– Kłamstwo smoleńskie ciągle trwa, ciągle interweniuje, wchodzi w nasze życie publiczne, w nasz język – mówił polityk.
Jak dodał, współczesna Polska to przeciwieństwo tego, co reprezentował sobą jego zmarły w katastrofie brat, prezydent Lech Kaczyński.
– Mamy dziś kraj, który przeżywa naprawdę ciężki kryzys. Mamy kraj, który jest przeciwieństwem tych oczekiwań – kontynuował.
Zdaniem Kaczyńskiego mimo upływu 16 lat od dnia katastrofy smoleńskiej, „dziś za rzadko używa się słowa zamach smoleński”.
– Chciałbym wezwać wszystkich, którzy nie są tchórzami, żeby mówili prawdę. Żeby mówili o zamachu smoleńskim – podkreślił prezes PiS. Politykowi zawtórował zgromadzony przed Pałacem Prezydenckim tłum, wykrzykując hasła o zamachu na polskich elitach.
Jarosław Kaczyński podkreślił, że prawdę o przyczynach i okolicznościach katastrofy możemy poznać dopiero za wiele lat. Jako przykład podał zbrodnię katyńską, do której Rosjanie przyznali się dopiero po kilkudziesięciu latach.
– To, że 16 lat po tym zamachu nie ma nigdzie – ani w Polsce, ani na świecie – gotowego dokumentu, który by to stwierdził, nie jest żadnym dowodem na to, że go nie było – przekonywał.
Jak dodał, „my, Polacy, nie możemy tego zaakceptować”.
Wkrótce więcej informacji…


