-
Timmy to młody humbak, który utknął na mieliznach Bałtyku i został przetransportowany na Morze Północne przez cieśniny duńskie.
-
Akcja ratunkowa wzbudzała kontrowersje, pojawiły się sprzeczne informacje i wątpliwości co do przeżycia wieloryba.
-
Po uwolnieniu nadajnik GPS przestał działać z powodu uszkodzenia, lecz później zaczął rejestrować parametry życiowe humbaka.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Timmy to młody humbak, który na Bałtyku utknął już pod koniec marca. Przez wiele tygodni nie mógł się wydostać i chociaż kilkukrotnie sprowadzano go z płycizn na głębsze wody, on wciąż wpadał na kolejne. Miało to miejsce w różnych miejscach bałtyckiego wybrzeża Niemiec, od Niendorf koło Lubeki aż po okolice Wismar dużo dalej na wschodzie. Morze Bałtyckie nie jest odpowiednie dla dużych waleni. Jest zbyt płytkie i zbyt mało zasolone, co źle wpływa na ich kondycję i działanie ich układów wewnętrznych oraz skórę, a także na zdolności nawigacyjne. Wreszcie utkwił koło wyspy Poel w Zatoce Wismarskiej i to tam zapadła decyzja, aby humbaka nie tyle wyciągnąć na głębsze wody Bałtyku, ale przetransportować aż na Morze Północne, przez cieśniny duńskie.
Już na tym etapie akcja i pomysł wzbudzały kontrowersje. Nie brakowało przyrodników, którzy uważali, że Timmy i tak nie przeżyje i należy dać mu w spokoju dokończyć życie na brzegu. Był zbyt poraniony i wyczerpany, na dodatek z utrudniającymi jedzenie resztkami sieci w pysku. Władze państwowe odmówiły finansowania akcji, ale pieniądze znalazł prywatny biznes. Timmy został podniesiony z dna i przewieziony specjalną barką zanurzoną w wodzie, przez co cały czas znajdował się pod wodą. Jak informowaliśmy w Zielonej Interii, w sobotę humbak znalazł się na wolności na otwartym Morzu Północnym.
Humbak Timmy został uwolniony koło Skagen
Według informacji agencji DPA, uwolnienie Timmy’ego zakończyło się sukcesem i zostało przeprowadzone we współpracy z Jeffreyem Fosterem z zespołu „Uwolnić Orkę”, z uwzględnieniem zarówno dobrostanu zwierząt, jak i bezpieczeństwa statku przewożącego zwierzę. Wieloryb wcześniej wielokrotnie uderzał o burty barki z powodu wzburzonego morza. W oświadczeniu wspomniano również o „wielu ryzykownych manewrach” podczas transportu.
Organizatorzy akcji nie podali miejsca uwolnienia wieloryba, ale wiadomo, że waleń ma założony nadajnik GPS. Tu pojawiła się kolejna kontrowersja, bowiem po uwolnieniu ssaka nadajnik zamilkł, co oczywiście wygenerowało plotki, że humbak nie żyje. Okazało się, że urządzenie było uszkodzone podczas akcji uwalniania i po przerwie zaczęło rejestrować parametry życiowe humbaka.
„Bild” podaje, że wieloryb został uwolniony 70 km na północ od Skagen, na samym skraju Półwyspu Jutlandzkiego, między Skagerrakiem a Kattegatem. Fakt, że nie odbyło się to później i dalej na wodach Morza Północnego sugeruje, że być może uwolnienie nie było planowane w tym miejscu i czasie. Niewiele wiemy na temat jego okoliczności.













