Politycy partii Jarosława Kaczyńskiego początkowo przyjęli z wdzięcznością gest ambasadora USA w Polsce Toma Rose’a, który zerwał kontakty z marszałkiem Włodzimierzem Czarzastym. Konfederacja mocniej zagrała na poczuciu godności i tym przechytrzyła PiS.
- Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Dziękujemy, że z nami jesteś!
Foto: Newsweek
— Jesteśmy w kontrze do PiS. Chłopaki z PiS wiedzą, że przegięli, więc teraz zmieniają linię — mówi człowiek z Konfederacji.
Początkowo szef klubu PiS Mariusz Błaszczak pisał o Czarzastym, że jest on „pojednany z ruskimi, skłócony z Amerykanami”. Przemysław Czarnek, że decyzja ambasadora Rose’a to koniec Czarzastego w fotelu marszałka. Ale linia się zmieniła. Na dowód słowa Jacka Sasina, zaufanego człowieka Nowogrodzkiej: — Uważam, że pan ambasador się tutaj zagalopował.
PiS się cieszyło
Ambasador Tom Rose eksplodował oburzeniem na Włodzimierza Czarzastego, marszałka Sejmu i zerwał z nim wszelkie kontakty. Czarzasty bezceremonialnie — oskarżając Trumpa o łamanie prawa międzynarodowego — stwierdził bowiem, że prezydent USA nie zasługuje na pokojową nagrodę Nobla.
Stało się to krótko po publikacjach „Gazety Polskiej” o Telewizji Republika na temat lidera Nowej Lewicy, nie złożył on bowiem ankiety bezpieczeństwa, będąc członkiem sejmowej komisji ds. służb specjalnych. Media te sugerują, że nie zrobił tego przez swoje związki z pochodzącą z Sankt Petersburga Rosjanką — Swietłaną Czestnych. Kobieta ma być wspólniczką w spółce zarządzającej hotelem Mościcki — większościowym udziałowcem jest tu Agencja Muza. Czarzasty posiada akcje w Muzie, a jego żona jest wiceprezesem agencji.
PiS zaczęło bić w Czarzastego jako „starego komucha”. Nowogrodzka chce — jak pisaliśmy w „Newsweeku” — nieustannie podgrzewać atmosferę wokół Czarzastego i liczy na kolejne publikacje w Republice. Politycy PiS początkowo z wdzięcznością przyjęli bardzo ostry ruch Rose’a. Cieszyli się z tego.
Konfederacja: Czarzasty to komuch, ale nasz komuch
W inne tony uderzyła Konfederacja. Poseł Konfederacji Przemysław Wipler wyszedł przed szereg: „w tej sprawie powinni współpracować wszyscy Polacy, dla których słowo suwerenność coś znaczy” — tej, czyli pohamowania ambasadora USA. Potem Sławomir Mentzen zaczął mówić podobnie: — To polscy posłowie mają prawo wyboru swojego marszałka Sejmu. To, że posłowie to głąby i wybrali postkomunistę to jedno, ale to jest nasz postkomunista i żadni Amerykanie nie będą nam mówić, kto ma być marszałkiem polskiego Sejmu.
W Konfederacji ujmują to, nieoficjalnie, jeszcze mocniej. — My w gronie Polaków się możemy kłócić, ale niech żaden jankes nam się nie wpiernicza — tak o stanowisku Konfederacji mówi polityk tej formacji. Konfederacja jest — jak mówią jej politycy — suwerennistyczna i godnościowa. W Konfederacji pamiętają, jak rząd PiS i prezydent Andrzej Duda byli traktowani przez ambasadorów USA.
— Morawiecki siedział pod stołem u Mosbacher i prosił, żeby go nie kopała za mocno — śmieje się człowiek z Konfederacji. Ustawa o aptekach, która uderzała w amerykański kapitał? Mosbacher protestowała. PiS zaczęło wojować z TVN za reportaż o nazistach? Mosbacher interweniowała. Lex TVN? Jej następca Mark Brzeziński naciskał na weto. A to tylko próbki nacisków ze strony amerykańskich dyplomatów. — Mosbacher potrafiła przyjść i mówić, że ona się nie zgadza na tę ustawę — dodaje człowiek z prawicy.
Uległość wobec ambasadora Rose’a, ortodoksyjnego Żyda, wydawcy dziennika „The Jerusalem Post” przez kogokolwiek na prawicy, to by była woda na młyn Grzegorza Brauna, który szermuje antysemityzmem. Wtedy na prawicy tylko Konfederacja Korony Polskiej byłaby prawicową partią, która by nie była uległa wobec ambasadora.
Plan? Uderzyć w marszałka
Jednocześnie Konfederacja — jak i PiS zresztą też — chce eksploatować temat powiązań Włodzimierza Czarzastego z Rosją.
— Temat Czarzastego będzie się dalej rozlewał — mówią na skrajnej prawicy. Wręcz porównują tę sprawę do historii Józefa Oleksego, którego szef MSWiA Andrzej Milczanowski oskarżył o to, że jest rosyjskim agentem.
Kłopot w tym, że za czasów rządów PiS niczego Czarzastemu nie dowiodły, a nawet go nie posądzały o związki z putinowską Rosją.
Dopiero teraz, gdy Czarzasty jest drugą osobą w państwie, jest prześwietlany przez media jak „GP” i Republika. — Rządy PiS mogły dobić Czarzastego albo doprowadzić do zmiany przywództwa na lewicy, gdyby służby zajęły się Czarzastym — utyskuje rozmówca z Konfederacji.
Konfederacja chce eksploatować temat Czarzastego w czasie zwołanej przez prezydenta Karola Nawrockiego Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Na niej to — jak słyszymy — wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak ma przypuścić ofensywę przeciwko Czarzastemy w sprawie jego kontaktów z Czestnych, rosyjską wspólniczką w prowadzeniu hotelu.
— Mówimy przecież o człowieku, który w razie, gdyby coś się stało prezydentowi, pełni obowiązki głowy państwa — mówi jeden z polityków skrajnej prawicy.

