Ojciec na Ziemi, córka na Marsie. Kobieta spotykająca stu różnych mężczyzn w ciągu jednej doby. Kilka tysięcy ludzi tańczących pod sceną. Akrobatki zawieszone kilka metrów nad ziemią, budujące choreografię opartą na wzajemnym wsparciu. Na pierwszy rzut oka trudno znaleźć wspólny mianownik tegorocznej Malty.

A jednak jest on zaskakująco prosty.

Tegoroczny program Malta Festival można czytać jako opowieść o relacjach — między ludźmi, pokoleniami, ciałami, miastem i naturą. W świecie, który coraz częściej mówi o samotności, polaryzacji i kryzysie więzi społecznych, wiele festiwalowych wydarzeń zadaje podobne pytanie: jak pozostać blisko, kiedy wszystko nas od siebie oddala?

Najbardziej dosłowny obraz tego problemu przynosi Dystans Tiago Rodriguesa.

W spektaklu portugalskiego reżysera i dyrektora Festival d’Avignon ojciec i córka żyją na dwóch różnych planetach. Akcja rozgrywa się w 2077 roku, po katastrofie klimatycznej, która zmieniła sposób funkcjonowania świata. On został na Ziemi. Ona mieszka na Marsie. Choć punkt wyjścia brzmi jak science fiction, Rodrigues nie opowiada historii o technologii ani podboju kosmosu. Interesuje go coś znacznie bardziej współczesnego: relacja między ludźmi, którzy coraz trudniej rozumieją swoje wybory, doświadczenia i wizje przyszłości. Mars staje się tutaj metaforą dystansu, który coraz częściej pojawia się między pokoleniami. Nie trzeba przecież mieszkać na różnych planetach, by żyć w różnych światach.

Jeśli Dystans mówi o oddaleniu między pokoleniami, kolejne spektakle przyglądają się relacjom w skali bardziej intymnej. W The Second Woman Magdalena Cielecka przez dwadzieścia cztery godziny spotyka się na scenie ze stu różnymi mężczyznami. Za każdym razem odgrywana jest ta sama sytuacja. Te same słowa. Podobny punkt wyjścia. A jednak każde spotkanie rozwija się inaczej.

Projekt Nat Randall i Anny Breckon działa jak społeczne laboratorium. Pokazuje, jak wiele zależy od drobnych gestów, spojrzeń, intencji i emocjonalnych reakcji. Jak niewielka różnica potrafi skrócić albo pogłębić dystans między dwojgiem ludzi.

Z kolei oklaskiwany właśnie na wszystkich najważniejszych europejskich festiwalach spektakl This resting, patience Ewy Dziarnowskiej proponuje zupełnie inną perspektywę. Tutaj relacja nie budowana jest przez dialog czy fabułę. Powstaje poprzez współobecność. Tancerki i widzowie dzielą tę samą przestrzeń, czas i uwagę. Spektakl przypomina, że bliskość nie zawsze rodzi się ze słów. Czasem wystarczy wspólne doświadczenie.

Zgodnie z ideą Dominiki Kulczyk, Malta przygląda się również relacjom między człowiekem, a planetą.

W La Mort de la Mer CocoRosie ze specjalnym udziałem Justyny Wasilewskiej centralnym motywem staje się zachwiana relacja człowieka z naturą. Inspirowana fazami księżyca i rytmem morza opera-performans opowiada o utracie równowagi i próbach odnalezienia nowego sposobu myślenia o świecie znajdującym się w stanie permanentnej zmiany.

Podobne pytania pojawiają się w programie plenerowym. Francuski spektakl Épiphytes czerpie inspirację ze świata roślin, pokazując współzależność jako warunek rozwoju. W projekcie BARK nordycki kolektyw Acting for Climate buduje performans wokół relacji między człowiekiem, drzewami i miejską przestrzenią. Artyści nie tylko podejmują temat ekologii, ale również próbują przełożyć go na konkretne działania i sposób pracy.

W tych projektach natura nie jest tłem wydarzeń. Staje się partnerem dialogu.

Jeżeli teatr tegorocznej Malty pokazuje różne rodzaje oddalenia, muzyka częściej szuka sposobów ich pokonywania. Benjamin Clementine od lat śpiewa o wyobcowaniu, samotności i poszukiwaniu własnego miejsca. Beirut buduje swoje opowieści wokół pamięci, utraty i tęsknoty. MARO interesuje emocjonalna bliskość, a Devendra Banhart od początku kariery funkcjonuje pomiędzy kulturami, językami i tradycjami, tworząc muzykę przekraczającą granice geograficzne i gatunkowe.

Każdy z tych artystów mówi własnym językiem. Łączy ich jednak zainteresowanie tym, jaką relację nawiążą z publicznością.

Inaczej temat wspólnoty wybrzmiewa na scenie elektronicznej. The Blaze, The Blessed Madonna i HAAi budują doświadczenia oparte na zbiorowej energii. Ich koncerty i sety przypominają, że muzyka pozostaje jednym z niewielu obszarów współczesnej kultury, w którym nieznajomi ludzie wciąż spotykają się fizycznie, przeżywając coś razem.

To wspólnota chwilowa i ulotna. Ale właśnie dlatego wydaje się tak potrzebna.

Ważną rolę odgrywa również przestrzeń Poznania. Malta od lat wychodzi poza sale teatralne i koncertowe, a tegoroczny program plenerowy ponownie wykorzystuje miasto jako miejsce spotkań.

Argentyński duet Luciana Acuña i Alejo Moguillansky zamieni ulicę Półwiejską w plan filmowy. W projekcie Efekty specjalne przechodnie staną się częścią wydarzenia, często nieświadomie przekraczając granicę między codziennością a performansem.

W innych punktach programu publiczność spotka się z artystami na placach, ulicach i w parkach. To nie tylko kwestia lokalizacji. To także przypomnienie, że wspólnota buduje się nie wyłącznie w instytucjach kultury, ale również w przestrzeni miasta.

Być może dlatego program tegorocznej Malty sprawia wrażenie tak spójnego mimo swojej różnorodności. Teatr, muzyka, taniec i działania plenerowe nie opowiadają jednej historii, ale krążą wokół podobnych pytań. O relacje między pokoleniami. O granice empatii. O miejsce człowieka w świecie, który coraz częściej wymyka się jego kontroli.

Malta nie proponuje gotowych odpowiedzi. Raczej przygląda się sytuacjom, w których ludzie próbują znaleźć drogę do siebie nawzajem — czasem przez rozmowę, czasem przez ruch, czasem przez wspólne doświadczenie koncertu czy przypadkowe spotkanie w przestrzeni miasta.

W świecie, w którym coraz więcej uwagi poświęcamy temu, co nas dzieli, tegoroczny program przypomina, że równie interesujące może być pytanie o to, co wciąż pozwala nam pozostać razem.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version