Na Euro 2024 oglądaliśmy dotychczas sporo bramek. W większości spotkań górą byli faworyci, jak np. Niemcy, którzy rozbili Szkocję 5:1 w meczu otwarcia.
Największe niespodzianki na Euro 2024
Piękno futbolu jest takie, że to niżej notowana drużyna może zaskoczyć i pokonać faworytów. Tak było w przypadku meczu Węgry – Szwajcaria. Ci pierwsi w cuglach wygrali grupę G w eliminacjach do Euro 2024, oraz notowali kapitalną passę około dwóch lat bez porażki.
Zupełnie inna sytuacja była w Szwajcarii. W lokalnych mediach mówiło się o sprzeczkach, a ponadto tamtejsza federacja piłkarska złożyła skargę do UEFA na stan murawy na boisku, na którym zawodnicy przygotowywali się do mistrzostw Europy. Mimo tych problemów to Szwajcarzy zaskoczyli Węgrów i wygrali 3:1 w pierwszym meczu mistrzostw Europy.
Ogromną niespodzianką zakończył się także mecz Rumunii z Ukrainą. Faworytami w tym starciu byli nasi wschodni sąsiedzi, ale kolektyw ich rywali oraz piękna bramka Nicolae Stanciu sprawiła, że ten mecz skończył się wynikiem 3:0.
Sensacyjny początek meczu Belgia – Słowacja
Żadnych niespodzianek nie spodziewano się po spotkaniu Belgów ze Słowakami. Czerwone Diabły na niemal każdym turnieju są wymieniani w gronie faworytów do końcowego triumfu. Dotychczas się to nie udawało, dlatego sprowadzono Domenico Tedesco, by tę sytuację zmienić.
Jednak przebieg tego spotkania do tej pory ma dość nieoczekiwany obrót. To reprezentacja Słowacji w 7. minucie objęła prowadzenie po trafieniu 30-letniego napastnika Slavii Praga – Ivana Schranza. Ten zawodnik znalazł się we właściwym miejscu i czasie, by dobić odbitą futbolówkę przez Koena Casteelsa. Defensorzy Belgii sygnalizowali spalonego, ale po interwencji VAR okazało się, że gol został zdobyty prawidłowo.
Belgowie mają jeszcze sporo czasu, by odrobić straty i odwrócić losy tego spotkania. Czy im się to uda? Transmisję z tego meczu można śledzić na antenie TVP Sport i stronie sport.tvp.pl.


