Już tylko co piąty pracownik angażuje się w to, co robi — wynika z najnowszego raportu Instytutu Gallupa. Sztuczna inteligencja rozwija się w tempie, za którym ludzie nie nadążają, a to z kolei prowadzi do zjawiska określanego jako lęk wywołany przez AI. Objawia się on na różne sposoby.
Zaangażowana kadra to produktywna kadra. Jednak w obliczu nadciągającego rozwoju sztucznej inteligencji poczucie bezpieczeństwa zawodowego jest wyjątkowo kruche, a ludzie rzadko kiedy czuli się bardziej zastępowalni.
Według najnowszego raportu Instytutu Gallupa „State of the Global Workplace 2026” zaangażowanie pracowników spadło drugi rok z rzędu, osiągając w 2025 r. poziom 20 proc. — najniższy od 2020 r. W ujęciu raportu zaangażowanie mierzy stopień psychicznego przywiązania pracowników do wykonywanej pracy, zespołu oraz pracodawcy.
AI kontra pracownicy
Raport „State of the Global Workplace 2026” analizuje, co stoi za spadkiem zaangażowania i jakie niesie to konsekwencje — nie tylko dla pracowników, ale też dla światowej gospodarki. Instytut Gallupa szacuje, że w ubiegłym roku niskie zaangażowanie kosztowało światową gospodarkę ok. 10 bln dol. utraconej produktywności, czyli dziewięć procent globalnego PKB.
Jeszcze niedawno kariera w branży technologicznej, marketingu czy tworzeniu treści uchodziła za pewniak. Teraz sytuacja znów się zmieniła i wartość ludzkiego wkładu wydaje się maleć. Najbardziej narażone są stanowiska juniorskie: po co zatrudniać ambitnego, energicznego absolwenta, skoro AI poradzi sobie z jego zadaniami? Tak więc najniższe szczeble są likwidowane. Starsi stażem mogą chwilowo czuć się bezpiecznie, ale im również każe się korzystać ze sztucznej inteligencji w celu zwiększenia własnej wydajności. W powietrzu wisi oczywiste pytanie: jeśli osoby decyzyjne uznają, że AI radzi sobie ze wszystkim, czy seniorzy będą jeszcze potrzebni?
Lęk wywołany przez AI
Raport Gallupa nie stawia tej sprawy wprost. Wynika z niego jednak, że spadek zaangażowania wśród menedżerów odpowiada za większość ostatnich strat. Zespoły potrzebują zaangażowanych liderów, by pracować na najwyższym poziomie. A choć to właśnie menedżerowie mają wdrażać rozwiązania AI, zaangażowanie działa jak efekt domina — zanim menedżer zacznie promować etyczne i skuteczne wykorzystanie AI, sam musi czuć się bezpiecznie. Branże, które nie wypracują długofalowych strategii łączących ludzi z AI, będą dalej podsycać lęki, które już są widoczne niemal wszędzie.
Menedżerowie potrzebują także realnego wsparcia w zakresie zdrowia psychicznego. Jak zauważa Tim Felton, psychoterapeuta z Pleso: „Skuteczność liderów zwykle ocenia się po wynikach i umiejętności kierowania zespołem. Dużo mniej uwagi poświęca się zasobom psychicznym, które umożliwiają takie działania”. Bez narzędzi wspierających dobrostan negatywne skutki odczuwa cała organizacja.
AI rozwija się w tempie, za którym ludzie nie nadążają, co prowadzi do zjawiska określanego jako „lęk wywołany przez AI”. Objawia się on na różne sposoby. Pracownicy zaczynają się obawiać, że ich umiejętności straciły na znaczeniu, podważają własną wartość i mają trudność z określeniem, jakie mają opcje. Wielu nie pyta już „czy”, lecz „kiedy” ich stanowisko będzie zagrożone. To jeszcze mocniej pokazuje, jak ważne jest etyczne korzystanie z AI — ale, jak zaznacza Felton, również silne zaplecze psychologiczne. Pracodawcy niezależnie od skali i branży powinni być świadomi kosztów psychicznych, jakie może nieść AI, zamiast zbywać je jako „trudności wieku dziecięcego”.
Kiedy pracę wykonał człowiek
Jednak podobnie jak w przypadku każdej wielkiej zmiany technologicznej warto zachować nadzieję. Globalne zaangażowanie rzeczywiście spadło, ale nie wszędzie jest źle. Np. w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie poziom zaangażowania utrzymuje się na stabilnym poziomie 31 proc. — to jeden z najwyższych wyników na świecie i znacznie powyżej globalnej średniej wynoszącej 20 proc. Nie jest to powód do świętowania, ale pokazuje, że wciąż można odzyskać wyższy poziom zaangażowania.
Być może zmiana już się zaczyna. Coraz więcej badań wskazuje na pojawienie się trendu odwrotnego. Pew Research ustalił, że ponad połowa dorosłych Amerykanów czuje więcej obaw niż ekscytacji wobec roli AI w codziennym życiu, a około trzech czwartych uważa za ważne, by wiedzieć, czy dane dzieło stworzył człowiek, czy maszyna. Marketingowcy już ukuli termin na to, co nadchodzi: „human premium” — dodatkowa wartość nadawana pracy, gdy wiadomo, że stoi za nią człowiek.
Wielu badaczy i komentatorów dostrzega w tym początek pełnego zwrotu — powrotu do tego, co namacalne, osobiste i ludzkie — mimo wad i niedoskonałości. Jest też bardziej realistyczny scenariusz: przyszłość, w której AI współpracuje z ludźmi, a nie działa przeciwko nim, dzięki czemu możemy skupić się na zadaniach, które wymagają ludzkiego podejścia, i tworzyć najlepsze środowiska pracy — napędzane przez ludzi, wspierane przez AI. Niezależnie od tego, pod spodem kryje się ta sama prawda. Ludzie wciąż chcą być częścią czegoś większego, a to „coś” musi mieć dla nich znaczenie.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

