Posłowie prawicy dwa razy podtrzymują weto prezydenta, choć premier otwarcie mówi, że Zondacrypto wspomagały pieniądze rosyjskiej mafii.
Gdybyście tę historię zaproponowali jako scenariusz komuś w Hollywood, wyrzuciłby was za drzwi, uznając, że są jakieś granice odporności widzów na fantazjowanie. A to dzieje się naprawdę, tu i teraz, w Polsce.
Wyobraźmy sobie dwudziestokilkulatka ze Śląska, który na początku ubiegłej dekady handluje laptopami. Biznes jednak przestaje się kręcić, więc Sylwek wpada na pomysł, żeby przerzucić się na nowość: handel kryptowalutami. Inwestuje w to 200 tys. zł i okazuje się, że trafił w dziesiątkę. Giełda BitBay rozkręca się błyskawicznie, a Sylwka stać nie tylko na własny helikopter, ale i marzenia o własnym wieżowcu w centrum Katowic.
Kryptowaluty to wówczas finansowa nowinka, która przyciąga nie tylko uczciwych inwestorów. Giełdy kryptowalut padają jak muchy, a miliardy klientów wyparowują. BitBay ma kłopoty z płatnościami, więc Komisja Nadzoru Finansowego wpisuje ją na listę ostrzeżeń. Sylwek skarży się na państwo, które gnębi przedsiębiorców, i przenosi biznes na Maltę, zakłada też spółkę w Estonii. Dziennikarze TVN badają historię BitBay i wśród współzałożycieli znajdują osoby powiązane ze śląskim półświatkiem i kibolami. Przedstawiciele giełdy próbują powstrzymać emisję reportażu prośbą, wspartą propozycją łapówki, i groźbą wobec dziennikarzy. Jeden z nich przez pewien czas musi korzystać z profesjonalnej ochrony.
W maju 2021 r. Sylwek odsuwa się od kierowania firmą, a BitBay zyskuje tajemniczego inwestora z Ameryki. Perspektywy są świetlane. W marcu 2022 r. dzieje się coś niezwykłego: Sylwek jedzie do bazy paliwowej w Czeladzi, gdzie trzyma swój śmigłowiec, i… znika. Jego telefon wylogowuje się z sieci, a założyciel BitBay przepada bez wieści. O udział w zniknięciu prokuratura podejrzewa właściciela bazy, Mariana W., który ostatnio wypłynął w innym śledztwie jako szef mafii paliwowej.
Hasło do portfela z miliardem złotych
Giełda działa jednak dalej, bo biznesem od prawie roku kieruje prawnik Sylwka, pan Przemek. Kieruje z Monako, które – tak się składa – upodobał sobie jako kraj zamieszkania także Marian W.
Giełda, przemianowana na Zondacrypto, rozwija się prężnie i wspiera polską prawicę. Wiosną 2025 r. jest sponsorem konferencji CPAC, na której Amerykanie popierają kandydata Karola Nawrockiego, a jesienią zaczyna sponsorować PKOl, gdzie rządzi wychowanek Jacka Sasina z PiS. Zimą zaczyna się walka o regulację rynku kryptowalut. Rząd zobowiązany jest wdrożyć unijną dyrektywę MiCA, ale na drodze staje prezydent, który dwa razy wetuje ustawę o kryptowalutach. Posłowie prawicy dwa razy podtrzymują weto, choć premier najpierw na zamkniętym posiedzeniu, a ostatnio otwarcie mówi, że Zondacrypto wspomagały pieniądze rosyjskiej mafii.
W kwietniu portal WP opisuje finansowe kłopoty Zondacrypto – klienci długo czekają na wypłaty, a specjaliści wskazują na podejrzane przelewy kryptowalut na inne giełdy. Prezes Przemek najpierw mówi o kłopotach technicznych, a w końcu odpala bombę: no tak, mamy portfel z 4,5 tys. bitcoinów (około miliarda złotych), ale klucz do niego ma Sylwek. Więc wróć, Sylwku, i podaj hasło do portfela!
W tym momencie każdy szanujący się scenarzysta z Hollywood wybiłby sobie dziurę, stukając się palcem w czoło. A to tylko samo życie.

