Demokraci zaczęli podsycać plotki o romansie Donalda Trumpa z asystentką. Ale choć relacja prezydenta z Natalie Harp jest rzeczywiście wyjątkowa, to nie ma żadnych dowodów, by była niestosowna. Wszczynając tę dyskusję, przeciwnicy Trumpa mogą tylko stracić.

Senator Jon Ossoff prawie to powiedział. Prawie.

— Prezydent Donald Trump nie chce wykonywać swojej pracy — mówił demokrata z Georgii podczas wiecu w Atlancie. — Chce budować swoją salę balową i podróżować z Natalie swoim, jak się zdaje, bezbronnym latającym pałacem podarowanym przez emira Kataru.

Być może był to pierwszy raz, gdy znany demokrata bezpośrednio odniósł się do Natalie Harp, 35-letniej pracowniczki Białego Domu, która jest bliską asystentką Trumpa.

„Dobra, poddaję się. Kim jest ta Natalie?” — napisała na X Mallory McMorrow, liderka większości w Senacie stanu Michigan i była kandydatka demokratów do Senatu USA, gdy imię Natalie zaczęło być popularne w mediach społecznościowych.

McMorrow oczywiście dobrze wie, że Ossoff nawiązał do krążących wokół Harp plotek o jej rzekomo niestosownych relacjach z Trumpem. Na te pogłoski nie ma właściwie żadnych dowodów poza doniesieniami o jej notatkach i listach dla prezydenta. Jest też wyjątkowo lojalna.

Harp, podobnie jak wielu innych najbliższych współpracowników Białego Domu, często pojawia się u boku Trumpa na różnych wydarzeniach i podróżuje z nim po całych Stanach Zjednoczonych. Ostatnio widziano ją w klubie golfowym Trumpa w Bedminster. Była też jedną z niewielu osób, które towarzyszyły mu, gdy prezydent zamienił samoloty na lotnisku w Ankarze. Pozorował wtedy, że pozostał w Air Force One, a tak naprawdę przesiadł się do innej maszyny, by uniknąć potencjalnego zamachu ze strony Iranu.

Harp, była prezenterka konserwatywnej telewizji OAN, po raz pierwszy zetknęła się z Trumpem w 2019 r., dziękując mu za podpisanie ustawy Right to Try, która — jak twierdziła — umożliwiła jej dostęp do eksperymentalnej terapii leczenia raka kości (niektórzy lekarze podważają opowieść Harp).

Ostatecznie dołączyła do sztabu wyborczego Trumpa i od tego czasu stała się jego zaufaną asystentką, nazywaną „ludzką drukarką”. Powód? Nosi ze sobą przenośną drukarkę, by drukować prezydentowi maile, artykuły prasowe czy inne dokumenty do czytania.

Obecnie Harp kojarzona jest z aktywnością Trumpa w mediach społecznościowych, w tym z publikowaniem wpisów na jego koncie na Truth Social, w tym słynnych nocnych serii postów i memów.

Lojalność Harp wobec Trumpa, jej bliska zawodowa relacja z nim, a także fakt, że jest młodą, atrakcyjną blondynką — oraz reputacja prezydenta w kontaktach z kobietami — podsyciły plotki o romansie.

„»Natalie« jest teraz na topie. Trump będzie wściekły” — napisał na X Mehdi Hasan, publicysta i redaktor naczelny lewicowego Zeteo. Dodał, że Ossoff „nie będzie ostatnim demokratą, który wymieni ją z imienia, ale chyba jest pierwszym”.

Dotąd czołowi demokraci nie dawali się wciągnąć w te plotki. Postąpili słusznie, nie schodząc do tego poziomu i powinni oprzeć się pokusie, by iść śladem Ossoffa. To może zaspokoić skłonność do żartów i wywołać śmiech u części liberałów. Ale tylko tyle.

x.com

Po pierwsze, nie ma wiarygodnych dowodów na romans czy niestosowną relację między Harp a Trumpem. Nawet uwzględniając jej wiadomości do prezydenta, które przypominają raczej deklaracje oddania ideowej zwolenniczki niż wyznania zakochanej kobiety.

Po drugie, Harp jest jedną z najbliższych asystentek Trumpa i ma dostęp do jego kont w mediach społecznościowych. Nic dziwnego, że często z nim podróżuje, jak zresztą wielu innych współpracowników. Dlatego też często pojawia się na zdjęciach u jego boku.

Po trzecie, nawet gdyby plotki okazały się prawdą, czy ktokolwiek naprawdę by się tym przejął? Czy to naprawdę zmieni coś w nastawieniu wyborców, którzy w ogóle gotowi są zmienić zdanie?

Mówimy przecież o Trumpie. Przez lata mieliśmy już do czynienia z licznymi skandalami seksualnymi i doniesieniami o jego romansach — od słynnych słów „złap je za c****” ujawnionych w pierwszej kampanii wyborczej po sprawę Stormy Daniels. Tego typu rewelacje są już częścią jego wizerunku.

Po czwarte, wrzucenie „Natalie” do przemówienia, które w innym wypadku skupia się na realnych kwestiach, w których demokraci mogą mocno uderzyć w Trumpa i republikanów przed wyborami, powoduje, że nagłówki dotyczą tanich plotek, zamiast poważnych tematów.

Harp nie zastąpi tematu kosztów życia czy strategicznych błędów Trumpa względem Iranu ani podejrzeń korupcji wokół interesów jego rodziny.

Takie powierzchowne obrzucanie się błotem irytuje ludzi ze środka sceny politycznej, którzy nie są skrajnymi liberałami ani zagorzałymi przeciwnikami Trumpa. Wręcz daje Trumpowi i republikanom wygodną okazję do kontrataku.

O wiele łatwiej jest zbyć doniesienia o Harp jako tanie i bezwartościowe „fake newsy”, niż tłumaczyć, dlaczego Trump wyczerpał amerykańskie zapasy amunicji na Bliskim Wschodzie, a wyborcy muszą płacić po 4 dolary za galon paliwa.

Demokraci powinni trzymać się sprawdzonych tematów — inflacji i Iranu — i przestać tworzyć bardziej pikantny wątek poboczny. Prawda i tak jest ciekawsza od fikcji.

Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version