W wierszu „Do krytyków” młody Tuwim pisał: „A w maju/ Zwykłem jeździć, szanowni panowie,/ Na przedniej platformie tramwaju!”. Ja natomiast w przededniu maja chcę pisać o poezji! Dość już mam tych kompletnie niepoetyckich, nieistotnych, szybko przemijających nowin od początku skazanych na — jak pisał Zygmunt Bauman — „natychmiastowe grzybienie”.
Chcę strumienia świeżości, słowotwórczej radości, metafory pozostającej w pamięci na długo. Takiej, że można do niej sięgać za każdym razem, kiedy człowiek może tak sobie jak u Jonasza Kofty pomilczeć, bo wiadomo, że to właśnie wtedy rośnie w nas wilczy apetyt na poezję.
Ja już się tak ostatnio popsułam, że mi się zdarza o potrzebie poetyckiej zapomnieć. Tak się zapiekłam w tych trumpach, nałrokich, w wyborach, wojnach, sporach, propagandzie i nieustannej brutalności, że przestałam szukać słów, które by we mnie zostawały na dłużej, wchodząc w rezonans z codziennością i nadając jej wymiar głębi. Ale na szczęście los nade mną czuwał i mogłam — na zaproszenie jednej z najzdolniejszych polskich reżyserek Katarzyny Minkowskiej oraz Instytutu Kultury Miejskiej — pojechać do Gdańska, gdzie od 2010 r. co dwa lata przyznawana jest Nagroda Literacka Miasta Gdańska „Europejski Poeta Wolności”. Jest w tym coś absolutnie wspaniałego, że miasto zdecydowało się taką nagrodę ufundować, oddając hołd nie tylko autorkom i autorom wierszy, ale również ich tłumaczkom i tłumaczom. Wiadomo, że gdzie jak gdzie, ale w poezji akurat przekład musi być i wierny, i piękny, czego bez współbrzmiącej kongenialności osiągnąć się po prostu nie da. Dzięki tej inicjatywie możemy po polsku czytać najlepsze współczesne wiersze, które zresztą są przepięknie przez IKM wydawane w dwujęzycznych tomach. Do dzisiaj ukazało się ich aż 63. I to jest niezwykłe bogactwo, zasób, o którym może Państwo nie wiedzieli, a jest on nie do przecenienia.
Ja natomiast, dzięki zaproszeniu do Gdańska, poczytałam sobie wiersze sześciorga tegorocznych finalistów i odkryłam, że istnieje przestrzeń wolna od kryzysu, przestrzeń słowa, które z precyzją i mocą trafia w samo sedno. I to wcale nie dlatego, że odrywa się od codzienności, wybierając beztroskie szybowanie gdzieś na poetyckich wyżynach, ale właśnie dlatego, że jest słowem prawdy, chwytającym i rozkosz, i ból takiej dość fundamentalnej sprawy jak egzystencja.
W finałowym gronie znaleźli się (dzięki decyzji znamienitej Kapituły pod przewodnictwem Krzysztofa Czyżewskiego): Dunka o somalijskich korzeniach Amina Elmi (i tłumaczka Bogusława Sochańska), Rumunka Nora Iuga (oraz Enormi Stationis), Litwinka Laima Kreivyte (i Dominika Jagiełka), Włoch Luigi Nacci (wraz z Joanną Ganobis), mieszkająca od lat w Europie Amerykanka A.E. Stallings (oraz Janusz Solarz) i Brytyjczyk Roger Robinson (wraz z tłumaczem Bartoszem Wójcikiem). Każde z nich przyniosło ze sobą własny kosmos, własną opowieść i wrażliwość, które dzięki wrażliwości Katarzyny Minkowskiej ułożyły się w tułaczą opowieść o współczesności. Wszystko to zostało opowiedziane przez wspaniałe aktorki i aktorów oraz tancerki i tancerzy. Wszystko to osiadło we mnie i wciąż nie mogę się z tej opowieści obudzić.
Po gorących obradach Kapituła przyznała tytuł Europejskiej Poetki Wolności Aminie Elmi, której wiersze, zebrane w tomie „Z całą miłością”, przetłumaczyła z języka duńskiego Bogusława Sochańska. Gdybym tylko mogła, podpisałabym się pod tym werdyktem, bo stworzony przez Aminę Elmi opis losu Innej, Obcej, Przybyszki jest uniwersalny. Poetka pisze: „na co poezja, skoro nie może udźwignąć wszystkich okropności/ które są naszym udziałem siostro/ mówisz: poezja jest we wszystkim, co utraciliśmy/ a ja wyliczam: utraciliśmy naszą pamięć wspomnienia nadzieję/ utraciliśmy nadzieję siostro”.
Kiedy Amina Elmi odbierała nagrodę, powiedziała: „Jestem niczym bez tych, którzy gotowi są kochać mnie i okazywać mi troskę. Tworzymy jako ludzie szczególny ekosystem wzajemnej troski. Ci, którzy ten kontrakt zrywają, pragną czegoś innego niż podtrzymywanie życia. Chcą zniszczenia. Kiedy czuję, że tracę kontakt z własnym ciałem, zwykle czytam wiersze.
Wiersze mają w sobie niezwykłą precyzję. A właśnie precyzja kształtuje miłość: powiedz mi, dokładnie, dlaczego mnie kochasz, a ja powiem to samo o tobie. Żeby na papierze mogła pojawić się tajemnica, wiersz wymaga od piszącego wrażliwości, wymaga oddania”. Dodała, że dzięki poezji człowiek przestaje być twardy, otwiera się, czuje.
Nadziei i poezji życzę Państwu na wiosnę.

