Kamil Kociołek to niespełna 34-letni mecenas związany z Koalicją Obywatelską, od lat współpracujący z Aleksandrem Miszalskim. Przez ponad cztery lata pracował w jego biurze poselskim, gdzie odpowiadał za obsługę prawną, przygotowywanie interpelacji oraz analizę spraw zgłoszonych przez wyborców.
W przeszłości startował z list Koalicji Obywatelskiej do rady gminy Wieliczka (bezskutecznie). Pełni również funkcję sekretarza generalnego w stowarzyszeniu Nowa Generacja, nazywanego „młodzieżówką KO”. Podczas wyborów samorządowych w 2024 r. aktywnie włączył się w zwycięską kampanię Miszalskiego.
Kraków przed referendum. Tajemniczy współpracownik Miszalskiego
O tym, że Kociołek podpisze umowę z krakowskim urzędem zdecydował osobiście Aleksander Miszalski kilkanaście tygodni po objęciu stanowiska prezydenta Krakowa. Od tego czasu Kociołek podpisał z urzędem trzy umowy na świadczenie usług doradztwa prawnego na kwotę 274,5 tys. zł.
Interia o tym, że bliski współpracownik Miszalskiego został konsultantem informowała pod koniec marca. Od tego czasu staramy się dowiedzieć, ile prawnych analiz przez ostatnie dwa lata przygotował mecenas. Zadaliśmy urzędnikom kilkanaście pytań. W ostatnim czasie zapoznaliśmy się także z umową zawartą między urzędem miasta Krakowa a mecenasem Kociołkiem.
Miał być na spotkaniach, nie dotarł
W połowie marca Joanna Krzemińska, rzeczniczka Aleksandra Miszalskiego, przekonywała, że o wyborze mecenasa Kamila Kociołka przesądziła jego „pełna dyspozycyjność”. Prawnik miał być niezbędnym wsparciem podczas popołudniowych spotkań prezydenta z Krakowianami.
Co ciekawe, choć w magistracie pracuje 36 radców prawnych, żaden z nich nie mógł spotkać się z mieszkańcami po godzinie 16. Powód? „Wewnętrzne regulacje” i sztywne godziny pracy urzędników.
Zapytaliśmy, w ilu „ławkach dialogu” – flagowych, popołudniowych spotkaniach prezydenta z mieszkańcami – wziął udział mecenas Kociołek. Kilka dni temu Aleksander Miszalski pochwalił się, że odbył ponad 40 takich spotkań, a kolejne przed nim.
– Udział w spotkaniach w formule „Ławek Dialogu” nie jest objęty zakresem umowy zawartej z adwokatem Kamilem Kociołkiem – ucina rzeczniczka prezydenta. I twierdzi, że Kociołek otrzymuje notatki służbowe ze spotkań i na ich podstawie sporządzane są odpowiedzi na wnioski mieszkańców.
W połowie marca rzecznik Krzemińska, odpowiadając na pytanie o efekty pracy mecenasa, przedstawiła listę 26 zrealizowanych zadań. Na samym szczycie zestawienia widniało: „bieżące doradztwo podczas spotkań prezydenta z mieszkańcami”.
Interia dotarła także do zapisów umowy zawartej w lutym 2026 r. Dokument nie pozostawia pola do interpretacji: mecenas Kociołek jest „zobowiązany” do udziału w „spotkaniach prezydenta miasta Krakowa” z mieszkańcami, a wszelkie zadania musi realizować osobiście.
Od ponad dwóch miesięcy krakowski magistrat nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, ile konkretnych opinii prawnych i analiz przygotował dla prezydenta mecenas Kociołek? Co więcej, po serii sprzecznych odpowiedzi ze strony urzędu, nie wiadomo, czy takie dokumentu w ogóle istnieją.
– Z uwagi na wysoką liczbę wydanych opinii oraz rekomendacji prawnych nie jest możliwe wskazanie w ustalonym terminie wszystkich dokumentów, przekazanych przez mecenasa Kociołka w związku z podejmowanymi przez niego działaniami – mówiła w połowie marca rzeczniczka.
W połowie kwietnia ponowiliśmy pytania o opinie, ale narracja była już inna. Rzeczniczka stwierdziła, że umowa z mecenasem nie dotyczy „sporządzania klasycznych, odrębnych opinii prawnych czy ekspertyz”, a jedynie „systemowego wsparcia prezydenta”.
To wyjaśnienie jest zaskakujące z jeszcze jednego powodu. Na liście 26 „zrealizowanych zadań”, którą Krzemińska przesłała nam w połowie lutego, możemy przeczytać, że mecenas Kociołek: „przygotował opinie prawne dotyczące uciążliwości odorowej”, „opracował warianty prawnego zabezpieczenia kolekcji dzieł sztuki” czy „sporządził prawną argumentację dotyczącą odwołania dyrektora instytucji kultury”.
Kraków. Kto zwalniał dyrektora szpitala
Na liście sukcesów mecenasa Kociołka widnieje jeszcze jedna pozycja: analiza prawna umożliwiająca rozwiązanie umowy z dyrektorem szpitala im. Żeromskiego. Jednak jeśli ktoś chciałby się zapoznać z ekspertyzą, będzie rozczarowany.
Jak przyznaje rzeczniczka prezydenta, analiza, która miała zaważyć na losie szpitala, została przedstawiona Aleksandrowi Miszalskiemu „ustnie oraz w formie krótkiej notatki”.
Ostatecznie umowa z dyrektorem szpitala faktycznie została rozwiązana, ale rola zewnętrznego doradcy Aleksandra Miszalskiego zakończyła się na rozmowie z prezydentem i wspomnianej notatce. Całą pracę związaną z przygotowaniem dokumentacji wykonali etatowi urzędnicy z Biura Nadzoru Właścicielskiego, a wszystko zaakceptował etatowy radca prawny magistratu.
Zamiast ekspertyzy – notatka
To jednak nie koniec nieścisłości. W kolejnej odpowiedzi urząd poinformował nas już nie o wspomnianych wyżej 26 sprawach, ale o ponad 5 tysiącach, którymi miał się zajmować zaufany konsultant prezydenta.
Skąd ten nagły wzrost wydajności? – Praca była wykonywana w elektronicznym systemie obiegu dokumentów, zgodnie z cyfrowym sposobem pracy urzędu. Zamiast papierowych opinii powstawały tam bieżące komentarze, adnotacje, rekomendacje i decyzje zapisywane bezpośrednio w systemie – wyjaśnia rzeczniczka.
– Warto podkreślić, że nie każda czynność doradcza musi kończyć się formalną opinią prawną. Taki model pracy odpowiada współczesnemu sposobowi działania administracji – przekonuje rzeczniczka.
100 godzin pracy Kamila Kociołka
Według zapisów umowy mecenasa Kociołka z krakowskim magistratem, aby otrzymać miesięczny przelew, adwokat musi przepracować 100 godzin. Musi także przedłożyć miesięczny raport zawierający zrealizowane zadania.
Interia poprosiła o udostępnienie tych dokumentów w ubiegłym tygodniu. Chcieliśmy sprawdzić, jak w praktyce wygląda 100 godzin pracy doradcy. Do momentu publikacji tekstu urząd nie przesłał nam ani jednej strony dokumentacji.
A kto z ramienia urzędu czuwa nad rzetelnością tych sprawozdań? W umowie pojawiają się dwa nazwiska. Pierwszą osobą zatwierdzającą raporty jest sam prezydent Aleksander Miszalski. Może je zaakceptować również Patrycja Drabik. To córka wieloletniej radnej Koalicji Obywatelskiej, która po objęciu stanowiska przez Miszalskiego wygrała konkurs na stanowisko w kancelarii prezydenta, pokonując 25 kontrkandydatów. Drabik w przeszłości była dyrektorką biura poselskiego Miszalskiego. Tego samego, w którym swoje doświadczenie zdobywał Kociołek.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: [email protected]














