O rosnącym zniecierpliwieniu wobec sytuacji z edukacją zdrowotną pisaliśmy już wielokrotnie. Minister edukacji narodowej Barbara Nowacka zapowiadała ogłoszenie decyzji do końca marca, tymczasem wciąż nie wiadomo, czy przedmiot od przyszłego roku szkolnego będzie obowiązkowy.
Edukacja zdrowotna. Co dalej ze spornym przedmiotem?
Do MEN w tej sprawie apelował już m.in. Związek Nauczycielstwa Polskiego. Brak pewnych informacji dezorganizuje pracę dyrektorów i chwieje planami nauczycieli. Niepewna jest przyszłość samego przedmiotu, na który zapisało się tylko 30 proc. uczniów, a ostatecznie na zajęcia uczęszcza jeszcze mniej.
Nieobowiązkowy przedmiot miał być kompromisem, próbą odsunięcia w czasie konfliktu z negatywnie nastawioną prawicą. Rok po tamtej decyzji w Koalicji Obywatelskiej mówi się o możliwym wycięciu z edukacji zdrowotnej kwestii zdrowia seksualnego. – Inaczej w szkole znowu będzie poligon i stracimy na tym, chociażby edukację o bezpieczeństwie w sieci i higienie cyfrowej – mówił w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” polityk tej partii.
Podręcznik do edukacji zdrowotnej. Będzie polityczna awantura?
Stworzony przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu pierwszy podręcznik do edukacji zdrowotnej może jednak okazać się właśnie takim „poligonem” dla obozu rządzącego. Akceptacji MEN jeszcze nie uzyskał, ale już teraz ściąga na resort gromy ze strony prawicowych komentatorów.
Była kurator oświaty Barbara Nowak oceniła publikację jako „działania propedofilskie”. „Podręcznik dla nauczycieli edukacji zdrowotnej zamienia ich w seksedukatorów, promotorów tranzycji” – pisała w mediach społecznościowych. Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły pisała z kolei o „otwieraniu drogi do rozseksualizowania polskich uczniów”. Podręcznik nazwali „instrukcją deprawacji”.
Prof. Chazan o nowym podręczniku: Produkcja odczłowieczonych robotów
Antyaborcjonista prof. Bogdan Chazan ubolewał nad brakiem pojęcia „zdrowia prokreacyjnego” w podręczniku. Uderzał też we fragmenty poświęcone płci, która jego zdaniem jest obiektywnym zjawiskiem, a nie „subiektywnym odczuciem, czymś, z czym się identyfikujemy”. Jego zdaniem takie stawianie sprawy prowadzi do „rzeczywistych zaburzeń tożsamości płciowej, jak samospełniającej się przepowiedni, lokalnych epidemii pomysłów korekty płci”.
Cytat o masturbacji jako sposobie poznawania własnego ciała nazwał „indukowaniem dewiacji czy napędzaniem młodocianych klientów do przemysłu pornograficznego”. W podsumowaniu oskarżał MEN o próbę „produkcji odczłowieczonych robotów, dla których najważniejsze są satysfakcjonujące relacje określane jako »aktywność seksualna«”.


