Propozycja „SAFE 0 proc.” dowodzi, że Karol Nawrocki wyrabia się w politycznej grze. Zwłaszcza na tle PiS, które rozgrywało sprawę pieniędzy na zbrojenia wyjątkowo niemądrze. Problem w tym, że gra prezydenta z rządem może zaszkodzić bezpieczeństwu Polski.
Wydawało się, że w sprawie SAFE prezydent Karol Nawrocki znalazł się w pułapce i że nie ma dobrego ruchu. Gdyby podpisał ustawę umożliwiającą udział w programie, to po histerii, jaką rozpętał wokół niego PiS, mógłby to być ruch niezrozumiały dla prawicowego elektoratu i grożący konfliktem z Nowogrodzką. Gdyby ją zawetował, to ustawiłby się w kontrze do oczekiwań wojska i większości Polaków, wystawiając się na ataki ze strony większości rządowej jako ktoś, kto blokuje pieniądze niezbędne dla polskiej obronności.
Gdy wszystko wskazywało, że prezydentowi w najlepszym razie pozostaje podpisanie ustawy i skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego, Karol Nawrocki wspólnie z prezesem NBP Adamem Glapińskim przedstawił alternatywną propozycję: „SAFE 0 proc.”. Zakłada ona, że zakupy broni miałyby być finansowane nie z europejskiego kredytu, ale przez NBP. W jaki sposób? To wciąż nie jest jasne. Można przypuszczać, że albo przez monetyzację zysku wynikającego ze wzrostu wartości rezerw złota, albo przez pośrednie skupowanie przez bank centralny obligacji. To drugie rozwiązanie Adam Glapiński testował już w trakcie pandemii.
Choć większość ekonomistów komentujących propozycje prezydenta i szefa NBP jest sceptyczna, to z czysto politycznego punktu widzenia może to okazać się dość sprytną ucieczką od problemu. Niestety, gra prezydenta z rządem może się skończyć w ten sposób, że wojsko nie zobaczy ani ustawy o SAFE ani środków z NBP. A do tego bank centralny znajdzie się w centrum sporu między ośrodkiem rządowym a prezydenckim, co grozi głębokim kryzysem wokół kolejnej kluczowej dla funkcjonowania państwa instytucji.
„SAFE 0 proc.”. Karol Nawrocki przerzuca piłkę na stronę rządu
Inicjatywa prezydenta i prezesa NBP ma z punktu widzenia Dużego Pałacu jedną, kluczową zaletę: nie tylko zdejmuje ciśnienie z Karola Nawrockiego, ale też pozwala mu odzyskać inicjatywę w sporze o SAFE. Prezydent przerzuca piłkę na rządową stronę boiska i zmusza go do reakcji.
W efekcie, przynajmniej przez chwilę, to nie Karol Nawrocki będzie się musiał tłumaczyć, dlaczego nie podpisuje ustawy o SAFE i blokuje konieczne zakupy dla polskiego wojska. Za to rząd będzie musiał wyjaśnić, dlaczego nie pracuje nad wdrożeniem propozycji Nawrockiego. Jednocześnie cały pisowski ekosystem medialno-polityczny — od telewizji Republika, przez portale takie jak wPolityce po farmy pisowskich trolli na portalu X — będzie teraz generować ruch wokół propozycji Pałacu Prezydenckiego i cisnąć w tej sprawie rząd. I przynajmniej część nienależącej do twardego elektoratu PiS opinii publicznej będzie zastanawiać się, czy od pożyczki na pokolenia w ramach SAFE nie jest lepsza opcja prezydencka, opierająca się na zasobach NBP.
Gdyby ostatecznie doszło do zawetowania SAFE — a przedstawienie alternatywnej propozycji przez prezydenta wskazuje, że tak się najpewniej stanie — to prezydent będzie mógł winę za brak pieniędzy dla wojska zrzucić na rząd. Będzie tłumaczył: przedstawiłem przecież z prezesem Glapińskim lepszą, tańszą propozycję, ale rząd nie był zainteresowany. Pieniądze ciągle leżą na stole i tylko upór Tuska blokuje ich wykorzystanie na polską obronność.
Rozgrywając sprawę SAFE w ten sposób, Nawrocki przy okazji trochę ośmieszył komunikację PiS w tej sprawie. Bo PiS rozegrał sprawę tak głupio, jak tylko można było: ustawił się w opozycji do SAFE jakby na nowo stawał do bitwy przeciw niemieckiej nawale pod Grunwaldem. U większości wyborców musiało wywołać to poczucie całkowitego oderwania głównej partii opozycji od rzeczywistości. Tym bardziej że badania opinii publicznej pokazywały wysokie poparcie dla SAFE. Opór PiS wyglądałby zupełnie inaczej, gdyby partia od początku miała jasną alternatywną propozycję. Bardzo ciekawe, dlaczego wyszła ona dopiero ze strony Pałacu Prezydenckiego po wielu dniach beznadziejnej walki PiS.
Rządowi trudniej będzie teraz nacisnąć na prezydenta
Inicjatywa Pałacu Prezydenckiego stwarza oczywiście większy problem dla rządu niż dla największej partii opozycji. Jak rząd może odnieść się do propozycji Nawrockiego? Na pewno nie może przyjąć jej w miejsce SAFE. Po pierwsze, byłaby to polityczna kapitulacja. Po drugie, na gospodarczym poziomie SAFE wydaje się jednak długoterminowo lepszą i bezpieczniejszą opcją.
Rząd ma więc dwie ścieżki. Może odrzucić propozycję prezydenta, powołując się na jej słabe merytoryczne podstawy lub związane z nią wątpliwości konstytucyjne. Druga opcja to odpowiedź: dobrze, ale przecież jeden SAFE nie wyklucza drugiego. Polska armia ma wielkie potrzeby, możemy wykorzystać te pieniądze. W tym drugim tonie już wypowiada Władysław Kosiniak-Kamysz czy pełnomocniczka rządu ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
Jednak prezydent nie składa swojej propozycji w trybie „i” tylko „albo” i takie argumenty nie przekonają najbardziej przeciwnego SAFE elektoratu prawicy. Narracja „skorzystajmy z obu rozwiązań” ustawiłaby jednak rząd w pozycji siły gotowej do kompromisu, choć kosztem akceptacji mocno dyskusyjnej propozycji prezesa NBP.
Z drugiej strony rząd może od początku stwierdzić, że propozycja to bubel ekonomiczny i prawny, pójść na zwarcie z Nawrockim i prezesem NBP, domagając się od prezydenta podpisu pod SAFE, a jego alternatywę traktując jako zawracanie głowy. Ta druga narracja spodoba się przekonanym wyborcom koalicji i pewnie ostatecznie — po ewentualnej dyskusji o szczegółach propozycji prezydenta — rząd ją wybierze. Gdyby mimo weta udało się uruchomić środki z SAFE — a rząd ciągle powtarza, że ma na to plan B — to sejmowa większość mogłaby ogłosić sukces w kolejnym starciu z prezydentem.
Propozycja „SAFE 0 proc.” sprawia jednak, że weto Karola Nawrockiego będzie miało dla głowy państwa i jej politycznego zaplecza niższy koszt, niż gdyby tej alternatywy nie było. Partie koalicji i tak będą w kampanii za rok atakować PiS i prezydenta za to, że „chcieli zablokować pieniądze na polską obronność”. Te ciosy będą jednak słabiej trafiać.
Polityczny spór całkowicie przesłania myślenie o państwie
Czy więc prezydent wykonał sprytny polityczny ruch? Na pewnym poziomie tak. Rzucenie propozycji „SAFE 0 proc.” dowodzi, że Karol Nawrocki wyrabia się w politycznej grze. Jednocześnie widać, że polityczna gra — a zwłaszcza spór prezydenta z rządem — całkowicie przesłoniły politykę rozumianą jako troska o państwo i dobro wspólne.
Gdyby prezydent myślał w tych kategoriach, to od początku rozmawiałby w dobrej wierze z rządem o SAFE i ewentualnych alternatywach — na spokojnie, z dala od kamer — a nie wchodził w publiczne zwarcie, by nabić sobie politycznych punktów. Co najgorsze, alternatywa prezydenta niesie ryzyko wciągnięcia w ten spór NBP — instytucji, która powinna stać ponad partyjną bijatyką. Im bardziej autorytet banku centralnego będzie używany do tego, by wzmacniać pozycję prezydenta w sporze z rządem, tym bardziej będzie to podmywać zaufanie do tej instytucji. W najgorszym wypadku może przełożyć się to nawet na stabilność polskiej waluty.
Ostatecznie — jeśli rząd mimo weta nie będzie w stanie zapewnić środków z SAFE — może się okazać, że zostaniemy z dwoma projektami finansowania dozbrojenia zablokowanymi w politycznym klinczu. I z armią bez potrzebnych jej środków.

