-
Kojoty w Ameryce Północnej tracą naturalny dystans wobec człowieka i wykazują zmienione zachowania.
-
Badacze z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej zaobserwowali wzrost liczby ataków kojotów na ludzi w Vancouver, szczególnie w Parku Stanleya.
-
Naukowcy wskazują, że dokarmianie kojotów oraz wzrost aktywności ludzi w miejskich parkach przyczyniły się do osłabienia ich lęku przed człowiekiem i częstszych konfliktów.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Zdaniem naukowców z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej w Vancouver kojoty zatracają naturalny lęk przed człowiekiem. Takie zachowanie zaobserwowano w Parku Stanleya leżącym niemal w granicach miasta, w zatoce Vancouver.
Kojoty przestały bać się ludzi. Aż 40 ataków w rok
Badania na ten temat opublikowano w czasopiśmie „Animal Behaviour”, gdzie czytamy, że konflikty między ludźmi a dzikimi zwierzętami w obszarach miejskich nasilają się i czasami powodują obrażenia lub śmierć ludzi i dzikich zwierząt. Konflikty zaostrzyły się w czasie pandemii COVID-19, gdy ludzie zaczęli chętniej i częściej korzystać z rekreacji na świeżym powietrzu. Dotyczy to także kojotów, które do tej pory trzymały dystans wobec ludzi i nie zdarzało się, by atakowały człowieka.
Tymczasem we wspomnianym Parku Stanleya w ciągu zaledwie jednego roku doszło do ok. 40 ataków kojotów na ludzi, które kończyły się pogryzieniami i zadrapaniami. Kojot jest zwierzęciem, które raczej poważniejszych obrażeń człowiekowi nie wyrządzi, aczkolwiek znane są przypadki śmierci spowodowanej przez tego drapieżnika. Tak było chociażby w 2009 r. w Parku Narodowym Cape Breton Highlands w Nowej Szkocji.
Kojot zajmuje w faunie Ameryki Północnej miejsce szczególne, które nam w Europie trudno zrozumieć. Nie mamy w środkowej Europie podobnego drapieżnika psowatego znajdującego się między wilkiem a lisem. Szakal złocisty z południowej części Europy (czasem zjawia się w Polsce) jest nieco mniejszy i nie tak wszędobylski oraz nie stanowi trwałego elementu ekosystemów całego kontynentu jak kojot.
Jego stała obecność w wielu miejscach Ameryki, także w miastach i na granicy miast, stwarza bezprecedensowe okazje do kontaktu ludzi z drapieżnikiem. I efekty są widoczne.
Kanadyjscy badacze z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej wykazali na bazie Vancouver, że dokarmianie kojotów i wzmożona aktywność rekreacyjna ludzi w parku osłabiły naturalny lęk zwierząt przed ludźmi. A to z kolei stworzyło to warunki do niespotykanego dotąd wzrostu liczby agresywnych zachowań kojotów w stosunku do ludzi, która jest wręcz zastanawiająca.
„Ofiary ataków kojotów najczęściej biegały po miejscach, które zamieszkują drapieżniki i były same w momencie ataku. To był czynnik decydujący, gdyż znaczenia nie miały ani wiek, ani płeć, ani wielkość atakowanego człowieka” – piszą naukowcy. Kojoty atakowały nawet, gdy biegacze mieli ze sobą psa.
Kojoty zapewne poczuły, że obszary, na których mieszkają zostały zagrożone. Reakcja zwierząt była silniejsza, bo w czasie pandemii zwiększyła się liczba osób korzystających z parków i lasów.
Wiele wskazuje na to, że dotychczasowe bojaźliwe i ostrożne zachowania wobec ludzi, którymi cechowały się kojoty od lat, to już przeszłość. Wszystko zaczęło się zmieniać. Zwierzęta przyzwyczaiły się do człowieka, a ponadto zaczęły widzieć w nim zagrożenie dla swego terytorium.

Habituacja u kojotów jest faktem
Taki proces nazywamy habituacją. Polega on na tym, że w ramach uczenia się zwierzęcia stopniowo zanika jego reakcja na jakiś bodziec, co jest reakcją układu nerwowego zwierzęcia na obciążenie nadmiarem takich bodźców. Zwierzęta przywykają i dostosowują się, a kojoty to doskonały przykład.
Nie jesteśmy w stanie zatrzymać procesu habituacji u zwierząt, takich jak miejskie drapieżniki – oceniają naukowcy. Trzeba jednak zareagować, tzn. można przewidywać konflikty wraz ze wzrostem aktywności ludzi w parkach, lasach i podobnych miejscach. A zatem można ostrzegać, edukować, a także rozpoznać miejsca legowisk zwierząt i trzymać ludzi z dala od nich.
Kolejnym wnioskiem jest to, że zabijanie kojotów, by zmniejszyć ich liczbę, to żadne rozwiązanie. Zwierzęta mnożą się szybko, a ponadto ich obecność w miastach ma także pozytywne skutki. Kojoty skutecznie polują na gryzonie, zwłaszcza szczury. Ich wyeliminowanie oznacza inwazję gryzoni.














