— Wydaje mi się, że byłoby dla niego osobistą tragedią, gdyby musiał pogrzebać sztandar PSL jako partii parlamentarnej — ocenił w „Stanie Wyjątkowym” sytuację Władysława Kosiniaka-Kamysza Kamil Dziubka. Nad partią wisi widmo nieprzekroczenia progu wyborczego, co może zmusić ją do wejścia na listy wyborcze KO. To jednak decyzja, której ludowcy bardzo chcieliby uniknąć.

Ludowcy są niepewni wejścia do przyszłego Sejmu. Z drugiej strony wskoczenie na czyjeś listy to byłaby rzecz wręcz historyczna dla ruchu ludowego. Oni nie chcą zwijać sztandaru — mówił Jacek Gądek z „Newsweeka”. Jego zdaniem mogliby tak wystartować, gdyby „Polskie Stronnictwo Ludowe” znalazło się w nazwie komitetu wyborczego, ale nawet to byłoby w partii bardzo źle widziane.

Dyskusję o wspólnych listach wyborczych miał rozpocząć Donald Tusk podczas ostatniego spotkania liderów koalicji. Od tego, jak tworzące ją partie wystartują w wyborach, może zależeć utrzymanie władzy przez obecnie rządzących. Ale dla PSL stawka jest jeszcze wyższa. Wręcz egzystencjalna.

— Przypominam, że na krajowym poziomie PSL od 2015 r. ani razu nie wystartował samodzielnie. W 2015 r. to jest samodzielny start, 5,2 proc. i ledwo uratowany klub parlamentarny. W 2019 r. to jest już Koalicja Polska, czyli wspólna lista PSL z Kukiz’15, z Pawłem Kukizem. I rzeczywiście to dało spory wynik, bo to ponad 8 proc. i oni mieli naprawdę spory klub PSL, kukizowcy zostali na listach właściwie zgilotynowani. Z rozdzielnika kukizowego [do Sejmu] weszło dosłownie parę osób. No i 2023 r. to jest Trzecia Droga. Rzeczywiście PSL od ponad dekady trochę gubi ten swój szyld — mówił Kamil Dziubka z Onetu.

— Tak, ale na listy samej Platformy Obywatelskiej czy też Koalicji Obywatelskiej to PSL w wyborach do Sejmu jeszcze nie wskakiwało — zauważył Gądek.

— To prawda i dlatego to jest największe ryzyko. Oni się boją zakopania sztandaru witosowego, jak to mówią starzy PSL-owcy — zaznaczył Dziubka.

— Ale czy Władysław Kosiniak-Kamysz godzi się z taką myślą, że jeśli sondaże będą pokazywać jakiś nędzny wynik 2-3-4 proc. i będzie realne ryzyko, że przepadną w wyborach parlamentarnych, to jednak wskoczy na listy Koalicji Obywatelskiej? Albo szerzej: czy jest chętny na tę jedną listę całej koalicji 15 października? — pytał Gądek.

— Wielokrotnie słyszałem od polityków Koalicji Obywatelskiej, że Władek Kosiniak-Kamysz to właściwie taki ich naturalny lider w Małopolsce. Lider listy, pewnie w okręgu tarnowskim, z którego on zwykle kandyduje. I to był, że tak powiem, układ à la niemieckie CDU/CSU. To znaczy, że CDU to byłaby taka Koalicja Obywatelska, a CSU — konserwatywna odnoga tej partii — to byłoby PSL — odpowiadał Dziubka.

— Odnoga, jakaś przystawka wręcz — wtrącił Gądek.

— Przystawka. Natomiast oficjalnie politycy PSL mówią, że absolutnie sobie tego nie wyobrażają. Ale jeżeli Władysław Kosiniak-Kamysz miałby do wyboru nie wejść do Sejmu pierwszy raz od 1989 r. albo uratować partię jako byt na poziomie parlamentarnym, to zdecydowanie by się pewnie na to zgodził — mówił Dziubka o perspektywie startu PSL ze wspólnej listy z KO.

— Wszystko, tylko żeby nie zostać grabarzem PSL — dodał Gądek. Autorzy słuchowiska podkreślali, że rodzina Kosiniaka-Kamysza jest od pokoleń związana z ruchem ludowym i odgrywa on ważną rolę w tożsamości wicepremiera.

— Pamiętam taką historię, jak Władysław Kosiniak-Kamysz wchodził do rządu. Gruchnęła wtedy jeszcze nieoficjalnie taka informacja, że „Kosiniak-Kamysz ma być ministrem”. I prawie wszyscy myśleli, że chodzi o jego ojca [Andrzeja — przyp. red.]. A chodziło wówczas o syna, o Władka — opowiadał Jacek Gądek.

— Tak, tak, tak. Przypominam, że jego ojciec był ministrem zdrowia w rządzie Tadeusza Mazowieckiego i młody Władek Kosiniak-Kamysz przyglądał się temu, jak ojciec gościł w domu ówczesnych liderów ludowców: Pawlaka, Sawickiego itd. Więc to jest człowiek bardzo mocno zakorzeniony w tej tradycji PSL-owskiej. Wydaje mi się, że byłoby dla niego osobistą tragedią, gdyby musiał pogrzebać sztandar PSL jako partii parlamentarnej. Więc wydaje mi się, że może [wspólny start z KO] to nie jest podstawowy wariant dla Kosiniaka-Kamysza, ale on bierze to pod uwagę. To jest na stole — uważa Dziubka.

W nieco innej sytuacji jest Nowa Lewica. Co prawda sondażowe wyniki ugrupowania pozostawiają wiele do życzenia, ale partii Włodzimierza Czarzastego nie grozi na razie w 2027 r. wypadnięcie z Sejmu. Dlatego partia nie pali się do wejścia na wspólną listę wyborczą z Koalicją Obywatelską.

„Stan Wyjątkowy” to program, w którym Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek dyskutują o najważniejszych politycznych wydarzeniach tygodnia. Czołowi dziennikarze Onetu i „Newsweeka” zapewniają słuchaczom i widzom nieszablonową, często żartobliwą, ale zawsze merytoryczną rozmowę, a ich ogromne doświadczenie dziennikarskie i znajomość kulis polskiej sceny politycznej gwarantują potężną dawkę informacji.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Zapisz się na newsletter „Stanu Wyjątkowego”

HtmlCode

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version