Można odnieść wrażenie, że w sporze o Trybunał Konstytucyjny prezydentowi zależy głównie na grillowaniu rządzącej koalicji. Zachowując się w taki sposób, sprzeniewierza się swoim obowiązkom strażnika konstytucji.

Nikt się chyba nie spodziewał, że prezydent przyjmie ślubowanie tylko od niektórych wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Tymczasem to właśnie zrobił Karol Nawrocki: w środę odebrał ślubowanie od dwóch z sześciu sędziów. Decyzja w sprawie pozostałych — jak zapowiedział na konferencji prasowej szef prezydenckiej kancelarii Zbigniew Bogucki — ma być przedmiotem dalszych analiz.

Prezydent wybrał więc drogę dalszej eskalacji kryzysu wokół Trybunału. Niemałe jest prawdopodobieństwo, że popełnił przy tym delikt konstytucyjny, przypisując sobie uprawnienia, jakich nie przyznaje mu prawo.

Decyzja prezydenta tworzy też warunki do tego, by za chwilę narodził się drugi spór o sędziów dublerów. Ścieżka do takiej sytuacji jest niestety dość prosta. Może się tak stać, gdyby po ewentualnej zmianie władzy w 2027 r. nowa sejmowa większość wybrała czterech sędziów na miejsce czterech wybranych przez obecny Sejm, od których prezydent odmówił przyjęcia ślubowania.

Minister Bogucki w trakcie konferencji prasowej uzasadniał taką decyzję prezydenta tym, że Sejm, nie zapełniając na bieżąco wakatów w Trybunale, dopuścił się poważnego naruszenia norm konstytucyjnych. Wobec tej sytuacji prezydent zdecydował się na przyjęcie ślubowania od tylko dwóch sędziów, tak by zapełnić dwa wakaty, jakie powstały w trakcie jego kadencji oraz by Trybunał liczył 11 sędziów — czyli tylu, ilu potrzebuje, by orzekać w pełnym ustawowym składzie.

Z argumentami, że Sejm obecnej kadencji powinien na bieżąco uzupełniać wakaty w Trybunale, można się zgadzać. Nie zmienia to faktu, że prezydent odmawia przyjęcia ślubowania od czterech prawidłowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. W ten sposób tylko pogłębia kryzys wokół TK. Tego, że sędziowie nie zostali wybrani w przeszłości, nie da się przecież naprawić. No, chyba że Pałac Prezydencki dysponuje wehikułem czasu.

Jedyny sposób, by przywrócić konstytucyjny skład Trybunału — a w myśl ustawy zasadniczej powinien składać się on z 15 sędziów — to przyjęcie ślubowania od wybranych obecnie sędziów. Niezależnie od tego, czy faktycznie powinni byli zostać wcześniej wybrani na stanowiska. I prezydent, ze względu na swoją konstytucyjną rolę powinien dołożyć wszelkich starań, by naprawić działanie Trybunału.

Tymczasem, słuchając ministra Boguckiego, można odnieść wrażenie, że prezydentowi niespecjalnie zależy na naprawie Trybunału. Że skupia się raczej na tym, by maksymalnie dopiec obecnej sejmowej większości. I, po drugie, by jak najdłużej utrzymywać w Trybunale większość złożoną z sędziów wybranych głosami PiS w poprzednich kadencjach. Zachowując się w taki sposób, prezydent po prostu sprzeniewierza się swoim obowiązkom strażnika konstytucji.

Pół biedy, gdyby prezydent jeszcze trochę pogrillował sejmową większość i ostatecznie odebrał ślubowanie od pozostałych czterech sędziów — choć i to byłoby zachowanie nieprzystojące głowie państwa. Niestety bardziej prawdopodobny wydaje się inny rozwój wypadków. Prezydent zapewne ogłosi, że ze względu na uchybienia, o których mówił minister Bogucki, ślubowania nie może przyjąć. Albo w nieskończoność będzie odsuwać decyzję w tej sprawie.

W takiej sytuacji zareagować będzie musiała rządowa większość. Bo nie może ona pozwolić, by prezydent uzurpował sobie prerogatywy do decydowania o tym, który wybór sędziego przez TK uznaje, a którego nie uznaje. Na konferencji minister Bogucki, pytany przez dziennikarzy czemu prezydent odebrał przysięgę akurat od tych dwóch sędziów — Dariusza Szostka i Magdaleny Bentkowskiej — nie udzielił jasnej odpowiedzi. Winę za całą sytuację próbował zrzucić na Sejm, który nie wskazał, jakich konkretnie sędziów ma zastąpić każdy z nowo wybranych. Można się zastanawiać, czy nie chodzi o to, że Bentkowską i Szostka zgłosiły Polska 2050 i PSL, a więc ugrupowania koalicji mniej skonfliktowane z prezydentem niż KO czy Nowa Lewica.

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek powiedział w rozmowie z PAP, że nie wyklucza innych możliwości złożenia ślubowania przez wybranych sędziów, niekoniecznie „bezpośrednio, twarzą w twarz, przy prezydencie”. Jeśli tak się stanie, to czeka nas intensyfikacja sporu o TK. W skali, jakiej nie widzieliśmy od dekady, gdy wojna o Trybunał między PiS i ówczesną opozycją wrzała w najlepsze.

Prezes Trybunału, Bogdan Święczkowski — kiedyś główny współpracownik Zbigniewa Ziobry — najpewniej nie uzna takiego ślubowania i nie dopuści takich sędziów do orzekania. W tej sytuacji rząd będzie miał kolejny pretekst, by nie publikować wyroków TK i uznawać je za niebyłe.

Nawet jeśli podobny paraliż Trybunału jest jakoś na rękę obu stronom sporu, to główną winę za to, że obywatele nie mają działającego sądu konstytucyjnego, przed którym mogliby dochodzić swoich praw, ponosić będzie prezydent Karol Nawrocki.

Jeśli prezydent ostatecznie odmówi przyjęcia przysięgi od czterech wybranych sędziów, wejdzie w buty Andrzeja Dudy. Zwłaszcza gdyby po ewentualnej zmianie sejmowej większości przyjął przysięgę od wybranych na ich miejsce dublerów.

Dudzie zamieszanie z dublerami ostatecznie nie przeszkodziło w reelekcji. I być może prezydent kalkuluje, że podobnie będzie w jego wypadku. Wyborcy są już zmęczeni sporem o Trybunał, przywykli do tego, że instytucja ta praktycznie nie funkcjonuje i duża część z nich na ruch prezydenta zareaguje wzruszeniem ramion. Gdyby z kolei Nawrocki odebrał ślubowanie od całej szóstki, to naraziłby się na krytykę własnego obozu politycznego, utrzymującego, że wybór odbył się w sposób wadliwy prawnie i nie ma żadnej mocy. Ciekawe swoją drogą, jak PiS odniesie się teraz do decyzji prezydenta i uzgodni ją ze swoim wcześniejszym stanowiskiem.

Jednocześnie odmowa przyjęcia przysięgi, próba uzurpacji przez Karola Nawrockiego kompetencji, jakich polskie prawo mu nie daje, będzie się kłaść cieniem na ocenie jego prezydentury. Prezydent ma jeszcze czas, by ponarzekać na koalicję i ślubowanie przyjąć. Niestety wszystko wskazuje na to, że o takim rozwoju wypadków możemy tylko pomarzyć. Tak jak o wynalezieniu wehikułu czasu.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version