Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Afera w Szpitalu Południowym. Czy minister zdrowia straci stanowisko? Nowy sondaż

Afera w Szpitalu Południowym. Czy minister zdrowia straci stanowisko? Nowy sondaż

27 czerwca, 2026
Prawił komplementy, masował, obdarowywał prezentami. Jak Annę skrzywdził jej terapeuta

Prawił komplementy, masował, obdarowywał prezentami. Jak Annę skrzywdził jej terapeuta

27 czerwca, 2026
Ktoś zniszczył legendarną polską jaskinię. Wygląda jak po wybuchu

Ktoś zniszczył legendarną polską jaskinię. Wygląda jak po wybuchu

27 czerwca, 2026
Radom. Śmierć pacjenta po nastawieniu barku. Prokuratura powoła biegłych

Radom. Śmierć pacjenta po nastawieniu barku. Prokuratura powoła biegłych

27 czerwca, 2026
Spór o UPA między Polską a Ukrainą. Nauseda z propozycją. „Jestem gotów”

Spór o UPA między Polską a Ukrainą. Nauseda z propozycją. „Jestem gotów”

27 czerwca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Afera w Szpitalu Południowym. Czy minister zdrowia straci stanowisko? Nowy sondaż
  • Prawił komplementy, masował, obdarowywał prezentami. Jak Annę skrzywdził jej terapeuta
  • Ktoś zniszczył legendarną polską jaskinię. Wygląda jak po wybuchu
  • Radom. Śmierć pacjenta po nastawieniu barku. Prokuratura powoła biegłych
  • Spór o UPA między Polską a Ukrainą. Nauseda z propozycją. „Jestem gotów”
  • Zmiany w stażu pracy. Do kiedy można złożyć zaświadczenie z ZUS?
  • Maja, żeby wyjechać na urlop, zadłużyła się na 60 tys. zł. „Nie chciałam odstawać”
  • Pachnąca roślina rozsiewa puch. W Polsce jest nielegalna
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Maja, żeby wyjechać na urlop, zadłużyła się na 60 tys. zł. „Nie chciałam odstawać”
Maja, żeby wyjechać na urlop, zadłużyła się na 60 tys. zł. „Nie chciałam odstawać”
Aktualności

Maja, żeby wyjechać na urlop, zadłużyła się na 60 tys. zł. „Nie chciałam odstawać”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości27 czerwca, 2026

Może i się nazwiedzałam świata, ale nie było to warte stresu, jaki teraz przeżywam – mówi Ada, która brała kredyty na egzotyczne wakacje, aż w końcu nie była w stanie ich spłacać.

Piotr chciał zapewnić dzieciom jak najlepsze wspomnienia. A przynajmniej lepsze niż jego była żona. Dlatego w tym roku zdecydował się na kredyt gotówkowy na wakacje. Zabrał 12-letniego syna i 15-letnią córkę na tydzień na Teneryfę. – Wziąłem all inclusive z biura podróży, bo tak wychodziło trochę taniej, niż jakbym sam miał to organizować i jeszcze się stołować po restauracjach. Jednak koszt to i tak 15 tys. zł. Swoich odłożonych miałem 5 tys., ale to wolałem zostawić na nieprzewidziane wydatki na miejscu – mówi.

Obawiał się, czy dostanie pożyczkę. Ciągle spłaca kredyt, który wziął na rozwinięcie biznesu byłej partnerki. Chociaż chciał, żeby zadłużenie przeszło na nią, to sąd się na to nie zgodził – usłyszał, że wiedział, na co się pisze, znał ryzyko. – W zwykłym banku nie chcieli dać, więc wziąłem w parabanku. Po fakcie się zastanawiam, czy to miało sens. Wziąłem 15 tys., a oddam 30 – zauważa. I żartuje: – Ale chociaż przez co najmniej pięć kolejnych lat nie zapomnę tych wakacji. Każda rata będzie przypominać.

Proste emocje

Zaraz jednak poważnieje i przyznaje, że te całe wakacje to trochę z niskiego poczucia własnej wartości. Jego była co roku zabiera dzieci gdzieś za granicę. Czuł się źle z tym, że nie był w stanie zaoferować im nic poza atrakcjami w rodzinnym mieście, albo – w najlepszym wypadku – weekendem gdzieś w Polsce. Nie to, żeby dzieci narzekały. Ale za każdym razem, gdy słyszał, jak z zachwytem opowiadają o wyjazdach z matką, czuł ukłucie zazdrości. Ma nadzieję, że o ich pobycie na Teneryfie też będą tak mówić. W końcu popłynęli na rejs oglądać delfiny, wspięli się na wulkan Teide, patrzyli nocą na gwiazdy i pływali w malowniczo położonym przyhotelowym basenie.

– Wiem, że może nie powinienem się dać ponosić takim prostym emocjom, ale była wyrządziła mi sporo krzywdy. Nie chcę, żeby jeszcze do tego niszczyła obraz mnie w oczach dzieci. Chociaż i tak się nie powstrzymała i rzuciła zgryźliwy komentarz, skąd taki zwykły pracownik biurowy jak ja ma na taki wyjazd – wzdycha 42-latek. Skłamał w odpowiedzi – powiedział, że dostał premię w pracy.

Teraz planuje, jak znaleźć od września jakieś dodatkowe zajęcie, bo połączenie opłat za mieszkanie z dwoma ratami kredytów to niezbyt ciekawa perspektywa. Zastanawia się, czy nie dołączyć do którejś z platform oferujących naprawy domowe. U siebie wszystko robi sam, łącznie z wymianą spłuczki czy naprawą cieknącego zlewu. Taka fucha od czasu do czasu pomogłaby mu utrzymać się na powierzchni. – A może nawet coś bym odłożył i na kolejne wakacje z prawdziwego zdarzenia nie musiałbym się zapożyczać? – uśmiecha się.

Wysoki standard

Maja przez wyjazdy wakacyjne z byłym chłopakiem zadłużyła się w trzy lata na 60 tys. zł. Nie zarabia źle, pracuje w marketingu, a do tego dorabia czasem jako modelka. Do tego ma mieszkanie od rodziców – opłaca więc tylko czynsz. Dzięki temu przez większość życia odkładała. Na koncie oszczędnościowym miała ładną sumę – prawie 100 tys.

– To się zmieniło, gdy poznałam Michała – mówi. Chłopak jest z bogatej rodziny, przejął biznes po ojcu. Jego miesięcznie zarobki to dziesięciokrotność tego, co zarabia Maja. Przyzwyczaił się do bardzo wysokiego standardu życia. A ona czuła, że nie powinna od niego odstawać.

Dlatego, gdy proponował wakacje na Bora-Bora za 40 tys. zł, przytakiwała bez mrugnięcia okiem. Wiedział, że finansowo dzieli ich przepaść, więc przy takich wycieczkach zgadzał się, żeby płaciła mniejszą część – 10 lub 15 tys. – Lubił dużo wyjeżdżać. Jak nie egzotyczne wyspy, to chociaż weekend, gdzieś w Europie w hotelu liczącym sobie po kilka tysięcy za noc – wyjaśnia 36-latka.

Do kosztów wyjazdów dochodziły też prezenty. Takie z najwyższej półki, bo Michałowi trudno było zaimponować byle czym. Drenowała swój portfel do granic wytrzymałości. Gdy wyzerowała konto oszczędnościowe, zaczęły się pożyczki. Tu 5 tys., tam 10. Bank chętnie dawał – miała stałe dochody i brak negatywnej historii kredytowej.

– Ja się wpędziłam dla niego w długi, a Michał mi na koniec powiedział, że nigdy mnie nie kochał. Więc go zapytałam, po co w takim razie to wszystko, po co mnie ciągał na te wycieczki? A on, że jakoś sobie musiał czas zapełnić – opowiada drżącym głosem.

Maja daje sobie radę, choć boli, gdy 2 tys. znikają co miesiąc z konta. Przyjmuje, że musi zapłacić za swoją głupotę. Chociaż całą tę sytuację przypłaciła zdrowiem psychicznym. Od kilku miesięcy zmaga się z głęboką depresją. Jest na lekach, chodzi na terapię. – Mam nadzieję, że leczenie pomoże mi nie tylko wyjść z dołka, ale też nauczy, jak stawiać granice i nie interpretować rzucanych przez kogoś okruchów jako miłości – wzdycha.

Niebezpieczny nawyk

W badaniu przeprowadzonym w 2024 r. przez Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna 9 proc. Polaków wybierających się na wakacje zadeklarowało, że bierze kredyt na ten cel. Prawie połowa przyznała, że źródłem pożyczki będzie bank, a 9 proc. – że firmy pożyczkowe. Najczęściej decydowały się na to osoby w wieku 25-44 lat oraz te mające dzieci. Przyczyna była prozaiczna – brak oszczędności. Jak wynika z raportu Tavex 2025, w ubiegłym roku aż 57 proc. Polaków nie odłożyło żadnych pieniędzy.

I chociaż instytucje oferujące „kredyt na wakacje” przekonują, że warto się na to zdecydować, bo każdemu należy się porządny relaks, to edukatorka finansowa Monika Madej jest przekonana, że to nigdy nie jest dobre rozwiązanie.

– Wiem, że takie pożyczki stają się coraz bardziej powszechne, ale to wciąż kredyt na czysto konsumpcyjny cel, który nie przynosi żadnej wartości inwestycyjnej. W dodatku może tworzyć niebezpieczny nawyk – skoro raz zadłużyliśmy się na przyjemność, to łatwiej będzie sięgnąć po kolejny kredyt, np. na nowy telefon czy inny „zachciankowy” wydatek – mówi.

Zauważa, że jeśli ktoś nie jest w stanie odłożyć miesięcznie 300-500 zł na wakacje, to istnieje ryzyko, że nie będzie go też stać na spłatę rat kredytu. I wtedy może się zacząć problem: budżet się nie spina, pojawia się pokusa, by wziąć kolejny kredyt – większy, żeby pokryć wcześniejsze zobowiązania. Do tego dochodzą karty kredytowe, płatności odroczone. – W efekcie zaczynamy żyć na kredyt, nie mając realnych dochodów na pokrycie tych zobowiązań – podkreśla Madej.

Uczula, że taki kredyt, nawet na kilka tysięcy złotych, jeśli nie będziemy go spłacać terminowo, może wpłynąć na naszą zdolność kredytową. A to z kolei uniemożliwi wzięcie np. kredytu hipotecznego.

Trzeba mieć plan

Edukatorka przekonuje, że gdy pojawia się drugi czy trzeci kredyt na cel konsumpcyjny, powinna nam się zapalić czerwona lampka. To czas, żeby się zatrzymać i przeanalizować swój budżet, zanim wpadnie się w spiralę zadłużenia.

– Pomagają w tym proste aplikacje do spisywania wydatków – często okazuje się, że codzienne drobne zakupy pochłaniają kilkaset złotych miesięcznie. Te pieniądze można przeznaczyć na spłatę zadłużenia. Warto też szukać dodatkowego dochodu – dorobić, sprzedać nieużywane rzeczy, skorzystać z promocji bankowych, które dają premię za założenie konta i spełnienie kilku warunków. Jeśli długów jest więcej, można rozważyć konsolidację albo próbować negocjować warunki z bankiem, by zyskać czas i przestrzeń na uporządkowanie finansów – radzi Madej.

A jeśli ktoś koniecznie chce wziąć pożyczkę na wakacje? Według ekspertki najpierw warto upewnić się, że budżet wyjazdu jest jak najniższy. Szukać tanich lotów, skromnych noclegów. Porównać oferty i zdecydowanie unikać firm pożyczkowych, które często kuszą łatwym dostępem, ale oferują fatalne warunki: wysokie prowizje i ukryte opłaty. – Trzeba też mieć jasny plan: skąd wezmę pieniądze na spłatę? – podkreśla.

Cofnąć czas

Adrianna często nie może zasnąć, bo zadręczają ją wyrzuty sumienia. Gdyby mogła, cofnęłaby czas. Nie wzięłaby tej pierwszej pożyczki na wakacje w Wietnamie. To było sześć lat temu. Na kilka miesięcy przed wybuchem pandemii. Znajomi chcieli zrobić miesięczny trip z plecakami po Wietnamie. Niby tani kraj, budżetowa podróż, ale żeby się nie martwić na miejscu i mieć na loty, i tak potrzebowała jakichś 6 tys. zł, których oczywiście nie miała.

– Uznałam, że to może jedyna taka okazja w życiu, więc poszłam do banku zapytać o pożyczkę. Wtedy nie było tak łatwo jak później. Trzeba było dać jakieś zaświadczenia od pracodawcy, wypełniać papiery – opowiada.

Ostatecznie wzięła 10 tys. W jakiś pokrętny sposób pani w banku przekonała ją, że to się bardziej opłaca. – Wyjazd był wspaniały, ale potem trzeba było wrócić i za coś żyć. Nie zarabiałam kokosów. Nieco ponad 4 tys. na rękę, a za samo mieszkanie płaciłam wtedy 1500 zł – mówi.

Pojawiła się opcja, by dobrać jeszcze kilka tysięcy – już bez chodzenia do placówki bankowej, a tylko za pomocą kilku kliknięć na komputerze. Wzięła. – I tak zaczęła się toczyć kula śniegowa, która mnie w końcu zmiażdżyła – mówi. Chociaż wtedy czuła się jak królowa życia.

Gdy tylko zniesiono obostrzenia pandemiczne, pojechała na weekend do SPA. Potem dwa razy do Włoch, do Hiszpanii, do ekskluzywnego kurortu nad Bałtykiem. – Dostałam w międzyczasie sporą podwyżkę i gdy dług rósł, uspokajałam sumienie, przekonując sama siebie, że przecież stać mnie na spłatę – stwierdza. Jest przekonana, że to był jakiś rodzaj uzależnienia. Czuła nieporównywalną z niczym ekscytację, gdy w okienku na stronie banku wyskakiwało „wniosek o pożyczkę został zaakceptowany”.

Kubeł zimnej wody

W końcu wszystko przestało się spinać. Płaciła kolejne raty z coraz większym opóźnieniem, czasem pożyczała od znajomych, żeby jakoś przetrwać. Aż któregoś dnia, gdy znów próbowała wziąć kilka tysięcy, bank wydał decyzję odmowną. – To było jak kubeł zimnej wody. Jakbym dopiero dopuściła do świadomości, że nie można wiecznie szaleć na wyjazdach za nie swoje – mówi Ada.

Poprosiła bank o konsolidację, bo łącznie raty wynosiły już prawie 4 tys. zł. Udało się zejść z ratą do 2,5 tys. Wtedy też zrozumiała, jak dużo pożyczyła. Bo kwoty 5, 7 czy 15 tys. nie robiły aż takiego wrażenia. 120 tys., które zobaczyła po konsolidacji, było kolejnym kubłem na otrzeźwienie.

Przyznała się rodzicom. Było jej wstyd, ale uznała, że to konieczny krok, by wyjść z tego bagna. Ustalili, że skoro i tak pracuje zdalnie, to wróci do nich mieszkać, żeby móc odkładać na wcześniejszą spłatę zobowiązania. Ada przyznaje: – Może i się nazwiedzałam świata, ale nie było to warte stresu, jaki teraz przeżywam.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
32

03.08.2025

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Prawił komplementy, masował, obdarowywał prezentami. Jak Annę skrzywdził jej terapeuta

Prawił komplementy, masował, obdarowywał prezentami. Jak Annę skrzywdził jej terapeuta

Klasa średnia na wakacjach.  Małpki jeszcze przed startem, bo trzeba „oblać” urlop

Klasa średnia na wakacjach. Małpki jeszcze przed startem, bo trzeba „oblać” urlop

Konflikt pokoleń w pracy. „Dla zetek ważniejsze jest, żeby pracować efektywnie, ale niekoniecznie ciężko i długo”

Konflikt pokoleń w pracy. „Dla zetek ważniejsze jest, żeby pracować efektywnie, ale niekoniecznie ciężko i długo”

Pobudowali się nad samą wodą, a teraz nie mogą się w niej kąpać. „Sami ją zatruli!”

Pobudowali się nad samą wodą, a teraz nie mogą się w niej kąpać. „Sami ją zatruli!”

Janina Rzepka jest pierwszą kobietą bacą. „Gdyby nasi przodkowie zobaczyli babę na szałasie…”

Janina Rzepka jest pierwszą kobietą bacą. „Gdyby nasi przodkowie zobaczyli babę na szałasie…”

Ten system to wielki sukces Polski. I rzadki przykład ponadpartyjnej zgody

Ten system to wielki sukces Polski. I rzadki przykład ponadpartyjnej zgody

Zostali rodzicami po czterdziestce. Ewa: jestem bliska wyczerpania

Zostali rodzicami po czterdziestce. Ewa: jestem bliska wyczerpania

Stankiewicz: warszawskiej PO puściły hamulce. To skarbnica afer

Stankiewicz: warszawskiej PO puściły hamulce. To skarbnica afer

To, co wydarzyło się w Nowym Jorku, pokazuje, że właśnie staliśmy się świadkami upadku dynastii Kennedych

To, co wydarzyło się w Nowym Jorku, pokazuje, że właśnie staliśmy się świadkami upadku dynastii Kennedych

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Prawił komplementy, masował, obdarowywał prezentami. Jak Annę skrzywdził jej terapeuta

Prawił komplementy, masował, obdarowywał prezentami. Jak Annę skrzywdził jej terapeuta

27 czerwca, 2026
Ktoś zniszczył legendarną polską jaskinię. Wygląda jak po wybuchu

Ktoś zniszczył legendarną polską jaskinię. Wygląda jak po wybuchu

27 czerwca, 2026
Radom. Śmierć pacjenta po nastawieniu barku. Prokuratura powoła biegłych

Radom. Śmierć pacjenta po nastawieniu barku. Prokuratura powoła biegłych

27 czerwca, 2026
Spór o UPA między Polską a Ukrainą. Nauseda z propozycją. „Jestem gotów”

Spór o UPA między Polską a Ukrainą. Nauseda z propozycją. „Jestem gotów”

27 czerwca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Zmiany w stażu pracy. Do kiedy można złożyć zaświadczenie z ZUS?

Zmiany w stażu pracy. Do kiedy można złożyć zaświadczenie z ZUS?

27 czerwca, 2026
Maja, żeby wyjechać na urlop, zadłużyła się na 60 tys. zł. „Nie chciałam odstawać”

Maja, żeby wyjechać na urlop, zadłużyła się na 60 tys. zł. „Nie chciałam odstawać”

27 czerwca, 2026
Pachnąca roślina rozsiewa puch. W Polsce jest nielegalna

Pachnąca roślina rozsiewa puch. W Polsce jest nielegalna

27 czerwca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.