W skrócie
-
Mężczyzna wtargnął z bronią do fabryki Gillette w Łodzi, oddał strzały do byłego przełożonego i uciekł.
-
Policja prowadziła wielogodzinne negocjacje, po których napastnik został zatrzymany; nikt nie został ranny, ewakuowano około 400 pracowników.
-
Sprawcą był były pracownik fabryki, który nie miał pozwolenia na broń, a motywy jego działania nie są znane.
O zatrzymaniu 42-latka w mediach społecznościowych poinformowała także Komenda Miejska Policji w Łodzi.
„Akcja policyjna była bardzo trudna i wymagała dużego zaangażowania funkcjonariuszy. Negocjacje trwały długo i były prowadzone w sposób przemyślany, aby doprowadzić do bezpiecznego zakończenia sytuacji” – przekazano w komunikacie.
Łódź. Mężczyzna wtargnął do fabryki z bronią. Koniec obławy
– Po nawiązaniu kontaktu ze sprawcą negocjatorzy zbliżali się stopniowo do mężczyzny, aż w końcu doszło do jego zatrzymania – dodała z kolei oficer prasowa Komendanta Miejskiego Policji w Łodzi asp. Kamila Sowińska w rozmowie z Interią.
Do zatrzymania doszło chwilę przed godz. 17.
Funkcjonariusze podkreślili, że wszystkie działania policji „były ukierunkowane na zatrzymanie sprawcy bez narażania życia i zdrowia innych osób”. Ostatecznie udało się ująć mężczyznę.
„Bezpieczeństwo policjantów oraz osób postronnych było w tej sytuacji absolutnym priorytetem” – zaznaczono.
Do zdarzenia w zakładach Gillette w Łodzi doszło w środę ok. godz. 7. Na teren fabryki dostał się były pracownik firmy i oddał strzały do swojego byłego przełożonego, następnie uciekł. Nikt nie został ranny. Ewakuowano ok. 400 pracowników fabryki.
Były pracownik wtargnął z bronią do fabryki. Koniec negocjacji w Łodzi
Jak poinformowała wcześniej prok. Marta Stachowiak-Klimaszewska z Prokuratury Rejonowej Łódź-Polesie, według wstępnych ustaleń mężczyzna miał oddać dwa lub trzy strzały w kierunku jednego z pracowników w pomieszczeniu biurowym.
– Mężczyzna najprawdopodobniej dostał się na teren fabryki przez płot. Będzie jeszcze przesłuchiwany pracownik ochrony, który najprawdopodobniej widział to zdarzenie. Nasze czynności trwają dwutorowo. Gromadzimy już materiał procesowy, przesłuchiwani są świadkowie – dodała.
Sprawcą jest były pracownik fabryki. Miał pracować w niej przez 14 lat, do grudnia 2024 r. Motywy jego działania nie są na razie znane. Mężczyzna nie posiadał pozwolenia na broń.














