Rosjanie wciąż walą głową w mur pod Konstantynówką, choć według Kremla miasto zdobyli niemal miesiąc temu. A to nie wszystko — jeśli wierzyć rosyjskim komunikatom, to Ukraińcy regularnie przeprowadzają większe i skuteczniejsze uderzenia na cele w Rosji, niż robili to dotychczas putinowcy na Ukrainie.

3 lipca Władimir Putin dostał od swoich dowódców meldunek, że rosyjska armia przejęła jedno z najważniejszych miast ukraińskiego Donbasu. Problem polegał na tym, że ukraińscy żołnierze nadal znajdowali się w mieście, prowadzili walki i nie zamierzali z niego wychodzić. Po prawie miesiącu od rosyjskiego triumfalnego komunikatu sytuacja jest podobna. Konstantynówka jest mocno zagrożona, Rosjanie są w jej obrębie, ale nadal jej nie zdobyli.

Ukraiński Sztab Generalny następnego dnia zdementował rosyjskie informacje. Poinformował, że ukraińskie oddziały prowadzą walki obronne w samym mieście i na jego podejściach. Tego samego dnia Wołodymyr Zełenski nazwał rosyjski meldunek kłamstwem. Przez następne tygodnie rosyjska armia próbowała więc zrobić to, co w komunikacie z 3 lipca już ogłosiła.

Cały czas Rosjanie nacierają na Konstantynówkę przede wszystkim od południa i wschodu, a także próbują obejść ukraińskie pozycje. Zamiast dużych kolumn pancernych coraz częściej wykorzystują małe grupy piechoty. Żołnierze przemieszczają się w kilkuosobowych zespołach, próbując prześlizgnąć się przez ukraińskie pozycje, zająć budynki i utrzymać się tam do czasu nadejścia kolejnych grup.

Średnio to wychodzi, ponieważ Konstantynówka jest wyjątkowo trudnym celem. To południowy kraniec ukraińskiego pasa umocnionych miast Donbasu, który tworzą jeszcze Drużkiwka, Kramatorsk i Słowiańsk. Jeżeli Rosjanie przejmą Konstantynówkę, uzyskają możliwość rozwijania działań na północ i zachód, a ukraińska obrona całego tego rejonu stanie się znacznie trudniejsza.

Dlatego walki o miasto są jednymi z najistotniejszych w ostatnim czasie. Rosjanie po czterech latach pełnoskalowej wojny, a w sumie 14 latach operacji przeciwko Ukrainie w końcu dotarli do głównej linii ukraińskich umocnień. Teraz mają poważny problem z ich przełamaniem.

Z tego powodu próbują wykorzystać przewagę w powietrzu. Według najnowszej oceny ISW rosyjskie lotnictwo i bomby szybujące pozwalają im niszczyć ukraińskie umocnione stanowiska, zanim do walki wejdzie piechota. To istotna zmiana względem wcześniejszej fazy walk. Bomby szybujące są znacznie skuteczniejsze w niszczeniu umocnień, niż ogień artylerii lufowej. Głównie przez wagomiar samego pocisku.

Ukraińcy odpowiadają przede wszystkim dronami. Ich zadaniem jest wykrywanie rosyjskich grup jeszcze zanim dotrą do kolejnych pozycji oraz niszczenie ich na podejściach do miasta. Najsilniejsze walki trwają na jego południowych i wschodnich podejściach, między innymi w rejonie Iłłinówki, Iwanopilla, Stiepaniwki i Dołhiej Bałki. 26 lipca ukraiński Sztab Generalny informował o 29 rosyjskich atakach na tym odcinku frontu. Co oznacza kolejny spadek częstotliwość kontaktów bojowych.

Rosjanie nie prowadzą tej operacji wyłącznie od strony Konstantynówki. Na północ od miasta znajduje się Czasiw Jar, a na południowy zachód od niego Toreck. Oba kierunki pozwalają rosyjskiej armii oddziaływać na ukraińską obronę Konstantynówki z innych stron. W przypadku Torecka Rosjanie próbują przesuwać się przez kolejne miejscowości na północ i północny zachód. W przypadku Czasiw Jaru walki przez długi czas pozwalały Ukraińcom utrzymywać pozycje, które ograniczały możliwości rosyjskiego natarcia od północnego wschodu.

Dlatego rosyjskie postępy pod Konstantynówką trzeba rozpatrywać razem z sytuacją na sąsiednich odcinkach. Nie jest to pojedyncza bitwa o miasto, ale część większej operacji mającej rozbić południowy fragment ukraińskiego pasa obronnego Donbasu.

Rosjanie mają obecnie przewagę i sytuacja ukraińskich obrońców jest trudna. ISW ocenia, że Rosjanie osiągnęli nieznaczne postępy, a sytuacja w samym mieście i jego okolicach pogarsza się. Faktycznie, bez koncentracji sił i bez wyprowadzenia kontruderzenia, które odcięłoby siły pod miastem od zaplecza, jego upadek jest kwestią czasu.

Ukraińcom udało się uratować sytuację dwa tygodnie temu, ale ewidentnie widać, że oddziały broniące tego odcinka są zmęczone i nie tylko słabo rotowane, ale przede wszystkim pozbawione wzmocnień. Rosjanie cały czas posiadają w rejonie przewagę liczebną. Ukraińcy trzymają się głównie dzięki przewadze technologicznej. I to ona musi ich utrzymać do czasu nadejścia przerwy operacyjnej ze strony Rosjan.

Jak się można było spodziewać, po niemal dwóch tygodniach przerwy Rosjanie przeprowadzili duży atak lotniczy na Ukrainę. W nocy z 29 na 30 lipca wykorzystali łącznie 358 środków napadu powietrznego — 74 rakiety i 284 drony. Głównymi celami były obiekty w obwodzie kijowskim i lwowskim, ale rosyjskie pociski i bezzałogowce pojawiły się także nad sześcioma innymi obwodami.

Rosjanie uderzyli pociskami manewrującymi Ch-101 i Kalibr, oraz balistycznymi Iskander-M, koreańskimi KN-23. Wykorzystano także pociski przeciwokrętowe Cyrkon/Onyks ora oraz przeciwlotnicze S-400. Tradycyjnie jednak główną siłą uderzeniową były bezzałogowe drony Shahed i ich odmiany. Ukraińska obrona powietrzna deklaruje zniszczenie lub obezwładnienie 320 celów, w tym 55 rakiet i 265 dronów. Według wstępnych danych odnotowano trafienia w 20 lokalizacjach, a w kolejnych 13 znaleziono szczątki zestrzelonych środków napadu powietrznego.

Jeden z pocisków spadł na terytorium Polski, gdzie w rejonie Tarnawy-Kolonii znaleziono lej po uderzeniu oraz fragmenty tego, co go utworzyło. Na szczęście pocisk spadł zdala od zabudowań mieszkalnych, na pole zboża. Na razie nie wiadomo oficjalnie, czym był obiekt. Choć bardzo szybko pojawiła się informacja, że chodziło o rosyjski pocisk manewrujący Ch-101. Takie informacje pojawiają się po stronie ukraińskiej, ale Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych nie potwierdziło tej identyfikacji. Oficjalnie: to nadal niezidentyfikowany obiekt latający.

Wcześniej, w nocy z 24 na 25 lipca Rosjanie wykorzystali 159 środków napadu powietrznego – dwa pociski Ch-59/69 oraz 157 bezzałogowców. Ukraińcy poinformowali, że zniszczyli lub obezwładnili jeden pocisk i 127 bezzałogowców, ale trafienia odnotowano w dziewięciu miejscach.

Jeszcze większy atak nastąpił dobę później. W nocy z 25 na 26 lipca Rosja użyła siedmiu pocisków balistycznych Iskander-M, jednego Ch-59/69 oraz 136 dronów. Ukraińska obrona przeciwlotnicza deklarowała zniszczenie lub obezwładnienie pięciu pocisków balistycznych, jednego Ch-59/69 i 104 bezzałogowców. W Czernihowie rosyjski dron uderzył w supermarket, zabijając dwie osoby, w tym dziewięcioletnie dziecko, a 25 kolejnych zostało rannych.

Rosyjskie ataki nie ograniczały się przy tym do nocy. 24 lipca, w biały dzień, rosyjskie pociski balistyczne uderzyły w rejon Kijowa. Według Wołodymyra Zełenskiego zginęło wówczas co najmniej dziesięć osób, a kolejne zostały ranne. Tego samego dnia Rosjanie atakowali również cele w obwodach donieckim, charkowskim, chersońskim, sumskim i odeskim.

Jedno jest pewne, na następny zmasowany atak z użyciem więcej niż pięciu pocisków balistycznych i manewrujących trzeba będzie przynajmniej półtora tygodnia. Tyle czasu mniej więcej zajmuje Rosjanom wyprodukowanie tylu pocisków, aby przeprowadzić zmasowane uderzenie.

Ukraina również prowadziła intensywną kampanię uderzeń dalekiego zasięgu przeciwko rosyjskiemu zapleczu. Celem były przede wszystkim rafinerie, terminale paliwowe, logistyka i obiekty przemysłu obronnego. Ukraińskie drony docierały przy tym coraz głębiej w terytorium Rosji. 26 lipca zaatakowana została rafineria w Tiumeni, położona ponad 2 tys. km od Ukrainy. Zakład został zmuszony do ograniczenia pracy. W kolejnych dniach uderzenia objęły między innymi rafinerie w Riazaniu i Permie oraz obiekty w obwodzie rostowskim.

24 lipca doszło do dużego ataku na północno-zachodnią Rosję. Rosyjskie MON poinformowało, że zostało zniszczonych 571 ukraińskich dronów w ciągu nocy, z czego gubernator obwodu leningradzkiego mówił o 59 dronach zestrzelonych nad regionem. Uderzenia objęły m.in. okolice Petersburga, gdzie zapaliły się magazyny logistyczne Wildberries w Nowosaratówce, oraz zakład drobiarski w Siniawino. Rosyjskie dane dotyczące 571 dronów należy traktować jako deklarację Moskwy, a nie liczbę rzeczywiście użytych przez Ukrainę.

Dzień później zaatakowane zostało centrum logistyczne Wildberries w Jekaterynburgu, około 1,8 tys. km od granicy Ukrainy. Tego samego dnia ponownie zaatakowana została rafineria w Tiumeni, ponad 2 tys. km od ukraińskiej granicy. Ukraińskie Siły Operacji Specjalnych poinformowały, że wykorzystano drony dalekiego zasięgu Fire Point FP, a atak był kolejnym uderzeniem na ten zakład.

W nocy z 26 na 27 lipca zaatakowany został terminal eksportowy w Rostowie nad Donem, gdzie wybuchły pożary. Ukraiński Sztab Generalny informował również o uderzeniach na instalacje naftowe w obwodzie jarosławskim i Udmurcji, ponad 1,3 tys. km od Ukrainy. W Udmurcji celem miał być obiekt Prioritet, będący państwowym magazynem rezerw paliwowych.

28 lipca w kierunku Moskwy miało lecieć ponad 390 ukraińskich dronów, według mera Moskwy Siergieja Sobianina. Rosyjskie MON podało następnie 356 zniszczonych dronów nad różnymi regionami Rosji, Krymem i Morzem Azowskim. W obwodzie moskiewskim uszkodzone zostały m.in. budynki mieszkalne, zakład recyklingu opon oraz magazyn logistyczny 3PL w Kołedinie. W tym samym czasie trwała kampania przeciwkomagazynom Wildberries.

Szczególnie intensywna była noc z 28 na 29 lipca, gdy ukraińskie bezzałogowce zaatakowały kilka rosyjskich obiektów związanych z produkcją i przetwarzaniem paliw. Według ukraińskich władz trafione zostały międzyinnymi rafineria w Riazaniu, rafineria w Permie, centrum logistyczne oraz obiekty przemysłu obronnego w obwodzie rostowskim. Rosyjskie władze potwierdziły część pożarów, choć nie ujawniły pełnej skali strat.

Te uderzenia przyjmują coraz większą skalę i jeśli wierzyć wyłącznie rosyjskim komunikatom, to Ukraińcy regularnie przeprowadzają większe i skuteczniejsze uderzenia na cele w Rosji, niż robili to dotychczas putinowcy na Ukrainie. W przeciwieństwie do Rosjan, Ukraińcom udało się dokładnie zidentyfikować słabe punkty Federacji i uderzyć dokładnie tam, gdzie najbardziej boli.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version