— Ona tam wszystko nadzoruje osobiście. To jest wiedza powszechna, że to było jej oczko w głowie i że pilnowała tego szpitala na każdym kroku — słyszeliśmy o Renacie Kaznowskiej jeszcze przed jej dymisją od warszawskiego polityka KO. Ale Kaznowska nie jest jedyną osobą, która w piątek pożegnała się ze stanowiskiem.
O przyjęciu dymisji od dwóch swych zastępczyń Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry prezydent Warszawy poinformował na specjalnie zwołanej konferencji prasowej w warszawskim ratuszu.
Tusk: mają czas do wtorku
— Nie rozstrzygam w tej chwili o winie, w związku z tym, co się stało, ja w tej chwili wprowadzam najwyższe możliwe standardy, jakie można sobie wyobrazić. Stąd decyzja o tym, żeby przyjąć rezygnację z rąk obu pań wiceprezydentek i stąd również decyzja o kwestiach rad nadzorczych i zarządów spółek — podkreślił Rafał Trzaskowski. Zaznaczył, że szczegółowymi wyjaśnieniami zajmuje się obecnie CBA i prokuratura, a na końcu zrobi to niezależny sąd.
Rafał Trzaskowski na konferencji prasowej, podczas której ogłosił dymisje Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry, 3 lipca 2026 r.
Foto: Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl
Niedługo potem swoją konferencję miał premier. — Jeśli do wtorku nie otrzymam satysfakcjonujących, precyzyjnych rekomendacji, to w środę podejmę odpowiednie decyzje, także personalne — zapowiedział Donald Tusk. Rekomendacje mają przygotować: ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda oraz szefostwo NFZ.
Już przed tygodniem dziwiliśmy się na łamach „Newsweeka”, że dotychczasowe skandale szpitalne omijały osobę, która za ten obszar odpowiada w największym stopniu.
Renata Kaznowska: odchodzę bez żalu i złych emocji
Dotychczasowa wiceprezydentka miasta Renata Kaznowska nadzorowała dwa dla każdego polityka bardzo ważne obszary — edukację i służbę zdrowia. To ona więc powinna wiedzieć, co się dzieje w szpitalach w stolicy. Najwyraźniej nie wiedziała.
„Odchodzę bez żalu i złych emocji. Jestem dumna z mojej ponad 30-letniej pracy na rzecz mojego miasta” — zapewniła w wydanym już po ogłoszeniu decyzji przez Trzaskowskiego oświadczeniu Kaznowska. Podkreśliła, że to jedna z najtrudniejszych decyzji w jej życiu. „Sprawa Warszawskiego Szpitala Południowego z pewnością się wyjaśni. Mam nadzieję, że skorzysta na tym cały system ochrony zdrowia w Polsce” — podkreśliła.
Kaznowska z miastem związana jest od ponad trzech dekad. Karierę zaczynała w Zarządzie Terenów Publicznych w 1994 r., gdzie pracowała aż do 2015 r. Później na krótko objęła stanowisko prezeski Pałacu Kultury i Nauki, by po roku trafić do ratusza jako wiceprezydentka za kadencji Hanny Gronkiewicz-Waltz. Wielu lokalnych polityków mówi nam, że po Kaznowskiej widać „starą dobrą szkołę szefowej” — dla nich Hanna Gronkiewicz-Waltz na zawsze pozostanie najważniejszą warszawską polityczką.
Kaznowska odpowiadała wtedy za cały warszawski transport: metro, tramwaje, autobusy, podmiejskie pociągi, a także za sport i turystykę. Po zwycięstwie Trzaskowskiego w wyborach pozostała w jego administracji, ale z innym zakresem kompetencji — zajęła się edukacją, polityką lokalową i sportem. Po odejściu z ratusza wiceprezydenta Pawła Rabieja Kaznowska przejęła również nadzór nad ochroną zdrowia i warszawskimi szpitalami.
Kaznowska — pracowita, zasadnicza, konsekwentna
Jak na osobę stosunkowo mało rozpoznawalną w ogólnopolskiej polityce, ma bardzo dobrą opinię wśród stołecznych działaczy. W ubiegłym tygodniu słyszeliśmy o niej: zadaniowa, niezwykle pracowita, „tytan pracy”. Jednocześnie — jak dodawali niektórzy rozmówcy — potrafi być zasadnicza i konsekwentna, szczególnie gdy zależy jej na konkretnym projekcie. W 2022 r., gdy pojawiały się spekulacje, że Trzaskowski może nie ubiegać się o reelekcję i rozważa start do Sejmu, to właśnie Kaznowska w sondażach wypadała najlepiej jako potencjalna następczyni. Przy założeniu jego nieobecności mogła liczyć na blisko 30 proc. poparcia, bo choć w skali kraju pozostaje mało znana, w Warszawie ma ugruntowaną pozycję.
Od wszystkich słyszeliśmy, że trzyma rękę na pulsie i zawsze wie, co gdzie słychać. Powinna zatem wiedzieć także, co słychać w Szpitalu Południowym.
— Ona tam wszystko nadzoruje osobiście. To jest wiedza powszechna, że to było jej oczko w głowie i że pilnowała tego szpitala na każdym kroku. Nie chce mi się wierzyć, że tam się cokolwiek działo bez jej wiedzy — przekonywał jeden z warszawskich polityków KO.
Machnowska-Góra: to sprawa szokująca
Ale Kaznowska nie zasiadała w radzie nadzorczej szpitala. W jej składzie była za to inna wiceprezydentka Aldona Machnowska-Góra odpowiedzialna za kulturę i dziedzictwo, a także burmistrz Ursynowa Robert Kempa. Za obsadę rad nadzorczych miejskich spółek odpowiada z kolei inny zastępca prezydenta Tomasz Mencina. To politycy Koalicji Obywatelskiej, którzy — przynajmniej w założeniu — mieli pilnować, by w miejskich instytucjach nie wybuchła żadna bomba, która mogłaby zaszkodzić KO.
„Sprawa Szpitala Południowego jest szokująca, także dla mnie” — skomentowała swoją dymisję w serwisie X Machnowska-Góra. — „Nie mam poczucia winy, ale mam poczucie odpowiedzialności”.
Szpital Południowy w Warszawie jest najmłodszym szpitalem w stolicy. Miał być wielkim sukcesem prezydenta Rafała Trzaskowskiego, dowodem na to, że „da się” otworzyć nowy szpital nawet przy chronicznym niedofinansowaniu systemu. Nie obyło się jednak bez awantury, bo ówczesny rząd Zjednoczonej Prawicy nie szpitala miastu chciał oddać. Gotowa do odbioru już w lutym 2021 r. placówka została zamieniona w tymczasowy szpital covidowy. I choć miało to być rozwiązanie przejściowe, budynek przez długi czas pozostawał poza kontrolą miasta. W końcu miastu udało się odzyskać placówkę i pięć lat temu Szpital Południowy zaczął działać zgodnie z przeznaczeniem.




