Na miejscu stadionu Rozwoju w Katowicach ma stanąć osiedle „Na Zgody”. Inwestycję prowadzi spółka Mamiteq, której głównym udziałowcem jest piłkarz Juventusu i reprezentacji Polski Arkadiusz Milik. Warto dodać, że Milik jest wychowankiem Rozwoju Katowice i na tym właśnie stadionie zaczynał swoją piłkarską karierę.
Spółka Arkadiusza Milika chce stawiać osiedle. Mieszkańcy w strachu
Na spotkaniu poświęconym inwestycji pojawiło się prawie 70 osób. Mieszkańcy dzielili się swoimi obawami i przyznawali, że kilka słów od samego Milika mogłoby częściowo ich uspokoić. — Oczekiwalibyśmy, żeby pan Arkadiusz pojawił się osobiście. Z mojej strony to jasne: jego obecność uczyniłaby ten projekt o wiele bardziej wiarygodnym – mówił pan Bogdan, którego blok będzie sąsiadował z nowymi budynkami.
— Całkiem inaczej by to wybrzmiało, gdyby stał tu pan Milik! Gdyby spojrzał nam prosto w oczy i powiedział: „Jestem za”. Bo ja w to po prostu wątpię. Wątpię, żeby człowiek, który wychował się od dziecka na tym stadionie, z własnej woli decydował się na postawienie w tym miejscu 11-piętrowych bloków – dodawał w rozmowie z Onetem.
Architekt Radosław Kuberski precyzował, że średnia wysokość planowanych budynków to 6-7 pięter. Tylko dwa najwyższe będą miały 11 kondygnacji.
— Arek jest wspólnikiem w spółce i wniósł wkład kapitałowy. Nie mam jednak dziś odpowiedzi, czy w przyszłości będzie firmował tę inwestycję wizerunkowo. To pytanie bezpośrednio do niego. Arek koncentruje się teraz na powrocie do gry w klubie, wraca do wielkiej piłki po ciężkich kontuzjach — przekazał Onetowi prezes spółki, Grzegorz Kowalczyk wieloletni znajomy Milika.
Katowice. Osiedle „Na Zgody” niepokoi okolicznych mieszkańców
Realizacja wszystkich etapów budowy szacowana jest na 15 lat. Inwestor podkreśla, że buduje coś więcej niż nowe bloki. Zapowiada stworzenie „fragmentu miasta” z przychodnią, sklepami, sportem. — Chleb i przychodnię mamy pod nosem. My tu potrzebujemy spokoju, a nie waszych sklepów – odpowiadała jedna z uczestniczek spotkania.
— Kupiłam mieszkanie na Wincentego Pola, ponieważ jest to fantastyczne miejsce do życia. Zielone, pełne zwierząt, ptactwa i z łatwym dostępem do lasu. To, co państwo tu proponujecie, to jest rzeź – dodawała inna. Mieszkańcy zwracali uwagę m.in. na brak dróg dojazdowych. Obecne ulice już teraz często są zakorkowane, a nowe osiedle na pewno nie poprawi sytuacji. Martwił ich też pośpiech inwestora, wymuszony wygasaniem przepisów specustawy 31 sierpnia.
— Jeśli zagwarantuje mi pani, że plan wejdzie w życie za rok, to chętnie poczekamy. Ale załóżmy, że on będzie gotowy za cztery lata. Czy inwestor ma czekać trzy, cztery lata? – pytał architekt. — My jesteśmy spółką kapitałową. Inwestujemy prywatne pieniądze, ponosimy ryzyko biznesowe — zwracał uwagę prezes Mamiteq.
— Czyli interes dewelopera jest ważniejszy niż komfort życia setek ludzi, którzy już tu mieszkają? — pytała uczestniczka spotkania. Odpowiedzi nikt udzielać nie musiał.


