Ślub Kingi Dudy odbył się w Pałacu Prezydenckim w sobotę 5 lipca. Uroczystość była prywatna i otoczona tajemnicą, jednak informacje o niej przeciekły do mediów. Córka Andrzeja Dudy w zasadzie nie występowała publicznie, choć był czas, gdy była doradczynią prezydenta. – Zamysł był taki, żeby zrobić jak u Donalda Trumpa. Kinga miała być jak Ivanka Trump w Białym Domu. Duda zawsze był zafascynowany Trumpem i chciał go naśladować – opowiadał człowiek bliski prezydentowi w książce Jacka Gądka „Duduś. Prezydent we mgle. Kulisy Pałacu Andrzeja Dudy”.
- Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Okładka książki „Duduś” Jacka Gądka
Foto: Mat. Prasowe
„Pałac to nie tylko miejsce reprezentacyjne, ale też dom prezydenta i jego rodziny, więc taka uroczystość nie powinna dziwić” – powiedziała „Faktowi” Małgorzata Paprocka, szefowa Kancelarii Prezydenta. Potwierdziła też, że do ślubu rzeczywiście doszło w sobotę.
Ceremonia była ściśle prywatna i otoczona tajemnicą. Z medialnych ustaleń wynika, że uczestniczyło w niej ok. 50 osób. Paprocka przekazała, że za ślub Andrzej Duda zapłacił z własnej kieszeni. Wybranek Kingi Dudy ma mieć 34 lata i jest doktorem nauk prawnych.
W czasie prezydentury Andrzej Duda dbał o prywatność córki, choć przez moment była ona społeczną doradczynią prezydenta. – Marcin Mastalerek blokował teksty o niej. Kasował materiały o niej w mediach – opowiadali Jackowi Gądkowi rozmówcy z Pałacu Prezydenckiego w książce „Duduś”.




