-
Lufthansa odwołała 20 000 krótkodystansowych połączeń do października, w tym także do polskich miast, z powodu rosnących cen paliwa lotniczego po zamknięciu cieśniny Ormuz w wyniku wojny w Iranie.
-
Redukcja połączeń obejmuje m.in. rezygnację z tras z Frankfurtu do Bydgoszczy i Rzeszowa oraz Stavanger, a ruch lotniczy ma być częściowo przekierowany na inne lotniska, takie jak Gdańsk i Wrocław.
-
Decyzja o ograniczeniu liczby lotów została określona jako konieczność ze względu na wzrost cen paliw, a podobne działania rozważały także inne linie lotnicze, jak KLM.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Lufthansa poinformowała w oficjalnym komunikacie, że paliwa lotniczego brakuje w związku z wojną w Iranie. Reżim w Teheranie na samym początku konfliktu zdecydował się zamknąć cieśninę Ormuz, przez którą normalnie przepływa ok. 20 proc. światowej ropy naftowej.
„W związku ze znacznie wyższymi cenami paliwa lotniczego, które ponad dwukrotnie wzrosły w porównaniu z okresem przed wojną w Iranie, a także rosnącymi dodatkowymi obciążeniami wynikającymi ze sporów pracowniczych, wdrażanie strategii korporacyjnej jest stopniowo przyspieszane. W tym celu przyjęto początkowy pakiet przewidujący ograniczenie programu lotów na trasach krótkodystansowych oraz działania na rzecz wczesnej modernizacji floty” – przekazała Lufthansa.
Lufthansa odwołuje 20 tys. połączeń. Również tych do Polski
Ostatecznie przewoźnik zdecydował się na odwołanie 20 000 rejsów krótkodystansowych do października, co odpowiada około 40 000 tonom paliwa lotniczego. Dotknie to turystów z wielu krajów.
Wśród skasowanych połączeń znalazły się także te do polskich miast. Jak czytamy, „wraz z odwołaniem połączeń z Frankfurtu do Bydgoszczy i Rzeszowa (Polska) oraz Stavanger (Norwegia) z aktualnego rozkładu lotów tymczasowo usunięto co najmniej trzy kierunki”.
Niedogodności dla pasażerów mają być jednak zminimalizowane poprzez wykorzystanie do połączeń innych lotnisk. Chodzi m.in. o porty lotnicze w Gdańsku i Wrocławiu.
Wielkie zmiany u niemieckiego przewoźnika. To pokłosie wojny w Iranie
Cięcia dotyczą głównie regionalnej spółki zależnej Cityline. Redukcja oferty Lufthansy ma przebiec w trzech etapach. „W obecnym letnim rozkładzie lotów nastąpi ostateczne wycofanie oferty Lufthansa CityLine ze skutkiem natychmiastowym” – napisano.
„Po zakończeniu letniego rozkładu lotów dojdzie do wycofania ostatnich czterech (samolotów) A340-600 i wycofania ze służby dwóch B747-400. W zimowym rozkładzie 2026/2028 planowane jest dodatkowe ograniczenie przepustowości na trasach krótkodystansowych i średniodystansowych Lufthansy o pięć samolotów” – wskazał przewoźnik, informując, ze ustalone zostały także „nowe cele oszczędnościowe dotyczące zatrudnienia”.
Lufthansa zaznaczyła, że odwołano połączenia „nieopłacalne”. Pierwsze rejsy zostały wycofane we wtorek i było ich łącznie 120. „Średnioterminowe planowanie tras na nadchodzące miesiące jest aktualizowane z uwzględnieniem redukcji zdolności przewozowych i zostanie opublikowane pod koniec kwietnia lub na początku maja. Obejmie to optymalizację oferty lotów krótkodystansowych na cały sezon letni, zapewniając w ten sposób stabilność rozkładu lotów w danym okresie” – wskazano.
„To była konieczność”. Sektor lotniczy reaguje na wojnę w Iranie
Jak skomentował portal news-7.de, decyzja o odwołaniu lotów była koniecznością z uwagi na rosnące ceny paliw. W ubiegłym tygodniu na ograniczenie liczby lotów zdecydowały się holenderskie linie KLM.
Zdaniem portalu w przyszłości podobne działania mogą podjąć także pozostali przewoźnicy. Oprócz zmniejszenia liczby połączeń, niewykluczony jest także wzrost cen biletów.
W ubiegłym tygodniu szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej Fatih Birol w wywiadzie dla Associated Press stwierdził, że „wkrótce” może dojść do odwołania części połączeń, jeżeli dostawy ropy przez cieśninę Ormuz nadal będą blokowane. Dodał on, że branża ma do czynienia z „największym kryzysem energetycznym, z jakim kiedykolwiek się zmierzyliśmy„.
Źródła: Lufthansa Group, news-7.de














