Nowoczesne metody pozwalają w prosty sposób udrożnić drogi oddechowe. Zapewnia to zdrowy sen i uwalnia zarówno od chrapania, jak i od bezdechu sennego.
Złotym standardem diagnostyki bezdechu sennego jest polisomnografia, czyli całonocne badanie snu. Polega ona na monitorowaniu i zapisaniu czynności życiowych pacjenta. Badanie przeprowadza się w szpitalu, podczas trwającego przynajmniej sześć godzin fizjologicznego snu. Urządzenie rejestruje aktywność elektryczną mózgu. Pozwala to opisać fazy snu pacjenta oraz m.in. ustalić, czy występują faza REM i podświadome wybudzenia, które uniemożliwiają efektywny sen.
— Badanie polisomnograficzne wykazuje liczbę spłyceń oddychania i bezdechów. Pomiar oddychania jest rejestrowany przez czujnik umieszczony pod nosem i nad ustami oraz czujniki na klatce piersiowej i brzuchu. A elektrody umieszczone na mięśniu bródkowo-gnykowym wychwytują chrapanie — mówi dr n. med. Emilia Karchier, otolaryngolog ze Szpitala Carolina. Polisomnografia wraz z konsultacją pulmonologa kosztuje ok. 2 tys. zł.
Alternatywnym, nieco uproszczonym, ale i tańszym badaniem jest poligrafia. Trzeba za nią zapłacić ok. 600 zł. Wykonuje się ją samodzielnie w domu za pomocą aparatu przypominającego zestaw do badania Holtera. Urządzenie wypożycza się z kliniki. Pacjent podłącza przed snem elektrody, umieszczając je na klatce piersiowej. — Poligrafia nie rejestruje aktywności elektrycznej mózgu, ale diagnozuje liczbę epizodów oddechowych i spadek zawartości tlenu we krwi. Wynik jest miarodajny, choć nie daje pełnej informacji o strukturze snu — wyjaśnia dr Karchier.
Okiem fiberoskopu
Gdy bezdech jest zdiagnozowany, pulmonolog kieruje pacjenta do laryngologa, który ma sprawdzić stan górnych dróg oddechowych i ocenić ryzyko chrapania. Wykorzystuje do tego fiberoskop, czyli giętki endoskop wprowadzony przez nos. Jeżeli nie ma zmian anatomicznych, które powodowałyby chrapanie, lekarz rozpoczyna leczenie bezdechu. Powinno być ono dostosowane do pacjenta, bo przyczyna choroby zależy od wielu czynników, nie tylko od wieku i anatomii. Ale zanim lekarz rozpocznie leczenie, pacjent powinien zadbać o prawidłową masę ciała. — Badania naukowe potwierdzają, że żaden zabieg nie zmniejszy liczby bezdechów tak, jak utrata masy ciała — dodaje dr Karchier.
Podstawową metodą leczenia zarówno chrapania, jak i bezdechu sennego jest zastosowanie aparatu CPAP (od ang. continuous positive airway pressure), częściowo refundowanego przez NFZ. Aparat pod ciśnieniem wtłacza poprzez maskę zakładaną na nos i usta pacjenta strumień powietrza, co rozszerza tkanki gardła. Eliminuje to bezdechy, a pacjent się wysypia. Maska ma tę słabą stronę, że wysusza drogi oddechowe i może przeszkadzać osobie śpiącej obok.
— W sytuacjach wątpliwych, np. gdy pacjent po operacji wciąż chrapie, wykonuję w czasie snu farmakologicznego badanie fiberoskopowe. Wprowadzony przez nos endoskop ukazuje odcinki, w których dochodzi do chrapania, najczęściej znajdują się one w obrębie podniebienia miękkiego lub nasady języka — mówi dr Karchier.
Pompa lub implant
Skuteczną metodą leczenia chrapania i bezdechu jest także zakładany na noc do ust aparat, dobrany przez ortodontę. Wysunięcie żuchwy i języka do przodu pozwala utrzymać drożność dróg oddechowych. Obiecujące wyniki daje również implant, który stymuluje nerw podjęzykowy. Na świecie są badane trzy systemy, jeden z nich zyskał aprobatę amerykańskiej FDA.
— Od 20 lat prowadzi się próby stymulacji nerwu podjęzykowego, który unerwia mięśnie języka, powodując wysunięcie go do przodu i napięcie jego nasady. Zmniejsza to tendencję do zapadania się nasady języka. Implant wprowadzony obustronnie przez cięcie w okolicy ślinianki podżuchwowej oplata się wokół nerwu podjęzykowego. Kiedy sensor wszczepiony w mięśnie przestrzeni międzyżebrowej wykrywa, że człowiek nie oddycha, implant wysyła impuls do elektrody i stymulator pobudza mięśnie języka. Język wysuwa się do przodu — wyjaśnia dr Karchier.
Efekty są spektakularne: zmniejszenie liczby bezdechów o około 20 epizodów na godzinę oraz poprawa jakości snu. — Do wszczepienia implantu kwalifikuje się osoby z BMI poniżej 32 kg/m2, źle tolerujące leczenie CPAP oraz wykazujące w badaniu zapadanie się nasady języka — dodaje dr Karchier.
Konieczne zabiegi
Niekiedy aby usunąć bezdech senny, niezbędna jest operacja. — Połowę oporu powietrza generuje nos, a dodatkowe zaburzenia, takie jak skrzywiona przegroda, polipy czy przerośnięte małżowiny nosowe, zwiększają ten opór. W gardle opór stawiają wydłużone podniebienie lub przerośnięte migdałki podniebienne. Te przeszkody należy usunąć, czyli wykonać zabieg, na przykład korekty przegrody nosa czy plastyki podniebienia miękkiego. W każdym przypadku postępowanie jest zindywidualizowane, adekwatnie do anatomii i potrzeb pacjenta — dodaje dr Karchier.
W Szpitalu Carolina lekarze dysponują nowoczesnym koblatorem plazmowym, który bezkrwawo, bezpiecznie i skutecznie usuwa migdałki podniebienne, migdałek gardłowy i migdałek językowy. — Koblacja plazmowa jako metoda minimalnie inwazyjna doskonale sprawdza się u dzieci z przerostem migdałka gardłowego i migdałków podniebiennych — mówi dr Karchier.
Skutecznym sposobem leczenia bezdechu sennego jest także ablacja prądem o częstotliwości radiowej. Zabieg wykonuje się w obrębie małżowin nosowych dolnych, podniebienia miękkiego i nasady języka. Usztywnia on podniebienie miękkie, co redukuje chrapanie, zmniejsza małżowiny nosowe dolne, co poprawia drożność nosa, oraz zmniejsza nasadę języka, co przekłada się na poprawę przepływu powietrza przez gardło dolne.
Cel uświęca środki
Chrapanie może zminimalizować piłeczka tenisowa wszyta w plecy piżamy, co wymusza spanie na boku. Inną metodą jest trening oddechowy, czyli nauka korzystania z nosa. Nie jest to łatwe, bo przed zabiegiem pacjent oddychał przez usta. Objętość wdechu i wydechu przez nos jest mniejsza, co wiąże się z podwyższonym stężeniem dwutlenku węgla. Ośrodek oddechowy w pniu mózgu, „przyzwyczajony” do niższych stężeń CO2, w nowej sytuacji odczytuje ten stan jako alarmowy — uruchamia hiperwentylację. Pacjent znów oddycha przez usta. Rolą terapeuty jest więc przestawienie ośrodka oddechowego na tolerancję wyższego poziomu dwutlenku węgla.
Niekiedy pomocą służy terapia miofunkcjonalna prowadzona przez logopedę lub fizjoterapeutę, czyli ćwiczenia na siłę i koordynację mięśni oraz wzrost napięcia języka, gardła i podniebienia miękkiego.
Rynek kusi akcesoriami, obiecującymi poprawę komfortu snu i zmniejszenie chrapania, jak listki, plastry i klipsy rozszerzające nozdrza oraz spraye na usztywnienie podniebienia. Ich skuteczność zależy w dużym stopniu od siły naszej autosugestii, ale nie zawsze. — Plastry na grzbiet nosa zdają egzamin, gdy pacjent ma zwężoną zastawkę nosa, która zapada się do środka, np. przy masywnych chrząstkach nosa lub po urazie. Poszerzenie zastawki poprawi oddychanie i zmniejszy chrapanie — dodaje dr Karchier.





