-
Badania wykazały, że w mezozoicznej era Antarktyda była pokryta lasami, a nie lodem, oraz znajdowała się znacznie dalej na północ.
-
W pokładach pochodzących z kredy odkryto ślady silnych pożarów, które prawdopodobnie powstały przez uderzenia piorunów podczas burz.
-
Torfiasta struktura dawnych lasów oznacza, że w określonych warunkach lasy bagienne i torfowiska są podatne na szybkie pożary.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W czasach obecnych lasy nie rosną na Antarktydzie, aczkolwiek pisaliśmy w Zielonej Interii o tym, że na tym kontynencie znaleziono rośliny i jest ona bardziej zielona niż nam się zdaje. To jednak nic w porównaniu z tym, jak ten kontynent wyglądał pod koniec mezozoiku. W kredzie Antarktyda znajdowała się znacznie dalej na północ niż obecnie, choć przez cały okres kredowy stopniowo przesuwała się ku biegunowi południowemu.
Pamiętajmy, że chociaż kreda kojarzy się nam z czasami tyranozaurów, triceratopsów czy welociraptorów oraz z momentem uderzenia asteroidy, to mówimy o epoce, która trwała bardzo długo – od 145 mln lat temu do 66 mln lat temu. To, bagatela, 80 mln lat. Więcej niż dzieli człowieka i tyranozaura czy raptory.
Antarktyda była kiedyś dużo dalej na północ
I przez te 80 mln lat wiele się działo. Na początku kredy mieliśmy zupełnie inną szatę roślinną Ziemi, jeszcze bez traw i roślin kwiatowych, a wiodącymi roślinożercami były wciąż wielkie zauropody. Pod koniec kredy wszystko się zmieniło, i rośliny, i zwierzęta. Miejsce wielkich zauropodów zajęły dinozaury rogate czy kaczodziobe, pojawili się inni mięsożercy.
Zmieniało się wiele także na samej Antarktydzie. Na początku kredy znajdowała się ona jeszcze daleko bardziej na północy niż obecnie i stanowiła część wielkiego kontynentu Gondwana, który obejmował także Afrykę, Australię czy Amerykę Południową. Miała inny klimat, ale stopniowo przesuwała się ku biegunowi południowemu i proces ten trwał przez całą kredę. Zarazem Gondwana pękała i dzieliła się. Pod koniec kredy Antarktyda była już osobnym kontynentem, bliżej bieguna niż na początku epoki, a zatem chłodniejszym.
Wciąż jednak porastały ją lasy, a nie skuwały lodowce i lądolody. Wiemy, że 90 mln lat temu średnie roczne temperatury na Antarktydzie osiągały ok. 12 stopni Celsjusza. Było wystarczająco ciepło, aby mogły rosnąć lasy deszczowe, pomimo czterech miesięcy zimowej ciemności każdego roku w czasie zimy polarnej. Rośliny dawały sobie z tym radę.
Lasy porastały niegdyś tereny Antarktydy
Odkrycia z 2020 r. wskazały, że Antarktyda była kontynentem lesistym. Odkryte zostały pochodzące z epoki kredy pozostałości dawnych lasów. Teraz naukowcy, którzy znaleźli je sześć lat temu, zbadali pokłady ponownie. I tym razem znaleźli ślady pożarów i to bardzo silnych. Drzewa i inne rośliny były spalone.
Jest to o tyle interesujące, że Antarktyda nie była wówczas kontynentem wulkanicznym. Najbliższa aktywność wulkaniczna miała wówczas miejsce setki kilometrów dalej. A zatem źródłem pożarów musiało być coś innego niż wulkany. To zapewne uderzenia piorunów i silne burze.

Znalezione szczątki nadpalonych drzew antarktycznych z epoki kredy wskazują na to, że płonęło miękkie drewno roślin iglastych w stosunkowo niskiej temperaturze. A zatem pożary musiały być raptowne, przechodzić szybko i trawiły korony drzew. Nie wgryzały się płomieniami w głębię lasu. Wskazują na to ślady istnienia specjalnych torfowisk antarktycznych, powstających podczas pożarów wilgotnych lasów bagiennych, jakie tu rosły. Wskazują na to również antarktyczne bursztyny.
Zbadanie tych procesów i dawnych pożarów oraz ich skutków może mieć spore znaczenie dla nas dzisiaj, bo pokazuje, że w określonych warunkach (ciepło, wysokie stężenie wilgoci i dwutlenku węgla), torfowiska i lasy bagienne są bardziej narażone na ogień.
Antarktyda była porośnięta lasami jeszcze po uderzeniu asteroidy i wymarciu dinozaurów. Całkiem niedawno pisaliśmy o znalezieniu tu szczątków pierwszego, najstarszego ssaka drapieżnego, jeszcze z wczesnego kenozoiku. Kontynent zaczął się gwałtownie ochładzać 40 mln lat temu, a 34 mln lat temu zamarzł i skuł go lądolód. Zmieniło to klimat na Ziemi i zakończyło istnienie lasów i zwierząt antarktycznych nieprzystosowanych do chłodu.
Kilkanaście milionów lat temu, podczas kolejnego ochłodzenia, lód stał się bardzo gruby i tak Antarktyda przetrwała do obecnych czasów. Szczątki mezozoicznego rozkwitu życia skryła w skamieniałościach.


