, żeby na czele ich kraju stał przywódca podejmujący zdecydowane działania, by wyeliminować zagrożenia i zapewnić bezpieczeństwo. Dokładnie to zrobił prezydent Trump podczas udanej operacji Epic Fury. Z dumą wywiązał się ze swojej obietnicy i nie dopuścił do rozwoju irańskiego programu nuklearnego — właśnie temu służyła ta szlachetna operacja. Prezydent nie podejmuje tych niezwykle ważnych decyzji dotyczących bezpieczeństwa narodowego pod wpływem zmieniających się sondaży, ale mając na uwadze dobro Amerykanów” napisał rzecznik Białego Domu, David Ingle, w oświadczeniu dla „Newsweeka”.
Sondaż YouGov porównał również poziom poparcia dla papieża Leona oraz Donalda Trumpa. Leon XIV uzyskał przewagę +31 punktów proc.: 55 proc. ankietowanych ocenia go pozytywnie, a 24 proc. negatywnie. Dla porównania, Donald Trump w tym samym badaniu odnotował wynik -16 punktów proc.: 40 proc. respondentów oceniło go pozytywnie, a aż 56 proc. negatywnie.
Podobne wyniki przyniosły także inne badania. Sondaż NBC News wykazał, że 41 proc. Amerykanów ocenia Trumpa pozytywnie, natomiast 53 proc. ma o nim negatywną opinię. Jeżeli chodzi natomiast o papieża Leona, 42 proc. respondentów oceniło go pozytywnie, a tylko 8 proc. wyraża się o nim negatywnie.
Badanie to przeprowadzono wśród 1 000 zarejestrowanych wyborców w dniach 27 lutego — 3 marca. Margines błędu wyniósł ok. 3,1 punktu proc.
Czy konflikt Trumpa z Leonem XIV wpłynie na najbliższe wybory?
Jak zauważył w rozmowie z „Newsweekiem” David Hopkins, politolog z Boston College, napięcie to jest kolejnym przejawem szerszego trendu, w którym tożsamość polityczna Amerykanów staje się równie ważna co tożsamość religijna. Ekspert dodał, że w ostatnich latach obywatele USA coraz częściej wybierają przekonania polityczne ponad religijne, gdy wchodzą ze sobą w konflikt.
— Jeśli Kościół katolicki będzie postrzegany jako stojący po stronie liberalizmu w kwestiach wojny i pokoju, równości szans czy sprawiedliwości ekonomicznej, może to sprawić, że konserwatywni katolicy poczują się mniej związani z Kościołem, a nawet rozważą odejście — powiedział Hopkins. — Republikanie mogą obawiać się wpływu tego konfliktu na poparcie wśród katolików i Latynosów, ale dla większości Amerykanów nie będzie to czynnik decydujący.
Jego zdaniem, o wiele większe znaczenie dla Partii Republikańskiej w listopadowych wyborach będzie miał sam wynik wojny. Jak powiedział „Newsweekowi” Peter Loge, politolog z George Washington University, atakowanie papieża to „prawie nigdy nie jest dobry ruch polityczny”, zwracając uwagę na to, że ok. jedna czwarta elektoratu to katolicy.
— Wielu katolików kieruje się nauką o wierze i miłosierdziu i jest oburzonych okrucieństwem prezydenta — uznał Loge. — Inni przymykają oko na próżność, żądzę, chciwość i okrucieństwo Donalda Trumpa, ponieważ przynajmniej na razie opowiada się za polityką, z którą się zgadzają. Jednak atakowanie papieża to o krok za daleko.
Gary Rose, profesor nauk politycznych na Sacred Heart University, w rozmowie z „Newsweekiem” powiedział, że konflikt ten raczej nie doprowadzi jednak do masowego porzucenia Partii Republikańskiej przez białych katolików w nadchodzących wyborach do Kongresu.
— Nie przewiduję poważnych konsekwencji. Dla większości katolików, a szczególnie tych białych, poglądy Trumpa, np. w kwestii ochrony granic, zwalczania przestępczości czy uzbrojenia nuklearnego Iranu, są bliższe ich wartościom niż te wyrażane przez Leona XIV. Biali katolicy mogą nie pochwalać obraźliwych słów Trumpa pod adresem papieża, ale nie odejdą przez to od republikanów w najbliższych wyborach do Kongresu — podsumował.
Profesor Darren Davis z University of Notre Dame na łamach „Newsweeka” stwierdził, że niezgoda między Trumpem a papieżem Leonem jest „stosunkowo mało istotna”.
— Spośród wszystkich kwestii, które zazwyczaj wpływają na wyniki wyborów środka kadencji, takich jak wydarzenia zagraniczne czy sytuacja gospodarcza, spór prezydenta Trumpa z papieżem Leonem nie ma dużego znaczenia — ocenił. — A biorąc pod uwagę fakt, że do wyborów zostało ponad pół roku, wyborcy najpewniej nie będą o tym nawet pamiętać.
Leon XIV straszy „złudzeniem wszechmocy”
Papież Leon wielokrotnie krytykował wojnę w Iranie oraz „złudzenie wszechmocy”, które doprowadziło do tej sytuacji. Duchowny podkreślał, że skutkiem takiego zachowania jest „absurdalna i nieludzka przemoc”. Odniósł się także do słów Trumpa, który kilka tygodni ostrzegł przed „śmiercią całej cywilizacji”, jeśli Iran nie spełni postawionego przez USA ultimatum.
— Jak wszyscy wiemy, padły groźby wobec narodu irańskiego. To naprawdę nie do przyjęcia — powiedział papież.
Leon XIV wzywał także do zawieszenia broni.
— W imieniu chrześcijan Bliskiego Wschodu i wszystkich ludzi dobrej woli apeluję do odpowiedzialnych za ten konflikt: przerwijcie ogień, by znów otworzyć drogę do dialogu. Przemoc nigdy nie przyniesie sprawiedliwości, stabilizacji i pokoju, na które czekają ludzie — powiedziała głowa Kościoła katolickiego w marcu.
W zeszłym tygodniu Trump w poście na platformie Truth Social opisał papieża jako „MIĘKKIEGO wobec przestępczości, fatalnego dla polityki zagranicznej”. Wspomniał też, że od Leona XIV woli jego brata Louisa, ponieważ „jest on całkowicie MAGA”, a sam papież powinien być „wdzięczny”, ponieważ „został wybrany tylko dlatego, że jest Amerykaninem, a Kościół stwierdził, że to będzie najlepszy sposób na radzenie sobie z prezydentem Donaldem J. Trumpem”.
Papież Leon odpowiedział na te słowa podczas rozmowy z dziennikarzami Associated Press na pokładzie samolotu, którym leciał w podróż papieską.
— Stawianie mojego przesłania na równi z tym, co próbuje tu zrobić prezydent, oznacza niezrozumienie Ewangelii. Przykro mi to słyszeć, ale będę konsekwentnie realizował to, co uważam za misję Kościoła w dzisiejszym świecie — podkreślił.
Według „The New York Times” papież miał stwierdzić też, że „nie boi się administracji Trumpa”.
Trump publikuje oburzającą grafikę AI
Ostatnio Donald Trump opublikował, a następnie usunął post, do którego dołączył wygenerowany przez AI obraz przedstawiający go jako Jezusa Chrystusa. Publikacja wywołała natychmiastową krytykę po obu stronach sceny politycznej, a prezydent przekonywał później, że obraz ten miał przedstawiać go jako lekarza.
Zachowanie Trumpa spotkało się także z negatywną reakcją ze strony liderów katolickich.
„Wypowiedzi prezydenta Trumpa na Truth Social wobec papieża były całkowicie niestosowne i obraźliwe” napisał biskup Robert Barron, dodając: „Sądzę, że prezydent powinien przeprosić papieża”.
Leon XIV zamieścił na X ogólne ostrzeżenie dotyczące konfliktów zbrojnych. Post nie dotyczył konkretnie Donalda Trumpa, jednak jasno przedstawił stanowisko papieża wobec wojny.
„Jeszcze bardziej niż w przeszłości widać dziś, że eskalacja konfliktów zbrojnych często napędzana jest chęcią eksploatacji złóż ropy i surowców mineralnych, bez poszanowania prawa międzynarodowego oraz prawa narodów do samostanowienia” napisał. Ostrzegł też, że los ludzkości może zostać „tragicznie zaprzepaszczony”, jeśli nie nastąpi „zmiana kierunku w podejściu do odpowiedzialności politycznej oraz szacunku dla instytucji i umów międzynarodowych”.
Jak podkreślił, imienia Boga nigdy nie wolno wykorzystywać „do usprawiedliwiania wyborów i działań niosących śmierć”.
Jak wynika z ustaleń „The New York Times”, pochodzący z Chicago Leon XIV, którego nazwisko brzmiało wcześniej Robert Prevost, od 2000 r. głosował dziesięć razy w wyborach powszechnych, w tym wyborach prezydenckich w 2024 r. W 2008 i 2010 r. wypełnił karty do głosowania w prawyborach Partii Demokratycznej, natomiast w 2012 i 2016 r. głosował w prawyborach republikanów.
Papież nigdy nie ujawnił jednak, na kogo głosował w poszczególnych wyborach, ani którą partię wspierał przed objęciem funkcji przywódcy Kościoła katolickiego.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

