W PiS był podział w sprawie powołania komisji śledczej do wyjaśnienia afery Zondacrypto. Spór rozstrzygnął Jarosław Kaczyński, który jest przeciw jej powołaniu. Prezes PiS spodziewa się mocnego uderzenia w partię. Był zaskoczony tym, co wypływa w historii Zondy, zwłaszcza sprawą posła PiS Michała Moskala.

Zwolennikiem nr 1 w PiS, by komisję śledczą jednak powołać, był Jacek Sasin, bardzo wpływowy w otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego. Ale Kaczyński zdecydował inaczej. Dlaczego?

Po powrocie z urlopu prezes PiS uznał, że obóz rządzący uderzy w PiS materiałami najmocniej, jak tylko może. — Władza ma tu wszystkie papiery — mówi polityk PiS z jego otoczenia.

Ponadto sam Jarosław Kaczyński został zaskoczony faktem, że poseł PiS Michał Moskal spotkał się na Ibizie z Przemysławem Kralem, szefem Zondacrypto. Moskal to jeden z najbliższych i najbardziej zaufanych współpracowników prezesa PiS. Jego były asystent w partii i rządzie. Kral, który po upadku Zondacrypto ukrywa się za granicą, poszedł na współpracę z prokuraturą. Prezes nie ma więc pewności, jakie jeszcze bijące w PiS materiały wypłyną w aferze.

Dlatego według Jarosława Kaczyńskiego komisja śledcza brzmi dobrze jako hasło. Tyle że w praktyce premier Donald Tusk wykorzystałby ją do pognębienia PiS-u i prezydenta Karola Nawrockiego. A poza tym, skoro po stronie opozycyjnej najgłośniej pomysł podniósł były premier Mateusz Morawiecki, to Nowogrodzkiej bardzo trudno jest się pod tym podpisać.

Na spotkaniu z Klubami „Gazety Polskiej” prezes PiS mówił: — Ona dobrze brzmi, ale kto będzie w tej komisji śledczej? Przecież widzieliśmy w tych komisjach śledczych. Od nas tych, którzy próbowali stawiać pytania, to wyrzucano z sali. Jego zdaniem dopiero nowy rząd będzie mógł się tym „uczciwie zająć”.

Człowiek z PiS: — Prezes ma swoją wizję, żeby nie robić komisji śledczej. Tak było już przy aferze w Szpitalu Południowym.

Przy sprawie warszawskiego szpitala, w którym ujawniono liczne nieprawidłowości, z pomysłem na komisję śledczą wyszedł były premier Mateusz Morawiecki — wówczas jeszcze w PiS. Wtedy Nowogrodzka wyszła z postulatem powołania nie komisji śledczej, ale specjalnej komisji. Do jej utworzenia potrzebna była nowa ustawa. Pomysł był więc w praktyce nie do zrealizowania, ale służył tylko pokazaniu, że PiS ma jakąś inicjatywę.

Morawiecki działał wtedy bez konsultacji i zgody Kaczyńskiego. Teraz, co oczywiste, też nie konsultował pomysłu z Nowogrodzką. Dla Rozwoju Plus to jest okazja do ofensywy. Posłowie Rozwoju Plus nie tylko sami napisali wniosek o powołanie przez Sejm komisji śledczej ds. kryptoafery, ale też poszli do innych klubów — w tym do PiS — aby prosić o podpisy pod projektem uchwały.

Przeciwnicy komisji śledczej dominują w PiS. Uznają oni, że w komisji większość i przewodniczącego miałby obóz rządowy. A taki układ byłby bardzo niekorzystny dla PiS. — Mieliby przewodniczącego, większość i pałowaliby nas. Jakiś geniusz Platformy by tej komisji przewodził i chciały się wypromować. Ustaliłaby to, czego chce Donald Tusk — mówi polityk PiS bliski Nowogrodzkiej.

Dla PiS to jednak kłopot, bo sprzeciwianie się komisji śledczej sprawia wrażenie, że partia ta obawia się kryptoafery. — Jeśli ta władza będzie chciała przegłosować powołanie komisji śledczej, to i tak to zrobią. Jeśli przegłosują to razem z Morawieckim, to będziemy krzyczeć „Morawiecki gra z Tuskiem” — mówi jeden z naszych rozmówców.

Linia obrony PiS przed aferą Zondacrypto jest taka: Przemysław Krall — szef upadłej Zondy — kupował reklamy i sponsorował najróżniejsze wydarzenia nie tylko prawicy i na antenie Telewizji Republika, ale także w innych stacjach oraz podczas wydarzeń z udziałem przedstawicieli rządu. Widomym na to dowodem ma być fakt, że premier Donald Tusk dostał koszulkę od drużyny młodzików Lechii Gdańsk (ukochanego klubu premiera, ale też prezydenta Karola Nawrockiego) z logo sponsora — Zondy. — Dobry jest też hałas informacyjny, bo wtedy ludzie przestają wiedzieć, o co chodzi — dodaje jeden z rozmówców.

Co ciekawe, największym zwolennikiem powołania komisji śledczej jest… poseł Janusz Kowalski. On formalnie wciąż jest członkiem PiS. Co prawda wystąpił z klubu PiS, ale centrala partii nie dopełniła formalności, więc Kowalski pozostaje członkiem partii.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version