Zimna kalkulacja czy niepohamowane emocje? Co naprawdę kierowało Karolem Nawrockim, gdy ogłosił, że zamierza odebrać Wołodymirowi Zełenskiemu Order Orła Białego? Zastanawiali się nad tym w „Stanie Wyjątkowym” Dominika Długosz i Kamil Dziubka.
— Nie kończy się awantura wokół ewentualnego odebrania Orderu Orła Białego Wołodymirowi Zełenskiemu. Rząd rozpoczyna w tej sprawie ofensywę na Ukrainie. Nie jest pewne, że premier Donald Tusk nie podpisałby się pod postanowieniem prezydenta o ewentualnym postanowieniu o odebraniu Zełenskiego Orderu. Ale być może sprawę rozstrzygnąłby inaczej. Ważne rozmowy trwają i trwały również pod koniec weekendu w Warszawie. Zobaczymy, co z tego będzie, bo w poniedziałek posiedzenie Kapituły Orderu Orła Białego — podsumowuje dotychczasowe wydarzenia Kamil Dziubka.
Nawrocki zapowiedział odebranie Zełenskiemu odznaczenia po tym, jak prezydent Ukrainy zgodził się nadać jednej z ukraińskich jednostek imię Bohaterów UPA. Prowadzący podcast zastanawiają się, czy jakiekolwiek działania polskich polityków byłyby dziś w stanie skłonić Zełenskiego do wycofania się z tej decyzji.
Dominika Długosz jest sceptyczna. — Pamiętajmy, że polityka Ukrainy jest polityką wewnętrzną, a nie tylko polityką wobec Polski czy partnerów zachodnich. […] Zełenski chce mieć głosy nacjonalistów ukraińskich w nadchodzących wyborach prezydenckich — mówi. Zastrzega, że nie chce usprawiedliwiać Zełenskiego, który „powinien brać pod uwagę wrażliwość Polaków”, nie rozumie jednak, dlaczego reakcja Nawrockiego była tak ostra i gwałtowna.
— Dlaczego tak szybko? Trzeba było być może chwilę poczekać […] Zapowiedź [odebrania Orderu Orła Białego] to powinien być ostateczny krok — mówi Długosz. Zaraz dodaje, że polskiemu prezydentowi z pewnością podoba się, że „dostaje tyle propsów, lajków i słów wsparcia” w social mediach.
Długosz przypomina, że przerabialiśmy już w przeszłości podobny scenariusz po tym, jak Aleksander Kwaśniewski przyznał w 2005 r. Order Orła Białego Wiktorowi Juszczence. — A pięć lat później [Juszczenko] też mówił o bohaterach UPA. Lech Kaczyński, który był wtedy prezydentem, nie zapowiedział odebrania Orderu Orła Białego, dlatego, że obydwaj — i Aleksander Kwaśniewski, i Lech Kaczyński — doskonale rozumieli, czym UPA jest dla Ukraińców i dlaczego ludzie, którzy dla nas są bandytami, dla Ukraińców w dużej części są bohaterami. […] Tamci dwaj prezydenci wiedzieli, że to jest krok ostateczny. Karol Nawrocki postanowił wyciągnąć największe działa w pierwszej fazie tego konfliktu — zauważa dziennikarka.
Po co kapituła?
Dziubka przypomina, że Nawrocki może samodzielnie zdecydować o odebraniu odznaczenia Zełenskiemu — nie jest do tego potrzebna zgoda Kapituły Orderu Orła Białego. Po co zatem zwołano poniedziałkowe posiedzenie kapituły? — Mam wrażenie, że [Nawrocki] trochę szuka alibi — spekuluje Dziubka.
Jego zdaniem polski prezydent postąpił nierozsądnie i dał się ponieść emocjom, ale cała awantura niewątpliwie przyniosła mu dwie korzyści polityczne. Pierwsza to wzbudzenie sympatii wyborców, druga — możliwość postawienia Donalda Tuska pod ścianą. Premier musi teraz zdecydować, czy złożyć kontrasygnaty pod ewentualnym postanowieniem o odebraniu Orderu Orła Białego.
Prowadzący zastanawiają się, co zrobi Tusk. Dziubka przyznaje, że do niedawna był przekonany, że premier nie kontrasygnuje wniosku, ale „po paru dniach podpytywania okolic KPRM w tej sprawie” już nie jest tego pewien.
Długosz ma podobne odczucia. — Wiem, że słychać w otoczeniu premiera właśnie te nastroje społeczne, które w tej chwili są po stronie Karola Nawrockiego — uzasadnia.
— Umówmy się — Donald Tusk w sferze narracji jest bardzo proukraiński, ale niekoniecznie w sferze czynów. Doskonale wie, że są rzeczy, które wyborcom się spodobają — jak choćby obietnica ukrócenia 800+ Ukraińcom w kampanii prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego. Ona nie padła przypadkiem. Ona padła dlatego, że i w Kancelarii Premiera, i w otoczeniu Rafała Trzaskowskiego było wiadomo, że ona się wyborcom spodoba. I teraz ta kontrasygnata w znacznej mierze wyborcom by się spodobała — mówi.
— Zresztą niedawno mieliśmy przykład: premier Donald Tusk, szef polskiego rządu, zabrał głos na X w sprawie tego influencera ukraińskiego, który dojechał Corvettą do Morskiego Oka. No i, szczerze mówiąc, ja byłem tym bardzo zaskoczony, że szef rządu dość dużego w skali europejskiej państwa, musi zabierać głos w takiej sprawie — dodaje Dziubka.
Dziennikarze rozmawiają również o tym, że od początku kadencji Nawrockiego widać, że jego stosunek do polityki Polski wobec Ukrainy jest zupełnie inny niż Andrzeja Dudy.
— Widać, że to jest kompletnie inne podejście, znacznie ostrzejsze. I te permanentne żądania, żeby Zełenski nam podziękował za wsparcie, też się nie wzięły znikąd — mówi Długosz.
— No, zobaczymy, co Karol Nawrocki zrobi. Wiesz co, ja się zastanawiam, czy on rzeczywiście, tak jak powiedziałeś, zadziałał w emocjach i czy to są takie autentyczne, głębokie emocje. Był bardzo zaangażowany w sprawę ekshumacji na Wołyniu jeszcze jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej — zauważa dziennikarka. Nie wyklucza, że Nawrocki był tak poruszony gestem Zełenskiego, że „człowiek zwyciężył w nim nad politykiem”. — I teraz on się musi jakoś wycofać. I najchętniej by właśnie usłyszał i od tej kapituły, i od Tuska, że nic z tego nie będzie. On sobie pogrzmi wtedy, ale wyjdzie mu to na dobre i będzie można to jakoś rozmasować — konkluduje.
Czym jest „Stan Wyjątkowy”?
„Stan Wyjątkowy” to program, w którym Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek dyskutują o najważniejszych politycznych wydarzeniach tygodnia. Czołowi dziennikarze Onetu i „Newsweeka” zapewniają słuchaczom i widzom nieszablonową, często żartobliwą, ale zawsze merytoryczną rozmowę, a ich ogromne doświadczenie dziennikarskie i znajomość kulis polskiej sceny politycznej gwarantują potężną dawkę informacji.

