Pomysł Jarosława Kaczyńskiego, by w sprawie Szpitala Południowego powołać specjalną komisję, jest przedni. Mam już nawet skład tej komisji. Na jej czele musi stanąć prezes, to nie ulega wątpliwości. Nikt tak dobrze jak on nie rozpracował polskiego systemu ochrony zdrowia.
Opozycja poczuła krew i rzuciła się na aferę w Szpitalu Południowym w Warszawie, widząc w niej „drugie ośmiorniczki” rządzącej Koalicji Obywatelskiej. Jak wiadomo, skutkiem tamtej afery był kryzys rządu Donalda Tuska, który doprowadził do wyjazdu premiera do Brukseli i w efekcie do przegranej Platformy Obywatelskiej w wyborach w 2015 r.
Konfederacja wzywa do powołania komisji śledczej i rozliczenia polityków odpowiedzialnych za nadzór nad szpitalem. PiS żąda ustąpienia ze stanowiska nadzorującego szpital prezydenta Warszawy, ministra zdrowia albo i samego premiera. Wiadomo — wina Tuska.
Kaczyński, Karczewski… Im się po prostu należało!
Najdalej poszedł Jarosław Kaczyński, który proponuje powołanie komisji zaufania publicznego. Owo gremium miałoby — według prezesa — „w sposób dogłębny i apolityczny” wyjaśnić, co się dzieje w warszawskich szpitalach. Pomysł jest przedni, mam już nawet skład tej komisji. Na jej czele musi stanąć Kaczyński, to nie ulega wątpliwości. Nikt tak dobrze jak on nie rozpracował polskiego systemu ochrony zdrowia — i to nie tylko dlatego, że jego partia rządziła osiem lat. Prezes był bodaj jedynym politykiem, któremu po operacji kolana kule do domu woził osobiście dyrektor szpitala. Gdy z powodów kardiologicznych leżał w szpitalu w Lublinie, został przyjęty jako pacjent NN, czyli o nieustalonej tożsamości. Na oddziale miał zająć pojedynczą salę, która — jak donosiła „Gazeta Wyborcza” — została odseparowana od pozostałej części placówki. Nie trzeba dodawać, że szpital podlega marszałkowi województwa z PiS.
W komisji nie może zabraknąć byłej marszałek Sejmu Elżbiety Witek. Tej samej, której mąż w stanie terminalnym ponad dwa lata zajmował łóżko na OIOM-ie w legnickim szpitalu. Córka zmarłej pacjentki, która nie dostała miejsca na oddziale intensywnej terapii, bo zajmował je mąż polityczki PiS, oddała sprawę do sądu.
No i koniecznie komisję musi wzmocnić nieodżałowany wicemarszałek Senatu, lekarz Stanisław Karczewski. Gdy inny lekarz Władysław Kosiniak-Kamysz w czasie pandemii zasuwał na wolontariacie w szpitalu, nasz zaradny Staszek z PiS zarobił ponad 400 tys. na dyżurach, mimo że wziął bezpłatny urlop na czas pełnienia mandatu senatora. Nie bez kozery prezes powiedział kiedyś o lepszym i gorszym sorcie. Parafrazując byłą premier Beatę Szydło, im się po prostu należało.
Kacprzyk rozwinął ten mechanizm
Na pierwszego świadka szanownej komisji proponuję wezwać byłego premiera Mateusza Morawieckiego, w pewnym sensie systemowego ojca młodego doktora milionera ze Szpitala Południowego. To nie kto inny jak Morawiecki w tzw. Polskim Ładzie stworzył preferencyjne rozwiązania dla lekarzy, którzy przejdą na jednoosobową działalność gospodarczą. Gdy średnio zarabiający nauczyciel w połowie roku wpada w drugi próg podatkowy i płaci 32 proc. podatku, lekarz mający firmę odprowadza tylko 14 proc. Doktor Dawid Kacprzyk, zaradny (już były) radny KO, twórczo rozwinął stworzony za czasów PiS mechanizm, ciągnąc kasę z kilku placówek jednocześnie. Nie on jeden, a zarobki rzędu 1,6 mln zł rocznie z pewnością nie należą do najwyższych w tym środowisku.
PiS grzeje aferę ze szpitalem Południowym, licząc na to, że utopi nadzorującego placówkę prezydenta Warszawy i cały rząd. PiS-olubne media znalazły nawet świadka dla PiS-owskiej komisji. To były ordynator ze Szpitala Południowego, który twierdzi, że oprócz gigantycznych zarobków na SOR w sposób wadliwy wykonywano procedury medyczne, a w wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań. W niektórych przypadkach kończyły się one nawet śmiercią pacjentów. Żeby sprawy zatuszować, fałszowano dokumentację medyczną. Skoro było tak źle, to dlaczego pan doktor nie zawiadomił prokuratury? Może dlatego, że sam sądzi się ze szpitalem o dużą kasę, co mogłoby negatywnie wpłynąć na jego wiarygodność.
Jeśli opozycja chce przy pomocy afery w Szpitalu Południowym wykoleić rząd Tuska, mam jedną radę: uważajcie, żeby nie przegrzać. Kaczyński wzywający do moralnej odnowy jest jak diabeł, który ubrał się w ornat i na mszę ogonem dzwoni.
* Renata Grochal jest publicystką Programu III Polskiego Radia, współtwórczynią podcastu politycznego „Strefa Wpływów” oraz współprowadzącą program „Trójkąt Polityczny” w TVP Info.

