Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Parlament Europejski. Zdecydowano ws. immunitetów polskich deputowanych

Parlament Europejski. Zdecydowano ws. immunitetów polskich deputowanych

28 kwietnia, 2026
Zbiórka Łatwoganga. Niemieckie media: Jedna piosenka i cud w Polsce

Zbiórka Łatwoganga. Niemieckie media: Jedna piosenka i cud w Polsce

28 kwietnia, 2026
Jolanta ma 55 lat i jest samotna od zawsze. Całe życie spędziła z matką, która powtarzała jej jedno

Jolanta ma 55 lat i jest samotna od zawsze. Całe życie spędziła z matką, która powtarzała jej jedno

28 kwietnia, 2026
PPK. Rząd chce przywrócić przepisy z okresu pandemii – Biznes Wprost

PPK. Rząd chce przywrócić przepisy z okresu pandemii – Biznes Wprost

28 kwietnia, 2026
Łódzkie zoo świętuje narodziny orangutana sumatrzańskiego. Przełom dla ochrony gatunku

Łódzkie zoo świętuje narodziny orangutana sumatrzańskiego. Przełom dla ochrony gatunku

28 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Parlament Europejski. Zdecydowano ws. immunitetów polskich deputowanych
  • Zbiórka Łatwoganga. Niemieckie media: Jedna piosenka i cud w Polsce
  • Jolanta ma 55 lat i jest samotna od zawsze. Całe życie spędziła z matką, która powtarzała jej jedno
  • PPK. Rząd chce przywrócić przepisy z okresu pandemii – Biznes Wprost
  • Łódzkie zoo świętuje narodziny orangutana sumatrzańskiego. Przełom dla ochrony gatunku
  • Łowicz. Henryk R. ps. Łomiarz opuścił więzienie. Pozostanie pod nadzorem sądu
  • Grecja. Mężczyzna otworzył ogień w centrum Aten. Trwa obława
  • Afera Zondacrypto. Kaczyński: Jestem zwolennikiem całkowitego zakazu
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Joanna odeszła z korporacji. Ale wróciła z podkulonym ogonem. „Żartowali ze mnie”
Joanna odeszła z korporacji. Ale wróciła z podkulonym ogonem. „Żartowali ze mnie”
Aktualności

Joanna odeszła z korporacji. Ale wróciła z podkulonym ogonem. „Żartowali ze mnie”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości11 sierpnia, 2025

Joanna przez osiem lat pracowała w jednej z większych korporacji w Polsce. Rok temu odeszła, by po pół roku wrócić. Czuje się, jakby utknęła w sytuacji bez wyjścia.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Mobbing, wyczerpanie emocjonalne, nowa przełożona, z którą nie dało się dogadać. To kilka z powodów, dla których Magda ponad dwa lata temu porzuciła korporacyjne życie. Długo zwlekała z podjęciem decyzji – chciała chronić zespół, który miała pod sobą. Lubiła tych ludzi. Wkrótce jednak i tak trafili pod zarząd kobiety, która została wrzucona do firmy przez szefa i o której już na początku usłyszała: „Lepiej się na nią nie skarżyć, bo ma mocne plecy”.

Gdy sytuacja w firmie przybierała coraz gorszy obrót, a terapeutka sugerowała, że Magda powinna ratować swoje zdrowie psychiczne – w końcu wzięła L4 od psychiatry. Nie było jej kilka miesięcy, a gdy wróciła, na stole czekało wypowiedzenie. Choć czuła, że to „mało eleganckie” zachowanie ze strony pracodawcy, uznała, że w sumie przyniesie jej korzyść. – I tak chciałam rzucić papierami, a tak przynajmniej miałam na wypowiedzeniu zagwarantowaną pensję przez trzy miesiące bez obowiązku przychodzenia do biura – stwierdza.

Wywróciła wtedy swoje życie zawodowe do góry nogami. Z korporacyjnego świata, w którym zajmowała się marketingiem, przeskoczyła do pracy w piekarni. Uznała, że woli zarabiać mniej, ale mieć spokojną głowę. Szybko polubiła pracę ekspedientki-baristki. Mówi o sobie, że jest ekstrawertyczna, więc codzienny kontakt z ludźmi to duża satysfakcja i radość. – To jest cudowne uczucie, gdy widzisz, że klient rozpromienia się na twój widok. Albo wywołujesz śmiech, bo coś palniesz, zażartujesz – opowiada Magda.

Jednocześnie jest osobą, która ma tysiąc pomysłów na minutę i lubi robić wszystko na 100 proc. Szefowa ją uwielbia. Od jakiegoś czasu Magda planuje jednak powrót do korporacji.

Ceny bez litości

Chociaż nowa praca pomogła jej psychicznie stanąć na nogi, to fizycznie ją wykończyła. Praca w piekarni wiąże się ze wstawaniem o 5 rano, zajętymi weekendami, codziennym noszeniem ciężkich pudeł. Trudno być wyspaną, cierpi kręgosłup, a życie towarzyskie się kurczy. Zazwyczaj, gdy jej znajomi spotykają się w weekend, ona stoi za ladą.

Do tego czuje, że wycisnęła z tego doświadczenia, ile się dało. Bardziej się nie rozwinie. A jest ambitna, chciałaby się jeszcze czegoś nauczyć, sprawdzić się w nowej dziedzinie. – No i, nie ukrywajmy, zarobki też ku temu skłaniają. Nawet na niskim stanowisku w korpo zarobię więcej niż w piekarni. Przez dwa lata jakoś dawałam radę, także dlatego, że miałam oszczędności. Dodatkowa gotówka się jednak skończyła, a ceny rosną bez litości – podkreśla.

Potrzebuje też większej stabilizacji. W piekarni ma umowę-zlecenie. Wzięcie urlopu czy zwolnienia jest problematyczne. Gdy niedawno złamała nogę – i tak przychodziła do pracy. Umowa to jedno, a do tego nie chciała zostawiać innych z nadmiarem pracy – a tej nigdy w piekarni nie brakuje. – W korporacji się nad tym nie zastanawiasz, bo zawsze jest ktoś, kto może na czas choroby przejąć twoje obowiązki – zauważa. Dlatego przegląda oferty pracy i umawia się na rozmowy. Mówi: – Chcę iść w HR, żeby dalej być blisko ludzi. Mam nadzieję, że tym razem korporacja potraktuje mnie łagodniej. Że będę tam chodzić z radością, a nie z bólem brzucha.

Po drugiej stronie płotu

Mikołaj Zając, prezes firmy konsultingowej Conperio, zajmującej się absencją i rotacją pracowników, zauważa, że powroty do etatu – również po epizodach pracy na własny rachunek – często nie wynikają wyłącznie z kwestii finansowych. Raczej chodzi o rozczarowanie rzeczywistością, która miała być lepsza po drugiej stronie płotu.

– Zauważyłem, że wielu ludzi odchodzi z pracy, kierując się przekonaniem, że „gdzie indziej musi być lepiej”. Ten mit napędzany jest często przez opinie znajomych, rodzinę albo spotkania świąteczne, kiedy ktoś z bliskich opowiada, jak cudownie ma u siebie – mówi Zając. – Dopiero gdy zrezygnują, okazuje się, że wcale nie było tak źle.

Jednocześnie zauważa, że niektórzy pracodawcy nie potrafią skutecznie przekonać pracowników, by u nich zostali. Podaje przykład benefitów pracowniczych, które niejednokrotnie są tylko fasadą – Multisport, prywatna opieka medyczna czy owocowe czwartki bywają niewykorzystywane, szczególnie w mniejszych miastach. – To bardziej oznaki prestiżu pracodawcy niż realna wartość dla pracownika – dodaje. Decydujące są raczej: pensja, godziny pracy, brak zmian nocnych, wolne weekendy.

W jego ocenie jednym z częstych powodów rezygnacji z pracy jest też brak porządnego wdrożenia do nowych zadań. Młody pracownik ma szybkie przeszkolenie, do tego zrobione byle jak. W efekcie popełnia błędy, jest krytykowany, frustruje się i albo odchodzi, albo idzie na L4. – Nie dajemy ludziom dobrego startu. A potem się dziwimy, że krążą po rynku, szukając idealnego miejsca, które nie istnieje – podkreśla Zając.

Z podkulonym ogonem

Joanna przez osiem lat pracowała w jednej z większych korporacji w Polsce. Rok temu odeszła, by po pół roku wrócić. Czuje się, jakby utknęła w sytuacji bez wyjścia. Mówi, że w jej korporacji na porządku dziennym jest mobbing „w białych rękawiczkach”. Naciskanie, by zostawać dłużej w pracy, niby bez przymusu, ale jak się wychodzi o czasie, jest się traktowanym chłodno. Pojawiają się sugestie, że można kogoś łatwo zastąpić, i krzywe spojrzenia.

Jednocześnie w firmie wciąż powtarza się, że są jak rodzina, oferuje szkolenia i inne benefity. Szefowie pracują tam po 20 lat i Joannie zdaje się, że mentalnie zatrzymali się na początku lat dwutysięcznych. Wydaje im się, że praca powinna być główną wartością w życiu. Gdy ktoś ciężko pracuje i chce odejść, starają się zatrzymać taką osobę na wszelkie możliwe sposoby. Joanna, zanim odeszła na pół roku, próbowała wcześniej dwa razy. Najpierw odwiedziono ją od tego pomysłu opłaceniem wyjazdu na warsztaty, na których bardzo jej zależało. Za drugim razem przełożona po prostu powiedziała, że nie przyjmie jej wypowiedzenia.

– W końcu się jednak wyrwałam. Spróbowałam zajmować się księgowością, prowadząc jednoosobową działalność gospodarczą, ale konkurencja jest tak duża, że nie wyrobiłam nerwowo. Wróciłam z podkulonym ogonem. Czułam taki wstyd, że sobie nie wyobrażasz… – mówi.

Najgorszy był dla niej moment, gdy musiała ogłosić swój powrót na Linked— In. Niektórzy się z tego śmiali. Mówili, że dołączyła do grona „bumerangów”. – Tak się prześmiewczo nazywa tych, którzy wracają – tłumaczy. W pracy niby się ucieszyli, że znów jest z nimi, ale też odpowiednio ją „ukarali”. Trafiła na stanowisko niżej tego, które zajmowała przed odejściem, bez możliwości awansu przez rok.

– Mam silne postanowienie tym razem nie zatracać się tak w pracy, nie siedzieć po 12 godzin. Jestem w terapii i liczę, że to pomoże mi zmienić priorytety. A ostatecznie odejść już na dobre – mówi.

Zrzucenie kajdan

Psycholożka i psychoterapeutka Katarzyna Kucewicz zauważa, że w społeczeństwie panuje dość duży wstyd związany z powrotem do pracy w korporacji. Często wynika on z tego, jak wyglądało odejście – wielu ludzi nagłaśnia swoją decyzję w mediach społecznościowych, tworząc narrację o wyzwoleniu, o zrzuceniu kajdan etatu. Kiedy rzeczywistość okazuje się trudniejsza, niż zakładali, wracają z poczuciem, że „zawiedli siebie i innych”.

Kucewicz zauważa, że niepowodzenie biznesowe często mylnie traktujemy jako osobistą porażkę, bo jesteśmy przesiąknięci kultem sukcesu. W social mediach i serialach wciąż jesteśmy karmieni wizją kariery w stylu „od pucybuta do milionera”. – A przecież to są wyjątki, jakiś nikły promil. W rzeczywistości prowadzenie własnej działalności, szczególnie w Polsce, to twardy orzech do zgryzienia – ZUS, podatki, biurokracja potrafią wykończyć nawet najbardziej zaangażowanych – zauważa.

Dodaje, że to też emocjonalny rollercoaster. Ludzie często nie są przygotowani na to, jak kruche bywają takie przedsięwzięcia. Czasem wystarczą dwie złe opinie w internecie, żeby telefon przestał dzwonić. Trzeba mieć nie tylko kapitał, ale też grubą skórę.

Historia o odwadze

Psycholożka doradza, że jeśli ktoś chce odejść z etatu, dobrze, żeby nie działał impulsywnie. Najlepiej przygotować się merytorycznie – porozmawiać z doradcą, zbadać rynek, zebrać realne dane, a nie tylko kierować się intuicją.

– Wiara, że „jakoś to będzie”, to za mało. Warto też zadać sobie konkretne pytania: Czy mam zasoby? Czy mam odporność psychiczną? Czy poradzę sobie z hejtem, z niepewnością, z finansową sinusoidą? Własna działalność to nie romantyczna wizja z Instagrama – to praca 24 na 7 – mówi Kucewicz.

Według niej, gdy wracamy na etat po wypaleniu czy trudnym doświadczeniu, warto przepracować to, co było wcześniej – jak w relacjach: zanim wejdziemy w coś nowego, dobrze zamknąć poprzedni rozdział i wyciągnąć wnioski. Wypalenie zawodowe to proces, który rzadko pojawia się nagle. Zaczyna się od zmęczenia, drażliwości, spadku motywacji, potem pojawiają się dystans, objawy somatyczne. – Jeśli nie nauczymy się rozpoznawać tych sygnałów i nie zadbamy o siebie zawczasu, możemy wrócić do pracy z tym samym bagażem i znów wypalić się w tym samym schemacie – podkreśla.

Wie, że rozmowy z bliskimi o powrocie mogą być stresujące, szczególnie gdy wcześniej ogłaszaliśmy wielką zmianę. Ale poleca pamiętać: to nie jest żadna porażka. Wyjaśnia: – To po prostu kolejny etap życia zawodowego. Próbowaliśmy, nie zagrało – teraz zaczynamy coś nowego. To nie historia o przegranej. To historia o odwadze i doświadczeniu.

Królowie życia

Paweł porzucił korporację na prawie osiem lat. Ten czas był dla niego cenną lekcją, ale teraz cieszy go wizja powrotu. Chce stabilności, spokoju i przewidywalności. Lata temu odszedł, by prowadzić swój biznes. Przygarnęli z żoną dwa koty i psa, chcieli kupić dla nich akcesoria. To, co widzieli w sklepach, nie spełniało jednak ich wymagań estetycznych. Drapaki i legowiska były zbyt pstrokate, zwaliste, za duże.

Pomyśleli: a może zrobimy to sami? I tak zaczęła się ich przygoda z produkcją akcesoriów dla zwierząt. Najpierw oferowali pojedyncze sztuki za pomocą amerykańskiej platformy sprzedażowej. Każde kolejne zamówienie wywoływało ekscytację. Zainteresowanie urosło w końcu na tyle, że rozszerzyli działalność także na inne rynki. Polski stanowił niewielki procent, ale tu też w końcu „chwyciło”.

– Najlepiej było w pandemii. Ludzie zaczęli masowo przygarniać zwierzęta i szukali rzeczy dla nich. Do tego otrzymaliśmy wtedy nagrodę od jednej z platform za nasz design. Czuliśmy się królami życia – opowiada mężczyzna.

Pouczający trening

Dwa lata temu coś zaczęło się jednak zmieniać. Przyszła wojna w Ukrainie, inflacja, kryzys ekonomiczny. Rozrósł się też e-commerce, inne firmy zaczęły kopiować pomysł Pawła i jego żony, więc wzrosła konkurencja. Na początku pocieszał się, że to chwilowe, że może zaraz znów się odbiją, ale sprzedaż stopniowo malała. Trzeba było więc ciąć koszty – ograniczyli wydatki na marketing i reklamę, a potem także współpracę z wykonawcami.

– Dopóki koszty dało się pokrywać z tego, co zarobiliśmy, trzymaliśmy się nadziei, że przetrwamy. Ale w końcu zaczęliśmy wykładać na biznes prywatne oszczędności. Było naprawdę ciężko i zrozumieliśmy, że tak się dalej nie da. Zdecydowaliśmy się wystawić pod wynajem na Bookingu wypasiony dom, który wybudowaliśmy w okresie, gdy było najlepiej, i wróciliśmy do mieszkania w Warszawie – wyjaśnia Paweł.

Jego żona już parę miesięcy temu wróciła do pracy w administracji, on szuka czegoś dla siebie w korporacji. Nie planują całkowicie zamykać biznesu. Tylko teraz będzie to po prostu zajęcie dodatkowe, a nie główne źródło utrzymania.

Paweł na początku czuł żal, rozczarowanie, potem pojawiła się radość, że odejdzie mu mnóstwo stresu. Nie traktuje tego doświadczenia jak porażki. Docenia, że spróbowali. Mają też oboje z żoną poczucie, że prowadzenie działalności tak ich przetrenowało, że teraz poradzą sobie ze wszystkim.

– To zabrzmi jak banał, ale dzięki temu nauczyliśmy się doceniać małe rzeczy. Wypad nad morze z dziećmi, siedzenie na łonie natury, rozmowy. Jesteśmy silniejsi, a nasza relacja się wzmocniła – mówi. Gdyby dziś startował, pewnie inaczej by to wszystko przeprowadził, więcej odkładał, gdy było dobrze, zdywersyfikował źródła dochodu. Ale skąd miał to wiedzieć wtedy? Nie ma do siebie pretensji.

Imiona bohaterów zostały zmienione

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Jolanta ma 55 lat i jest samotna od zawsze. Całe życie spędziła z matką, która powtarzała jej jedno

Jolanta ma 55 lat i jest samotna od zawsze. Całe życie spędziła z matką, która powtarzała jej jedno

Przegapiliśmy religijną rewolucję. A ona tłumaczy politykę USA i  Trumpa

Przegapiliśmy religijną rewolucję. A ona tłumaczy politykę USA i Trumpa

Pokolenie wyczerpanych matek. Nowe badanie wskazuje, które kobiety są mocniej narażone na wypalenie

Pokolenie wyczerpanych matek. Nowe badanie wskazuje, które kobiety są mocniej narażone na wypalenie

„Newsweek” pod Twoimi drzwiami nawet w 15 minut!

„Newsweek” pod Twoimi drzwiami nawet w 15 minut!

Gdzie spędzić Dzień Dziecka? Oto pięć miejsc, które zachwycą i dzieci i dorosłych

Gdzie spędzić Dzień Dziecka? Oto pięć miejsc, które zachwycą i dzieci i dorosłych

Transformacja energetyczna przyspiesza. Tanieją magazyny energii

Transformacja energetyczna przyspiesza. Tanieją magazyny energii

Wybitny rosyjski pisarz: to dowód na to, że i w Rosji może wydarzyć się coś dobrego

Wybitny rosyjski pisarz: to dowód na to, że i w Rosji może wydarzyć się coś dobrego

Ujawniamy nazwiska stojące za Czarnkiem. „»Kura« podrzuca czasami swoje pomysły”

Ujawniamy nazwiska stojące za Czarnkiem. „»Kura« podrzuca czasami swoje pomysły”

Roje szarańczy pustynnej pokonują nawet 200 km dziennie

Roje szarańczy pustynnej pokonują nawet 200 km dziennie

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Zbiórka Łatwoganga. Niemieckie media: Jedna piosenka i cud w Polsce

Zbiórka Łatwoganga. Niemieckie media: Jedna piosenka i cud w Polsce

28 kwietnia, 2026
Jolanta ma 55 lat i jest samotna od zawsze. Całe życie spędziła z matką, która powtarzała jej jedno

Jolanta ma 55 lat i jest samotna od zawsze. Całe życie spędziła z matką, która powtarzała jej jedno

28 kwietnia, 2026
PPK. Rząd chce przywrócić przepisy z okresu pandemii – Biznes Wprost

PPK. Rząd chce przywrócić przepisy z okresu pandemii – Biznes Wprost

28 kwietnia, 2026
Łódzkie zoo świętuje narodziny orangutana sumatrzańskiego. Przełom dla ochrony gatunku

Łódzkie zoo świętuje narodziny orangutana sumatrzańskiego. Przełom dla ochrony gatunku

28 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Łowicz. Henryk R. ps. Łomiarz opuścił więzienie. Pozostanie pod nadzorem sądu

Łowicz. Henryk R. ps. Łomiarz opuścił więzienie. Pozostanie pod nadzorem sądu

28 kwietnia, 2026
Grecja. Mężczyzna otworzył ogień w centrum Aten. Trwa obława

Grecja. Mężczyzna otworzył ogień w centrum Aten. Trwa obława

28 kwietnia, 2026
Afera Zondacrypto. Kaczyński: Jestem zwolennikiem całkowitego zakazu

Afera Zondacrypto. Kaczyński: Jestem zwolennikiem całkowitego zakazu

28 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.