Według ustaleń Rzeczpospolitej, kancelaria prezydenta chce negocjować kompromisową wersję ustawy, która tym razem mogłaby zostać podpisana przez głowę państwa.

Nawroccy adoptowali pieska. Przypadek?


Kilka dni temu w mediach społecznościowych głos zabrała pierwsza dama Marta Nawrocka. Pokazała materiał ze spaceru z dwoma psami w ogrodach Pałacu Prezydenckiego.


„Poznajcie Uno i Yukiego, dwóch urwisów, którzy nawet w największy chłód nie tracą energii i radości ze wspólnych zabaw” – napisała. Basset Uno był już wcześniej częścią rodziny prezydenckiej. Niedawno dołączył do niego drugi pies – Yuki. O jego adopcji poinformowało pod koniec lutego stowarzyszenie Pomocne Łapki-Sztumskie Bezdomniaki.


„Pamiętacie Yukiego, psiaka, który trafił do nas z ulicy? Był zmęczonym, zniszczonym pieskiem, wymagał leczenia i opieki. Mimo wielu ogłoszeń Yuki nie znalazł rodziny… miał już wyjeżdżać do schroniska. Jego los wydawał się przesądzony… A jednak… w ostatniej chwili wszystko się zmieniło” – przekazała organizacja.


Jak dodała, pies szybko zyskał sympatię pary prezydenckiej. „Na widok pana Karola biegnie z radością, merda ogonkiem, cieszy się niezmiernie i od samego początku doskonale dogaduje się z psim przyjacielem bassetem” – czytamy w mediach społecznościowych. Zdaniem stowarzyszenia, historia Yukiego pokazuje, że „adopcja naprawdę zmienia psie życie”.


Niektórzy obserwatorzy sceny politycznej uważają jednak, że moment tej adopcji może nie być przypadkowy.

Weto do ustawy wywołało burzę


Spore kontrowersje wywołało prezydenckie weto tak zwanej ustawy łańcuchowej, czyli przepisów zakazujących trzymania psów na łańcuchach. Dokument trafił na biurko Karola Nawrockiego niedługo po objęciu przez niego urzędu prezydenta. 3 grudnia ogłosił, że podpisze ustawę wprowadzającą zakaz hodowli zwierząt na futra, ale drugą – dotyczącą łańcuchów – zawetuje.


Powodem miały być przepisy dotyczące wielkości kojców dla psów. W projekcie zapisano, że w zależności od wielkości zwierzęcia powinny one mieć od 10 do 20 metrów kwadratowych. – Kojce wielkości miejskich kawalerek to absurd, który uderzałby w rolników, hodowców i zwykłe wiejskie gospodarstwa – tłumaczył prezydent.


Decyzja wywołała duże poruszenie, zwłaszcza że za ustawą w Sejmie zagłosowało także wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości, w tym lider partii Jarosław Kaczyński.


Po wecie prezydent przedstawił własny projekt przepisów. Zakładał on zakaz trzymania psów na łańcuchach, ale nie zawierał już szczegółowych wymogów dotyczących kojców. Część ekspertów uznała jednak, że takie rozwiązanie mogłoby doprowadzić do sytuacji, w której psy byłyby przetrzymywane na bardzo małych przestrzeniach.

Schronisko w Sobolewie zmieniło kierunek debaty?


Według rozmówców „Rzeczpospolitej” ważnym momentem w całej sprawie mogła być głośna afera wokół schroniska Happy Dog w Sobolewie na Mazowszu.


Sprawa stała się szeroko komentowana po reportażu wyemitowanym w TVP Info. Materiał pokazywał dramatyczne warunki, w jakich przebywały zwierzęta. Do nagłośnienia sprawy przyczyniła się również piosenkarka Dorota „Doda” Rabczewska. Artystka ostro skrytykowała funkcjonowanie placówki. – Sobolew do końca życia będzie kojarzył się z Auschwitz dla zwierząt – mówiła, pokazując zdjęcia zaniedbanych psów.


Przed schroniskiem miał miejsce burzliwy protest, a ostatecznie zapadła decyzja o jego zamknięciu. Poinformował o niej premier Donald Tusk.


W tamtym czasie prezydent spotkał się w Pałacu Prezydenckim z Dodą oraz osobami zaangażowanymi w nagłaśnianie sprawy, w tym z posłem Łukaszem Litewką i dziennikarzem Krzysztofem Stanowskim.

Czy powstanie kompromisowa ustawa?


Z nieoficjalnych informacji wynika, że kancelaria prezydenta jest teraz bardziej otwarta na rozmowy z parlamentem w sprawie nowego brzmienia ustawy łańcuchowej.


– Umówiliśmy się z szefem Kancelarii Prezydenta Zbigniewem Boguckim na spotkanie z prezydium komisji – mówi Dorota Niedziela, wicemarszałek Sejmu z Koalicji Obywatelskiej i przewodnicząca komisji nadzwyczajnej do spraw ochrony zwierząt.


Możliwość porozumienia widzą także politycy opozycji. – Zbudowanie wraz z prezydentem ponadpolitycznego poparcia dla jakiejś formy ustawy łańcuchowej jest całkowicie realne – ocenia w rozmowie z „Rzeczpospolitą” poseł PiS, Krzysztof Ciecióra. Jak dodaje, problemem pozostają szczegółowe przepisy dotyczące wielkości kojców.


Niektórzy politycy uważają, że jeśli uda się wypracować kompromis, prezydent może spróbować przedstawić się jako główny autor zmian.


Inni studzą emocje. – Przy tak poważnych problemach, jakie przeżywają dziś Polska i świat, nie sądzę, by pan prezydent prowadził podobne kalkulacje. Psy towarzyszą nam w życiu codziennym, jednego z nich postanowiła przygarnąć para prezydencka. Nie wiem, czy warto do tego dorabiać jakieś teorie – mówi poseł Ciecióra.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version