Totalna biologia — jeszcze niedawno to była nisza alternatywnych terapeutów, którzy opowiadali o emocjonalnych źródłach chorób. Dziś to internetowy biznes z własnymi guru, szkołami i tysiącami wyznawców.

Pod koniec czerwca 2025 r., podczas festiwalu Harmonia Kosmosu w Sulistrowicach pod Ślężą, na jednej ze scen występuje Romuald Kosznik. Organizatorzy przedstawiają go jako nauczyciela totalnej biologii, bioenergoterapeutę i trenera radykalnego wybaczania. Tytuł jego prelekcji brzmi: „Miłość, która dusi. Ukryta prawda o raku piersi”.

— Piersi mają jedną wadę: trzymają emocje miłości. A my nie umiemy ich wyrażać — głosi Kosznik. — Jeżeli nie ma równowagi emocjonalnej z partnerem czy partnerką, kobieta będzie miała problem. Facet? Nie. Najwyżej mu się wklęśnie czakra serca, klatka mu się lekko zapadnie i to wszystko. Bo on tego nie ma zakodowanego w programie genetycznym, a kobieta ma. Dlatego wy piersiami zawsze będziecie reagować na poziom uczuć w rodzinie. Wy nadmiernie kochacie, a nie umiecie wziąć energii w zamian i to jest cały problem emocjonalny kobiet.

Według Kosznika mięśniaki i endometrioza pojawiają się, gdy kobieta „nie ogarnia emocjonalnie domu”. Polipy, zmiany jelitowe i problemy odbytnicy to „historia rodziny”, a ludzie chorują, bo „nie podnoszą wibracji miłości własnej”.

Na koniec: reklama Domów Zdrowienia i turnusów wyjazdowych. — Osoby chore na raka wracają po 10 dniach i biegają, jeśli zmienią swoje zachowania — twierdzi Kosznik.

Sprawdzam w internecie: ośmiodniowy pobyt kosztuje prawie 6 tys. zł. W cenie m.in. sesje „rebirthingu” związane z oddechem i uwalnianiem napięć, warsztaty prenatalne, spotkanie z numerologiem, hipnoza, masaż dźwiękiem.

— Korzyść z chorowania to unikanie odpowiedzialności za siebie — mówi Magda Wdowiak w jednym ze swoich licznych webinarów na platformie YouTube. Jej zdaniem choroba pozwala wejść w rolę ofiary, wręcz „kata”, wymusza uwagę i opiekę otoczenia, a czasem staje się „wentylem bezpieczeństwa” dla całej rodziny. Uważa, że osoby chore nieświadomie sabotują własne zdrowienie, bo choroba daje im odpoczynek od życia, decyzji i konieczności zmian, w tym „odkodowania nieuświadomionych konfliktów przodków”. Uzdrowienie wymaga „posprzątania” po sobie, czyli usunięcia z „pola informacyjnego przyczyny konfliktu”.

Wdowiak jest popularną konsultantką biologii totalnej. Chwali się, że praktykuje od 2009 r., to wtedy do Polski zaczął przyjeżdżać z warsztatami kanadyjski trener totalnej biologii dr Gilbert Renaud, uczeń twórcy metody dr. Claude’a Sabbaha. Ich metoda, jako nurt medycyny alternatywnej, szybko zyskała zwolenników, chociaż środowiska medyczne od początku traktowały ją jako pseudonaukę, niepopartą żadnymi badaniami.

Wdowiak, magistra biotechnologii i była doktorantka Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie, jak sama podaje, przeprowadziła 7000 godzin sesji z klientami i ponad 5000 godzin warsztatów oraz wykładów. Niedawno założyła Akademię Mistrzów — Program Biosuperwizyjny. Kilka miesięcy temu była prelegentką na I kongresie Uzdrawianie Biologią, który odbył się w Warszawie.

Totalną biologię opisuje jako metodę służącą do odczytywania komunikatów płynących z ludzkiego ciała. Każda choroba, ból czy dysfunkcja mają być traktowane jako odzwierciedlenie nieuświadomionego konfliktu wewnętrznego. To podejście zakłada, że nie ma chorób nieuleczalnych, a proces dekodowania może dotyczyć nie tylko symptomów fizycznych, ale również trudności życiowych, problemów finansowych czy relacyjnych. Praca polega na docieraniu do konfliktów, które mogą pochodzić z życia danej osoby, a nawet z historii przodków zapisanej w pamięci komórkowej. Uświadomienie sobie pierwotnego wydarzenia, które zapoczątkowało dany stan, pozwala na zainicjowanie procesu zdrowienia.

Środowisko „konsultantów” czy „terapeutów” totalnej biologii w Polsce jest rozproszone i bardzo różnorodne. Nie ma żadnej wspólnej wykładni poza odniesieniem do zagranicznych mistrzów. Jedni odrzucają farmakologię i medycynę albo klasyczne metody psychoterapii, inni nie widzą w nich zagrożenia.

Jedną z najważniejszych postaci jest dr n. med. Marzanna Radziszewska, laryngolożka i audiolożka. W jej narracji ważne jest pojęcie „projektu/celu” — nieświadomego „programu”, przyjętego przez dziecko od rodziców w okresie przed poczęciem i do pierwszego roku życia. Radziszewska mówi, że dzieci poczęte pod wpływem alkoholu mogą później mieć większą skłonność do uzależnień, bo mózg zapamiętuje warunki, w których rozpoczęło się życie. — Skoro wtedy odniosło sukces, bo zaczęło istnieć, ten sposób rozwiązywania problemów może później uznawać za skuteczny. Tendencje do uzależnień mogą też wiązać się ze stratami poniesionymi przez przodków, np. gdy komuś zabrano dom albo ziemię — tłumaczyła na YouTube problem uzależnień.

Kilka lat temu Radziszewska stworzyła Akademię Psychobiologii Vedica. Organizacja prowadzi kursy psychobiologii, webinary, konferencje i wydaje certyfikaty konsultantom. Wykłady i kursy, m.in. o problemach z orgazmem, o tchawicy i oskrzelach, zaburzeniach odżywiania, problemach szkolnych dzieci, można kupować na raty, pakietami lub pojedynczo. Indywidualna konsultacja u dr Radziszewskiej kosztuje 800 zł za godzinę.

Inną ważną instytucją tego środowiska jest Instytut Wiedzy Waleologicznej, który przedstawia się jako jedyna w Polsce certyfikowana szkoła Recall Healing. Organizuje szkolenia online i stacjonarne, prowadzą je zagraniczni wykładowcy związani z Gilbertem Renaud. Kursy kosztują od ok. tysiąca do ponad 3 tys. zł i kończą się certyfikatami oraz dyplomami.

Wokół totalnej biologii powstał też cały rynek książek tłumaczących choroby jako skutki konfliktów emocjonalnych, traum i „programów rodowych”.

Jest kolejny słoneczny dzień maja, a ja od tygodni mam problem z zatokami. Wpisuję w Google, co na to totalna biologia. Znajduję stronę certyfikowanej „terapeutki” Marii Brzdękiewicz z wyjaśnieniem moich dolegliwości: ból dolnych zatok to kwestia bycia zaakceptowaną przez ojca. Gdyby to były górne, musiałabym się zastanowić nad samooceną pod względem moralnym, np. tym, kiedy moje postępowanie nie jest zgodne z tym, co mówię.

Magdalena Magrian, kolejna „specjalistka”, właścicielka Porządków Życia w Gdańsku, podkreśla, że zapalenie zatok ma być związane z „konfliktem kierunku” — trudnością w podjęciu decyzji, poczuciem zagubienia i lękiem wynikającym z niepewności. Autorka sugeruje, że objawy pojawiają się, gdy ktoś nie ufa własnej intuicji, instynktowi czy sygnałom płynącym z ciała.

— Jeżeli masz problem z nawracającymi zapaleniami zatok, ja bym się przyjrzał dylematowi decyzji, w jaką stronę pójść — radzi Paweł Piotr Nowak, nazywający siebie „doradcą sukcesyjnym” i twórcą „biologiki sukcesji”, jako gość w kanale „Opal w kamerze”. Prawa strona dla praworęcznego człowieka — konflikt natury biologicznej związanej z relacją intymną, małżeńską, partnerską, a lewa strona — bardziej na poziomie zawodowym, hierarchicznym, z rodzicem. „Znam ludzi, którzy chorobę zatok wyleczyli w trzy minuty, jak to usłyszeli, nie rozumiejąc zasad” — pociesza mnie Nowak, ale mija kilka dni, a zatoki nadal zapchane.

Nie decyduję się już pytać na grupach dla entuzjastów totalnej biologii. Jest ich na Facebooku mnóstwo. Porad udzielają sobie w nich laicy. Największa grupa liczy 133 tys. członków. Jedna z kobiet pyta, co to znaczy, że widziała śmiertelne zderzenie gołębia z chodnikiem, a następnego dnia martwego kosa i czy to ma związek z konfliktem w pracy. „Kto nigdy ciebie nie rozumiał i nie żałował? Gdzie umiera twoja wolność?”, „Gołąb przyniósł złą wiadomość” — komentują jej sytuację inne użytkowniczki.

— Medycyna akademicka nie neguje wpływu psychiki na ciało — przeciwnie, psychosomatyka od lat bada zależności między stresem, emocjami a zdrowiem — tłumaczy mi Joanna Dronka-Skrzypczak, psycholożka i internetowa edukatorka. Podkreśla jednak, że totalna biologia upraszcza te mechanizmy do atrakcyjnej i pozornie logicznej opowieści: skoro emocje wpływają na układ odpornościowy czy nerwowy, łatwo uwierzyć, że konflikty psychiczne są bezpośrednią przyczyną konkretnych chorób. Tymczasem naukowa psychosomatyka opisuje te zależności jako znacznie bardziej złożone.

Ekspertka zwraca uwagę, że istnieją zaburzenia, w których stan psychiczny może wywoływać bardzo silne objawy fizyczne, jak w zaburzeniach konwersyjnych, kiedy pacjent doświadcza nawet paraliżu czy utraty wzroku bez neurologicznej przyczyny. Nie oznacza to, że nowotwory, stwardnienie rozsiane czy choroby autoimmunologiczne można sprowadzić do „nierozwiązanych traum” albo „konfliktów emocjonalnych”. Według Dronki-Skrzypczak właśnie tutaj pojawia się fundamentalna różnica między wiedzą opartą na badaniach a totalną biologią, która przypisuje konkretnym chorobom emocjonalne znaczenia i proponuje terapie mające „usunąć źródło choroby”.

Psycholożka podkreśla, że bywa to szczególnie niebezpieczne dla osób przewlekle chorych. — W mojej pracy spotykam osoby, które uwierzyły w totalną biologię, czasem traktując ją jako jedyną formę terapii. Nierzadko prowadziło to do rezygnacji z leczenia i pogorszenia stanu zdrowia. Ci, którzy korzystali z tych metod jako formy psychoterapii, początkowo odczuwali ulgę, ale uproszczone tłumaczenie chorób traumami i konfliktami często kończyło się pogorszeniem stanu psychicznego — ostrzega Dronka-Skrzypczak.

Pięć lat temu na jej edukacyjnym kanale „O, choroba” ukazał się film krytyczny wobec totalnej biologii. Nagranie powstało po prośbach widzów, bo wcześniej psycholożka publikowała też materiały o psychosomatyce opartej na wiedzy medycznej i psychologicznej. Nie spodziewała się jednak, że algorytmy YouTube’a skierują film do środowiska zaangażowanego w totalną biologię. Pod materiałem szybko zaczęły pojawiać się nie tylko komentarze podważające jej kompetencje, ale też agresywne ataki dotyczące życia prywatnego.

— Ktoś napisał, że mój ojciec umarł na raka przeze mnie, bo takim podejściem uniemożliwiłam mu wyleczenie dzięki totalnej biologii — opowiada. Inna osoba powiedziała jej wprost, że nowotwór ojca był skutkiem stresu po przegranych wyborach partii, którą popierał. Pod filmem pojawiały się też komentarze, że „ma na sumieniu śmierć ludzi”, bo odradza chorym alternatywne metody leczenia.

— Objawił się mechanizm oblężonej twierdzy, w którym osoby wierzące w totalną biologię przystąpiły do ataku, aby za wszelką cenę bronić swoich poglądów i czegoś, w co czują się zaangażowane — dodaje psycholożka.

— Biologia totalna sprzedaje coś, czego ludzie potrzebują — prostą odpowiedź na pytanie: „Dlaczego ja?”. Chorujesz na raka, bo cię kiedyś ktoś „oczerniał”; masz kamienie nerkowe, bo ktoś „wtrącał się w twoje życie”. Brzmi absurdalnie, ale działa, bo daje pacjentowi poczucie sensu i, co ważniejsze, poczucie kontroli. Skoro mózg „wymyślił” chorobę, to ja mogę ją „odmyśleć” — tłumaczy dr hab. Agnieszka Szuster-Ciesielska, wirusolożka i immunolożka z UMCS, członkini podzespołu ekspertów ds. przeciwdziałania dezinformacji przy Rzeczniku Praw Pacjenta.

Zdaniem lekarki drugi powód jest jeszcze bardziej przyziemny: terapeuta totalnej biologii poświęca pacjentowi półtorej godziny, pyta o dzieciństwo, o matkę, o traumy. Onkolog w przeciążonym NFZ ma na to 12 minut. — To nie biologia totalna jest taka mądra. To nasz system ochrony zdrowia zostawia po sobie ogromne, puste miejsce, które ktoś musi wypełnić. Do tego dochodzi spadek zaufania do medycyny po pandemii, algorytmy Facebooka i TikToka, które premiują emocjonalne, proste obietnice cudu, oraz boom na duchowy język traum, „blokad” i „pamięci rodu”. Biologia totalna idealnie się w to wpasowuje i jeszcze jest niezłym biznesem: kursy „terapeuty” za kilkaset złotych, sesje po 300-500 zł, zero regulacji — mówi.

Problem polega na tym — zauważa — że to nie jest niewinna moda. Po pierwsze — zrzuca winę na chorego („sam sobie wytworzyłeś raka”). Po drugie — opóźnia realne leczenie, a w onkologii każdy tydzień zwłoki kosztuje. Po trzecie — jest po prostu nieprawdziwa: nowotwory powstają z mutacji, kancerogenów i infekcji onkogennych (HPV, HBV, EBV, HCV), nie z „nieprzepracowanej traumy”. Stres przewlekły jest realnym czynnikiem ryzyka; zwiększa podatność na infekcje, sprzyja chorobom serca, może modulować przebieg nowotworu. Ale nie jest jedyną ani główną przyczyną choroby i na pewno nie w taki magiczny sposób, jak opisuje to biologia totalna.

— Nie wyśmiewam ludzi, którzy w to wchodzą. Pytam tylko: czego tam szukasz: sensu, czyjegoś czasu, wysłuchania? Dopóki akademicka medycyna tego nie da, biologia totalna będzie miała się świetnie — podsumowuje dr hab. Szuster-Ciesielska.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version