-
Minister Tomasz Siemoniak odniósł się do kradzieży samochodu należącego do rodziny premiera i nie wykluczył udziału obcych służb.
-
Śledczy badają powiązania zatrzymanego mężczyzny ze środowiskiem złodziei samochodów, sugerując jednocześnie możliwe nietypowe okoliczności przestępstwa.
-
Policja szybko odzyskała skradziony pojazd, a podejrzany został zatrzymany na lotnisku i usłyszał zarzuty związane z kradzieżą i włamaniem.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Według doniesień „Rzeczpospolitej” Łukasz W., złodziej auta należącego do rodziny premiera, to osoba środowiska złodziei samochodów. „Samochody tej klasy są kradzione przez złodziei 'pierwszoligowych’. Wątpliwe, żeby zabrał się za to amator, bez doświadczenia i umocowania w strukturach zorganizowanej przestępczości” – mówił jeden z informatorów z kręgu służb.
Gazeta pisze, że sprawa kradzieży lexusa „w wielu punktach wymyka się regułom panującym w świecie przestępczym”.
Kradzież auta Tusków. Minister: Zawsze zakładamy, że ten gorszy scenariusz może być prawdziwy
Polityk podkreślił, że nie wie, czy doniesienia „Rzeczpospolitej” są prawdziwe. Odpowiedź na to pytanie ma być znana w najbliższej przyszłości.
– Najważniejsze jest to, że we wszystkich takich sytuacjach zawsze zakładamy, że ten gorszy scenariusz może być prawdziwy. To dotyczy różnych pożarów. Były akty dywersji, których efektami były wielkie pożary i doszliśmy do tego, kto, co, gdzie i jak, np. pożar Centrum Marywilska, więc jeśli nagle w nocy kradziony jest samochód należący do premiera, jeżeli kilka dni później latają drony nad Belwederem i innymi budynkami rządowymi, to musimy zakładać, i tak działa w tych wypadkach Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego – tłumaczył.
Kradzież auta Tusków. Złodziej zatrzymany na lotnisku
Auto należące do członka rodziny Tuska zostało skradzione 10 września nad ranem.
„Policjanci z Sopotu o godzinie 7.40 otrzymali zgłoszenie o kradzieży pojazdu marki Lexus. Na miejsce skierowana została grupa dochodzeniowo-śledcza. Policjanci zabezpieczyli nagrania z kamer monitoringu, ślady mogące mieć znaczenie dowodowe oraz przeprowadzili rozmowy z osobami, które mogły mieć informacje o zdarzeniu” – informowała pomorska policja.
Pojazd został znaleziony po kilku godzinach od zgłoszenia. Złodziej zostawił go na jednym z parkingów na terenie Gdańska. Od tego momentu prowadzono działania, by ustalić tożsamość i zatrzymać sprawcę.
41-latek w rękach policji. Miał ukraść samochód rodziny Tuska
Po kilku dniach na lotnisku w Gdańsku udało się zatrzymać 41-letniego mieszkańca Sopotu. Był zaskoczony i nie stawiał oporu.
– Podejrzany nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Zastosowano trzymiesięczny areszt tymczasowy – zapewniał prok. Mariusz Duszyński w rozmowie z polsatnews.pl.
Rzecznik prasowy gdańskiej prokuratury okręgowej przekazał również, że podejrzany usłyszał dwa zarzuty. Pierwszy to włamanie i kradzież pojazdu mechanicznego oraz znajdującego się w nim mienia. Drugim z nich jest usunięcie z pojazdu tablic rejestracyjnych.
Kradzież z włamaniem zagrożona jest karą od roku do 10 lat więzienia. Za drugie przestępstwo grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.
-
Premier apeluje ws. wojska. „Wszyscy jesteśmy od tego”
-
Dziennikarz zadał Trumpowi niewygodne pytanie. „Szkodzisz i to bardzo”


