Na początku dobrze Karolowi Nawrockiemu żarło, ale wizerunkowa maszynka się zacięła. No i jeszcze w otoczeniu prezydenta trwa podjazdowa wojenka między Sławomirem Cenckiewiczem a Marcinem Przydaczem. Wygląda na to, że to ten ostatni wsadził Nawrockiego na minę.
Viktor Orbán przyniósł pecha Karolowi Nawrockiemu. Na początku prezydentury dobrze mu żarło, prawicowa publika kupiła nawet weto wobec programu SAFE na dozbrojenie polskiej armii, choć już z lekkim powątpiewaniem, czy aby prezydent na pewno wie, co czyni. Wszak w bajki Glapińskiego o miliardach ze złota mało kto wierzył, ale argumenty o tym, że musimy „wyjść spod niemieckiego buta”, jakoś utrzymały dyscyplinę w szeregach. Jednak to, co się dzieje w otoczeniu prezydenta po jego wizycie w Budapeszcie na finiszu kampanii Viktora Orbána, zakrawa na komedię pomyłek.
Nie wiem, dlaczego Nawrocki dał się ubrać w akcję ratunkową tonącego Orbána, skoro sondaże wskazywały na ogromną przewagę opozycji. Poza tym wyszło na jaw, że szef ministerstwa spraw zagranicznych i handlu Péter Szijjártó o wszystkim, co dzieje się w Brukseli czy NATO, donosił swojemu rosyjskiemu odpowiednikowi. Trudno o bardziej dobitny dowód, że ekipa Orbána to ruscy agenci w Unii i popieranie ich — nawet po to, by się przypodobać Trumpowi — to jakieś szaleństwo.
Być bliżej ucha Nawrockiego
Nie wiem, czy to szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz wsadził na tę minę prezydenta, przekonując, że jeśli Orbán wygra, Nawrocki będzie zaraz po nim najważniejszym przedstawicielem ruchu MAGA w Europie. Na to wygląda, skoro już po przegranej Orbána szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz napisał na platformie X (dawnym Twitterze), że „relatywizacja prorosyjskości Orbána na polskiej prawicy była — delikatnie mówiąc — błędem”. Trudno o bardziej dobitną krytykę stosunku PiS, ale i Nawrockiego do byłego premiera Węgier. Cenckiewicz mówił później w Polsacie, że to on odradzał Nawrockiemu kilka miesięcy wcześniej spotkanie z Orbánem, tuż po tym, jak Węgier całował w mankiet Putina.
Viktor Orban
Foto: Alexander Ryumin / Zuma Press/Forum
Tajemnicą poliszynela jest, że w otoczeniu prezydenta trwa podjazdowa wojenka między Przydaczem a Cenckiewiczem o to, kto będzie bliżej ucha głowy państwa. Fatalna wizyta Nawrockiego, który poparł de facto ruskiego agenta, daje dodatkowe punkty w tym starciu szefowi BBN.
Fatalne wrażenie konszachtów z Orbánem pogłębił atak prezydenta na dziennikarza TVN24, który próbował dopytać, czy związki węgierskiego premiera z Putinem przestały już przeszkadzać Nawrockiemu, skoro w grudniu odmówił spotkania z Orbánem, a teraz ruszył na ratunek jego kampanii. Wyszło na to, że Nawrocki nie tylko nie ma politycznego rozeznania, ale na dodatek nie trzyma ciśnienia. Prezydent chyba sam zrozumiał swój błąd, bo po ogłoszeniu wyniku wyborów na Węgrzech zamilkł.
U Nawrockiego nie dzieje się dobrze
Kolejnym dowodem na to, że wizerunkowa maszynka się zacięła, jest kwestia zaprzysiężenia szóstki sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Konia z rzędem temu, kto jest w stanie logicznie wyjaśnić, dlaczego prezydent przyjął ślubowanie od dwójki sędziów, a od pozostałej czwórki nie. Szef jego kancelarii Zbigniew Bogucki najpierw zgłaszał zastrzeżenia do sposobu wyłonienia sędziów przez Sejm, mówiąc, że całą szóstkę wybrano hurtowo, nie wskazując, na czyje miejsca. Jednak skoro wszyscy zostali wybrani tak samo, to dlaczego prezydent wybrał dwoje, a resztę odesłał z kwitkiem? Nie chcę się już pastwić nad kolejnymi argumentami Boguckiego, że prezydent zaprzysiągł dwójkę, bo podczas jego prezydentury w TK powstały tylko dwa wakaty. To tak, jakby nie było ciągłości państwa, a przecież wnioski Krajowej Rady Sądownictwa dotyczące awansów sędziowskich, zapoczątkowane za czasów prezydentury Andrzeja Dudy, Nawrocki uznał za legalne.
I last but not least, do nowo wybranej Rady Nowych Mediów, która ma doradzać prezydentowi, wybrano Pawła Swinarskiego, youtubera, przed którym ostrzegały NASK i Sztab Generalny Wojska Polskiego, wszak po ataku rosyjskich dronów na Polskę we wrześniu 2025 r. szerzył w internecie prorosyjskie i dezinformujące treści. Inauguracyjne spotkanie Rady Nowych Mediów firmował Adam Andruszkiewicz, zastępca szefa Kancelarii Prezydenta, który od lat namawia do dialogu z Białorusią Aleksandra Łukaszenki. A jeszcze prokuratura zamierza w najbliższym czasie przesłać do sądu akt oskarżenia przeciwko Andruszkiewiczowi za fałszowanie podpisów pod listami poparcia w wyborach do Sejmiku Województwa Podlaskiego w 2014 r. Andruszkiewicz był wtedy działaczem Młodzieży Wszechpolskiej.

