W poniedziałek w siedzibie MSWiA w Warszawie odbyła się odprawa z udziałem służb, dotycząca m.in. działań na granicach z sąsiadującymi państwami, a także postępowań wobec cudzoziemców łamiących polskie prawo. Drugi z tematów dotyczył przede wszystkim czynności podjętych po sierpniowym koncercie białoruskiego rapera Maxa Korzha na Stadionie Narodowym, podczas którego doszło do serii niepokojących incydentów.
Zamieszki na koncercie Maxa Korzha. Ruszyły deportacje cudzoziemców
Jak poinformował gen. Bagan, na podstawie materiału dowodowego uzyskanego od policji, polskie służby wytypowały 63 cudzoziemców, których objęto postępowaniem ws. zobowiązania o wydaleniu z terytorium RP.
– Na dziś 13 cudzoziemców stanowiących zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa i porządku publicznego zostało przymusowo wydalonych z naszego terytorium, 10 cudzoziemców dobrowolnie opuściło terytorium RP, natomiast 30 cudzoziemców umieściliśmy w wykazie osób niepożądanych na terytorium RP i również te osoby zostały wpisane do systemu informacyjnego Schengen w celu odmowy wjazdu i pobytu w państwach obszaru Schengen – przekazał.
Według podanych przez niego informacji, na dziś 53 osoby są już po wstępnych procedurach, a w stosunku do 10 osób prowadzone są dalsze czynności.
Zamieszki na koncercie Maxa Korzha. Kierwiński zapowiada „zasadnicze i twarde” reakcje
Do zdarzeń z 9 sierpnia podczas odprawy odniósł się również szef MSWiA Marcin Kierwiński, który zapewnił, że Polska w każdej tego typu sprawie „będzie reagować w sposób bardzo zasadniczy i twardy”.
– Jeżeli jakakolwiek osoba, która jest naszym gościem, będzie przekraczać granice prawa, będziemy reagować bardzo zdecydowanie. Jesteśmy krajem gościnnym, wspieramy Ukrainę i naszych gości z Ukrainy, robimy wszystko, żeby Ukraina tę wojnę wygrała, natomiast jeżeli ktoś łamie nasze prawo, niezależnie od tego jakiej jest narodowości, musi liczyć się z tym, że nie będzie miał w Polsce statusu gościa – zapewnił.
Wcześniej egzekwowanie prawa zapowiadał także premier Donald Tusk, który dziękował służbom za szybką reakcję i zapowiadał deportacje. Jak podawał wówczas, po koncercie namierzono 57 obywateli Ukrainy i sześciu obywateli Białorusi.
– Chciałbym bardzo mocno podkreślić. To sytuacja podobna do tej, jaka jest na polskiej granicy. Od tego jest państwo, by działało skutecznie i szybko, i karało wszystkich sprawców, niezależnie od tego, czy są to Ukraińcy, Białorusini, Polacy, Niemcy. Prawo musi być przestrzegane – deklarował, przestrzegając jednocześnie przed wybuchem fali antyukraińskich nastrojów w Polsce.















