Nie wiem, co gorsze, czy to, jak łatwo Karol Nawrocki dał się rozegrać Donaldowi Tuskowi, co wskazuje na jego brak politycznego wyczucia, czy fakt, że dał się użyć Jarosławowi Kaczyńskiemu w jego walce o prawą ścianę z obiema Konfederacjami.
Donald Tusk ma jednak szczęście. Nie tylko dlatego, że po raz kolejny jest premierem, a wcześniej przez dwie kadencje był szefem Rady Europejskiej, czyli w polityce osiągnął prawie wszystko.
Ma szczęście, bo kiedy kryzys w ochronie zdrowia i olbrzymia dziura w budżecie NFZ dogoniły jego rząd, a jak wiadomo, niejeden gabinet na służbie zdrowia się wywrócił, z pomocą przyszedł mu… prezydent Karol Nawrocki. Tak, ten sam, który jeszcze w kampanii wyborczej deklarował, że jego głównym celem jest wywrócenie rządu Tuska. Zamiast widowiskowej rozwałki rządzącej koalicji Nawrocki zrobił Tuskowi prezent w postacie weta do unijnego programu SAFE.
Bo czymże innym niż — używając języka PiS — politycznym złotem jest dla premiera weto Nawrockiego? Dziś, zamiast tłumaczyć się z zapaści w systemie ochrony zdrowia, kolejek do badań i cięć w budżecie NFZ, Tusk może mówić o tym, że prezydent nie chce dać pieniędzy na dozbrojenie polskiej armii, bo zablokował tanie pożyczki z Unii. I to dwukrotnie tańsze niż te, które w tajemnicy przed opinią publiczną zaciągał w Korei Południowej minister obrony z PiS Mariusz Błaszczak. Po wecie prezydenta premier może jeździć od fabryki do fabryki i opowiadać: „chciałem wam dać miliardy na dodatkowe miejsca pracy, ale Nawrocki to zablokował”. A co to za prezydent, który nie chce, by kraj się rozwijał, wiadomo.
Nawrocki na tym nie zyska
Tusk mógł wprowadzić unijny program SAFE bez ustawy, rozporządzeniem. Ale wtedy nie byłoby wielkiej narodowej debaty, w której role zostały z góry rozpisane. Gdy trwa wojna w Ukrainie, a niepewność rozlewa się po świecie, Tusk i jego rząd chcą dozbroić polskiego żołnierza. Kto stoi na przeszkodzie? Zły prezydent, „”zdrajca narodowy”. Aż dziw bierze, że Nawrocki dał się wpuścić w tę polityczną pułapkę i odegrał rolę, którą mu napisał Tusk do spółki z Włodzimierzem Czarzastym i Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.
Wojsko i tak — mimo prezydenckiego weta — dostanie miliardy z SAFE, a rząd — co już krok po kroku się dzieje — przez najbliższe tygodnie będzie bohatersko ratował tanie kredyty dla policji, straży granicznej oraz na rozwój infrastruktury. Biorąc pod uwagę polityczne doświadczenie Tuska i kontakty w Brukseli, niewykluczone, że owe pieniądze dla służb uda się wywalczyć. Tusk, Czarzasty i Kosiniak-Kamysz będą mogli odtrąbić sukces. Publika przyklaśnie, bo kto by chciał — oprócz Nawrockiego, rzecz jasna — stanąć na drodze do kamizelek kuloodpornych dla polskiej policji walczącej z groźnymi gangami. Rząd będzie mógł miesiącami przypominać, kto unijny SAFE załatwił, a kto sypał piach w tryby. Idę o zakład, że Nawrocki na tym nie zyska.
Kaczyński ustawił Nawrockiego
Antyunijny język prezydenta i obsadzenie Unii Europejskiej w roli tej, która chce odebrać nam polską suwerenność, pozwala Tuskowi zarysować główną oś nadchodzącej kampanii — kto jest za UE, a kto chce Polskę z niej wyprowadzić. I tutaj Nawrocki idzie wbrew opinii publicznej, wszak Polacy są ciągle jednym z najbardziej proeuropejskich społeczeństw w UE. Co prawda, dzięki wysiłkom takich eurosceptyków jak Braun, Nawrocki, Ziobro z Kaczyńskim czy Bosak z Mentzenem, odsetek tych, którzy popierają naszą obecność w Unii z roku na rok spada, ale nie na tyle drastycznie, by Polacy masowo opowiedzieli się za opuszczeniem wspólnoty. Za to hasło obrony naszej przynależności do Zachodu przed tymi, którzy chcą nas prowadzić na Wschód, na kampanię nadaje się idealnie.
Nie wiem, co gorsze, czy to, jak łatwo Nawrocki dał się rozegrać Tuskowi, co wskazuje na jego brak politycznego wyczucia, czy fakt, że dał się użyć Kaczyńskiemu w jego walce o prawą ścianę z obiema Konfederacjami. Kaczyński wzywał do weta w sprawie SAFE, bo chce przejąć wyborców skrajnej prawicy i zagrać za półtora roku o samodzielną większość. Jak na razie sondaże nie wróżą mu wielkiego sukcesu. Może dlatego, że całkiem niedawno sam chciał brać wstrętne unijne srebrniki z Krajowego Planu Odbudowy, więc do roli pierwszego narodowego eurosceptyka średnio się nadaje. Za to Nawrocki przy okazji SAFE mógł pokazać, że ma kręgosłup, a nie tylko długopis — jak niegdyś Andrzej Duda.
*Renata Grochal jest publicystką Programu III Polskiego Radia, współtwórczynią podcastu politycznego „Strefa Wpływów” oraz współprowadzącą program „Trójkąt Polityczny” w TVP Info.