W skrócie
-
Na Kubie mieszkańcy Hawany protestowali przeciwko długotrwałym przerwom w dostawie prądu, które trwały ponad 20 godzin.
-
Kubańska Unia Energetyczna ogłosiła nową krytyczną sytuację i ograniczenie dostaw energii, skupiając się na infrastrukturze krytycznej oraz hotelach.
-
Według raportu Fundacji Praw Człowieka na Kubie w maju odnotowano 1311 incydentów związanych z przerwami w dostawie prądu.
– Cała ta okolica była bez prądu przez 20 godzin. Włączyli prąd, a po 15 minutach znowu go wyłączyli. Ludzie, wzburzeni i zirytowani, zaczęli uderzać w garnki – relacjonowała mieszkanka okolicy, w której wybuchły protesty, w rozmowie z niezależnym Radiem Marti.
Mieszkańcy od miesięcy zmagają się ze skutkami kryzysu energetycznego panującego na wyspie w związku z amerykańską blokadą. Wraz z początkiem roku siły Stanów Zjednoczonych obaliły przywódcę Wenezueli Nicolasa Maduro – sojusznika Kuby, dostarczającego jej ropę. Następnie Waszyngton wymusił wstrzymanie dostaw wenezuelskiego surowca na wyspę.
Kryzys energetyczny na Kubie. Kolejne protesty w Hawanie
Źródłem kolejnych protestów Kubańczyków jest nasilający się kryzys energetyczny – mieszkańcy Hawany wyszli na ulice po tym, jak okolicę dotknęły długotrwałe przerwy w dostawie prądu, które weszły do stałego repertuaru na wyspie.
We wtorek Kubańska Unia Energetyczna przekazała, że dostawy prądu zostaną ograniczone do trzech godzin dziennie. W komunikacie zamieszczonym na Telegramie poinformowała, że priorytetem w sytuacji kryzysu energetycznego stała się infrastruktura krytyczna oraz hotele.
Jak czytamy, Kubańskie Obserwatorium Konfliktów (OCC) Fundacji Praw Człowieka na Kubie odnotowało w maju 1311 protestów, skarg i wyrazów niezadowolenia. Wskazano, że wyspa ma do czynienia z najdłuższą falą protestów ulicznych widzianych w ostatnich latach. Dochodziło do sytuacji, w których bez prądu zostawało 70 proc. kraju.
Ciche aresztowania po protestach na Kubie. Trwają przerwy w dostawach prądu
Protestujący w większości skandują hasła i uderzają w garnki dla wywołania hałasu. Podczas poprzednich zrywów pojawiały się nagrania ukazujące improwizowane barykady i pożary na ulicach.
Służby przyjeżdżające na miejsce nie podejmują działań w celu uspokojenia sytuacji. Jeśli uczestnicy protestów nie popełniają wykroczeń i nie atakują policjantów – funkcjonariusze nie przeprowadzają aresztowań. Nie robią tego jednak tylko w momencie demonstracji.
Kiedy przyjeżdżają do protestujących, zaczynają ich nagrywać. Z relacji mieszkanki okolicy, która opisywała sytuację w rozmowie z Radiem Marti, wynika, że następnego dnia policjanci pojawiają się w domach nagranych osób i zabierają je do aresztu. Po zakończeniu protestu w okolicy wciąż stacjonują służby, w tym agenci Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.












