Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Był królem Polski, ale fortuna przez całe życie okrutnie miotała. Z Gdańska uciekał w chłopskim przebraniu

Był królem Polski, ale fortuna przez całe życie okrutnie miotała. Z Gdańska uciekał w chłopskim przebraniu

7 marca, 2026
Niemal bezgotówkowy europejski kraj wraca do gotówki. Szwedzi mają mieć 400 zł na osobę – Biznes Wprost

Niemal bezgotówkowy europejski kraj wraca do gotówki. Szwedzi mają mieć 400 zł na osobę – Biznes Wprost

7 marca, 2026
Rosyjskie ataki rakietowe na Ukrainę. Polska poderwała myśliwce

Rosyjskie ataki rakietowe na Ukrainę. Polska poderwała myśliwce

7 marca, 2026
Może nie wizytują nas zbyt często ufoludki, ale to oczywiste, że jesteśmy krajem paranormalnym [OPINIA]

Może nie wizytują nas zbyt często ufoludki, ale to oczywiste, że jesteśmy krajem paranormalnym [OPINIA]

7 marca, 2026
Kaczyński wskaże kandydata PiS na premiera. Lista nazwisk. Kiedy konwencja? – Wprost

Kaczyński wskaże kandydata PiS na premiera. Lista nazwisk. Kiedy konwencja? – Wprost

7 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Był królem Polski, ale fortuna przez całe życie okrutnie miotała. Z Gdańska uciekał w chłopskim przebraniu
  • Niemal bezgotówkowy europejski kraj wraca do gotówki. Szwedzi mają mieć 400 zł na osobę – Biznes Wprost
  • Rosyjskie ataki rakietowe na Ukrainę. Polska poderwała myśliwce
  • Może nie wizytują nas zbyt często ufoludki, ale to oczywiste, że jesteśmy krajem paranormalnym [OPINIA]
  • Kaczyński wskaże kandydata PiS na premiera. Lista nazwisk. Kiedy konwencja? – Wprost
  • Liban. Wzrosła liczba ofiar izraelskich ataków na południe kraju
  • Rosja przekazuje dane Iranowi? USA: Nie ma to znaczenia
  • Bliski Wschód. Włoska fregata płynie w stronę konfliktu
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Każdy narzeka na Zakopane, a i tak tam jeździmy. „Polski turystyczny masochizm”
Każdy narzeka na Zakopane, a i tak tam jeździmy. „Polski turystyczny masochizm”
Aktualności

Każdy narzeka na Zakopane, a i tak tam jeździmy. „Polski turystyczny masochizm”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości24 lipca, 2025

Mit Zakopanego to struktura psychiczna, która nas do tego miasta kieruje wbrew wszystkim racjonalnym przesłankom mówiącym, że powinniśmy się trzymać od niego z daleka. Na to miasto narzeka się nieprzerwanie od 130 lat, a i tak wszyscy tam wracają.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Co pan myślał o Zakopanem, przeprowadzając się do niego 50 lat temu?

*Maciej Pinkwart: Bardzo słabo je znałem. Pamiętam, że kiedy studiowałem w Warszawie, nie chciałem jeździć do Zakopanego. Wszyscy tam ciągnęli, uważałem to za snobistyczne, taka moda mnie nie pociągała. Ale kiedy przyjechałem a stałe – moja żona stamtąd pochodziła – na pewien czas popadłem w drugą skrajność. Wszystko w Zakopanem mnie fascynowało i ciekawiło z uwagi na swoją egzotykę.

Ludzie pewnie panu mówią, że skoro napisał pan o Zakopanem tyle książek, to musi je kochać.

– Odpowiadam wtedy, że na szczęście nie muszę. Zakopane ciekawi mnie wprawdzie do dziś jako szczególne miejsce, bo nie ma w Polsce drugiego, które otaczałyby uczucia tak ambiwalentne, a mimo to przyciągałoby ludzi w tak wyraźny sposób. Ale ślepy nie jestem, szybko dostrzegłem w nim oczywiste wady.

Jakie?

– Choćby to, że nie służy swoim. W PRL–u wkurzało mnie, że jeżeli stałem jako 17. w kolejce po chleb i mleko, to mogłem się założyć, że 15 osób przede mną nie jest z Zakopanego i pewnie wykupią mi ostatni bochenek. Potem to się uładziło, ale pozostało we mnie przekonanie, że miasto, które uważałem za swoje, nie jest moje, nie jest dla mnie, bo nastawia się na obcych.

A jednocześnie jest takie wyjątkowe!

Bywający w Zakopanem co kilka lat Karol Szymanowski pisał, że jest nim zachwycony, ale po chwili dodawał, że to już nie to, co kiedyś, że miasto pogorszyło się znacznie od jego poprzedniej wizyty. Mówił, że poza Zakopanem nie nie mógłby już żyć, ale samo Zakopane jest fatalne.

To się nie zmieniło do dziś. Wszyscy, którzy krytykują Zakopane i pazerność górali, ciągle do tego Zakopanego przyjeżdżają. Pięć milionów turystów rocznie. Na Kretę jeżdżą trzy.

Syndrom sztokholmski?

– Polski turystyczny masochizm zakopiański. Na pewno istnieje spory odsetek ludzi, którzy zniechęcają się po pierwszym razie. Podróż jest męcząca, a na miejscu co krok ktoś chce z ciebie zedrzeć pieniądze, wykorzystując w tym celu mit Zakopanego. Drugi raz nie przyjedziesz, ale też nie musisz, na twoje miejsce czekają już następni, którzy słysząc twoje historie, wcale nie są przerażeni.

Dlaczego wszyscy jeżdżą do Zakopanego?

– Dlatego, że wszyscy jeżdżą do Zakopanego. To trochę jak z celebrytą, który jest znany z tego, że jest znany.

Ale co było na początku? W swojej książce „Mit Zakopanego i mity zakopiańskie. Od kuracji żętycowych do Sylwestra Marzeń” pisze pan, że mit Zakopanego zaczął się tworzyć w drugiej połowie XIX w. Co takiego przyciągało tam ludzi? Krupówki jeszcze nie istniały, na Gubałówkę ani na Kasprowy nie jeździły kolejki, na Morskie Oko nie prowadził asfalt i nie kursowały bryczki.

– Ludzi wabiły rzeczy całkiem racjonalne. W Tatry jeżdżono już o wiele wcześniej: próbowano eksploatować je górniczo, prowadzono w nich badania naukowe, a w końcu zaczęto tworzyć iluzje wokół zdrowotnego klimatu Zakopanego. O Zakopanem mówiło się w salonie słynnej aktorki Heleny Modrzejewskiej, wiadomości wędrowały pocztą pantoflową, a wątek medyczny doprowadził do pojawienia się pod Tatrami Tytusa Chałubińskiego. Ten słynny lekarz i filantrop przyjechał do Zakopanego na dłuższy czas, aby odpocząć po trudnych momentach swojego życia, a przy okazji rozpropagował rzekomo prozdrowotne właściwości tego miejsca. Jego pacjentami były często osoby z kręgów opiniotwórczych: artyści, dziennikarze, słowem, ludzie, którzy mieli sporo znajomych. Udawali się do Zakopanego, bo lekarz przepisał im to na wstępne stadia gruźlicy, na nerwicę.

Dostrzega pan tę ironię?

Nie jestem pewien. Chodzi o nerwicę?

– Ludzie jeździli do Zakopanego po to, żeby się leczyć z nerwicy, a nie żeby się jej nabawić.

Potem popularność tego miejsca nabrała rozpędu. Tak wiele osób mówiło, że w Zakopanem było, jest lub będzie, że nie wypadało tam nie bywać. Uzasadniano to sobie troską o zdrowie, chęcią poznania Tatr, fascynacją kulturą góralską. Jeździli wszyscy, a pod koniec XIX w. symbolem fascynacji Zakopanem nie był wcale Stanisław Ignacy Witkiewicz czy Jan Krzeptowski Sabała, a Henryk Sienkiewicz.

Sienkiewicz narzekał na nie strasznie, pisał kiedyś, że pojechał do Zakopanego na dziesięć dni, a zepsuł sobie żołądek na sto dni, ale chyba był nim na serio zafascynowany.

W czym się to przejawiało?

– W czasach, gdy nie dochodziła tutaj kolej, potrafił przyjeżdżać do Zakopanego siedem razy w roku. Tłukł się furką góralską z Chabówki, przy tym cały czas pisząc, bo pamiętajmy, że to był człowiek-robot produkujący powieści dla gazet codziennych. „Najtrudniejszy odcinek podróży z Zakopanego do Afryki mam już za sobą. To odcinek między Zakopanem a Chabówką” – pisał w liście do przyjaciela na początku swojej drogi na gorące południe.

Działo się to już w chwili, kiedy zaczęła się robić moda na Zakopane. Bez mody nie ma w zasadzie żadnego mitu, bo mit to w końcu pojęcie łączące w sposób niekoniecznie racjonalny nasze uczucia wokół jakiegoś problemu. Mit Zakopanego to struktura psychiczna, która nas do tego miasta kieruje wbrew wszystkim racjonalnym przesłankom mówiącym, że powinniśmy się trzymać od niego z daleka. A to wszystko otacza jeszcze nimb mitów zakopiańskich – nieprawd, bajek, popularnych plotek, które wzmacniają nasze kontakty z Zakopanem i z Tatrami, bo chcemy się przekonać, jak jest naprawdę.

Zakopane od zawsze istniało w mediach?

– Oczywiście, ale nie w taki sposób, jak możemy to sobie dziś wyobrażać.

Kiedy pisałem doktorat z historii prasy zakopiańskiej, fascynowało mnie, jakimi zagadnieniami zajmowano się na pierwszych stronach gazet. Nie do pojęcia jest dziś sytuacja, że czołowe pisma podzielonego wówczas kraju, a więc formalnie wychodzące w różnych państwach, potrafiły na pierwszych stronach publikować artykuły na temat sporu geologów dotyczącego – na przykład – historii fałdowania Tatr. Warszawski „Tygodnik Ilustrowany”, współredagowany przez Stanisława Witkiewicza, zamieszczał mnóstwo reportaży z rozmaitych stron świata, w tym z Tatr. Sprawy zakopiańskie były lokowane obok reportaży z Afryki i Indii, to było samo w sobie ciekawe i podnoszące rangę tego miejsca. Motywację do odwiedzenia Zakopanego można by nazwać prowincjonalizacją egzotyki.

Co było w nim takiego egzotycznego?

– Proszę sobie wyobrazić taką podróż 150 lat temu. Jedziemy z głębin nizinnego kraju do miasta, które leży bardzo wysoko, bo średnio na 850 m n.p.m. Żeby tam pojechać, trzeba mieć paszport, bo udajemy się w końcu do Austrii. Na miejscu okazuje się, że ludzie mówią dziwnym, często niezrozumiałym językiem, ale wciąż uważamy ich za naszych rodaków. Budownictwo też wydaje nam się egzotyczne, a za górami jest już inne państwo, Węgry – choć połączone z Austrią w cesarsko-królewską jednością. Możemy sobie tam pójść bez paszportu, nie ma straży granicznej. Nagle więc znajdujemy się za kolejną granicą, w trochę innym świecie. Ta egzotyka wymaga trochę czasu i pieniędzy, ale znacznie łatwiej dostać się na Giewont niż na Ruwenzori. No i taniej…

A kiedy uznaliśmy, że Zakopane się popsuło – zrobiło się koszmarnie drogie i zatłoczone?

– Takie momenty występowały od samego początku fascynacji tym miejscem! Prasa zakopiańska ukazywała się od 1891 r., najpierw tylko sezonowo, potem bardziej regularnie, a artykuły i korespondencje zamieszczane w niej przez osoby przyjezdne pełne są krytyki skierowanej głównie pod adresem władz miasta. W 1893 r. „Gazeta Zakopiańska” opisywała bunt gości, którzy konspirowali przeciwko władzom. Spotykali się w pewnej restauracji w Jaszczurówce i dyskutowali jak przywrócić dobre stosunki w uzdrowisku [miastem Zakopane zostało dopiero w 1933 r.]. Pisali petycje do samego cesarza i wysyłali je do Wiednia. Krytykowali nieracjonalne wydatkowanie pieniędzy, brak warunków sanitarnych, brud, nieobyczajność dorożkarzy. W latach międzywojennych uzdrowiskowe władze Zakopanego wydały rozporządzenie, że dorożkarz musi się przynajmniej raz w tygodniu umyć. Rada gmina oprotestowała to, mówiąc, że to wbrew tradycjom tu obowiązującym.

Czy Zakopane da się jeszcze uratować? Sprawić, żeby nie było kiczowate?

– A czy to jest potrzebne? Kiczowatość jest etykietą rzeczy popularnych. Elitarne Zakopane nie przyciągnęłoby ludzi, a ci, którzy w nim mieszkają, nie mieliby z czego żyć. Z drugiej strony mamy do czynienia z wężem, który zjada własny ogon. Podtytuł jednej z moich książek brzmi „od kuracji żętycowych do Sylwestra Marzeń”. Dla mnie „Sylwester Marzeń” jest wspaniałą rzeczą do opisywania z uwagi na fakt, że to impreza, która miała rozsławić Zakopane i je spopularyzować.

Na Boga, po co nam jeszcze większa popularność, skoro już teraz jest tak ciasno? Tandeta „Sylwestra Marzeń” przyciąga do Zakopanego na kilka godzin kilkadziesiąt tysięcy osób. O ile w ogóle nocują, to zatrzymują się w okolicznych wioskach, bo w samym Zakopanem albo nie ma już miejsc, albo trudno jest dojechać, albo jest za drogo. Pogibają się pod sceną, nie kupią niczego, wypiją swój alkohol na obrzeżu imprezy, zanieczyszczą trochę środowisko i odjadą. Korzyść z tego w zasadzie żadna. Ale to jest ten mit, który każe nam się chwalić: pojechaliśmy do Zakopanego, może ciocia Helenka w Radomiu zobaczy w telewizji, jak bawiliśmy gdzieś pod sceną przy muzyce pana Zenka.

*Maciej Pinkwart – absolwent studiów orientalistycznych i dziennikarskich na Uniwersytecie Warszawskim. W 1983 r. obronił na UW doktorat „Prasa zakopiańska 1891–1939”. W 1974 r przeniósł się do Zakopanego i pracował w urzędzie miejskim (1974–1976, 1992–1994), a w latach 1976–2012 w Muzeum Karola Szymanowskiego „Atma”, którego był pierwszym kustoszem. W latach 1991–92 także dziennikarz i kierownik zakopiańskiego oddziału „Gazety Krakowskiej”, w latach 1991–93 współpracownik zakopiańskiego Radia Alex, potem Polskiego Radia Kraków, zakopiański korespondent Radia Zet (1994–2000). Jako publicysta współpracował m.in. z pismami „Polityka”, „Przekrój”, „Tygodnik Powszechny”, „Tygodnik Podhalański”, „Dziennik Polski”, „Gazeta Krakowska”. Felietonista „Dziennika Polskiego” (2008–2010), „Gazety Krakowskiej” (2008–2011), „Tygodnika Podhalańskiego” (2008–2020). Autor kilkudziesięciu książek i przewodników o Zakopanem i związanych z nim ludziach.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Był królem Polski, ale fortuna przez całe życie okrutnie miotała. Z Gdańska uciekał w chłopskim przebraniu

Był królem Polski, ale fortuna przez całe życie okrutnie miotała. Z Gdańska uciekał w chłopskim przebraniu

Może nie wizytują nas zbyt często ufoludki, ale to oczywiste, że jesteśmy krajem paranormalnym [OPINIA]

Może nie wizytują nas zbyt często ufoludki, ale to oczywiste, że jesteśmy krajem paranormalnym [OPINIA]

Koalicja w ogniu walki. Poważne starcia w partii Donalda Tuska

Koalicja w ogniu walki. Poważne starcia w partii Donalda Tuska

W PiS mówią o psychozie. „Ludzie się dziwią, co Morawiecki odwala”

W PiS mówią o psychozie. „Ludzie się dziwią, co Morawiecki odwala”

W planie SEJF 0 proc. jedynym konkretem jest zero. Zero procent odpowiedzialności za kraj

W planie SEJF 0 proc. jedynym konkretem jest zero. Zero procent odpowiedzialności za kraj

Grożąc Orbanowi, Zełenski popełnił kardynalny błąd [OPINIA]

Grożąc Orbanowi, Zełenski popełnił kardynalny błąd [OPINIA]

Kulisy tajnego planu NBP. Karol Nawrocki wbił klin w koalicjantów

Kulisy tajnego planu NBP. Karol Nawrocki wbił klin w koalicjantów

„Upadek USA” w Chinach odmieniają przez wszystkie przypadki. Bo Pekin czuje się coraz mocniejszy

„Upadek USA” w Chinach odmieniają przez wszystkie przypadki. Bo Pekin czuje się coraz mocniejszy

Grochal: oto człowiek z gumy. W koalicji śmieją się, że ma syndrom odstawienia

Grochal: oto człowiek z gumy. W koalicji śmieją się, że ma syndrom odstawienia

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Niemal bezgotówkowy europejski kraj wraca do gotówki. Szwedzi mają mieć 400 zł na osobę – Biznes Wprost

Niemal bezgotówkowy europejski kraj wraca do gotówki. Szwedzi mają mieć 400 zł na osobę – Biznes Wprost

7 marca, 2026
Rosyjskie ataki rakietowe na Ukrainę. Polska poderwała myśliwce

Rosyjskie ataki rakietowe na Ukrainę. Polska poderwała myśliwce

7 marca, 2026
Może nie wizytują nas zbyt często ufoludki, ale to oczywiste, że jesteśmy krajem paranormalnym [OPINIA]

Może nie wizytują nas zbyt często ufoludki, ale to oczywiste, że jesteśmy krajem paranormalnym [OPINIA]

7 marca, 2026
Kaczyński wskaże kandydata PiS na premiera. Lista nazwisk. Kiedy konwencja? – Wprost

Kaczyński wskaże kandydata PiS na premiera. Lista nazwisk. Kiedy konwencja? – Wprost

7 marca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Liban. Wzrosła liczba ofiar izraelskich ataków na południe kraju

Liban. Wzrosła liczba ofiar izraelskich ataków na południe kraju

7 marca, 2026
Rosja przekazuje dane Iranowi? USA: Nie ma to znaczenia

Rosja przekazuje dane Iranowi? USA: Nie ma to znaczenia

7 marca, 2026
Bliski Wschód. Włoska fregata płynie w stronę konfliktu

Bliski Wschód. Włoska fregata płynie w stronę konfliktu

7 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.