Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Boćki. Mężczyzna potrącił czteroletniego syna. Na jaw wychodzą nowe fakty

Boćki. Mężczyzna potrącił czteroletniego syna. Na jaw wychodzą nowe fakty

22 sierpnia, 2026
Niemcy. Pod Berlinem odkryto tajny skład broni. Służby podejrzewają Rosję

Niemcy. Pod Berlinem odkryto tajny skład broni. Służby podejrzewają Rosję

22 sierpnia, 2026
Debiut marzenie w reprezentacji Polski. Nastolatka została bohaterką! – Siatkówka – Sport Wprost

Debiut marzenie w reprezentacji Polski. Nastolatka została bohaterką! – Siatkówka – Sport Wprost

22 sierpnia, 2026
Jak się liczy wiek psa? Zasada 7 lat to mit. Jest nowy wzór

Jak się liczy wiek psa? Zasada 7 lat to mit. Jest nowy wzór

22 sierpnia, 2026
Kraków. Auto wjechało w pieszych na chodniku. Dwie osoby nie żyją

Kraków. Auto wjechało w pieszych na chodniku. Dwie osoby nie żyją

22 sierpnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Boćki. Mężczyzna potrącił czteroletniego syna. Na jaw wychodzą nowe fakty
  • Niemcy. Pod Berlinem odkryto tajny skład broni. Służby podejrzewają Rosję
  • Debiut marzenie w reprezentacji Polski. Nastolatka została bohaterką! – Siatkówka – Sport Wprost
  • Jak się liczy wiek psa? Zasada 7 lat to mit. Jest nowy wzór
  • Kraków. Auto wjechało w pieszych na chodniku. Dwie osoby nie żyją
  • Premier Mark Carney zapowiada: Kanada idzie na wojnę celną z USA
  • Mecz Ekstraklasy nagle przerwany! Dramatyczna walka o życie – Ekstraklasa – Sport Wprost
  • To będzie najsilniejsze zjawisko w historii. Odczuje je cały świat
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Maria myślała, że do domu wrócił mąż. Myliła się: to był właściciel mieszkania. „Miał pretensje”
Maria myślała, że do domu wrócił mąż. Myliła się: to był właściciel mieszkania. „Miał pretensje”
Aktualności

Maria myślała, że do domu wrócił mąż. Myliła się: to był właściciel mieszkania. „Miał pretensje”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości17 kwietnia, 2024

— W naszym pierwszym mieszkaniu właścicielka miała napady. Albo wcale nie było z nią kontaktu, albo nagle chciała remonty robić. I to pod naszą nieobecność w domu — opowiada Arleta, która wynajmowała mieszkanie.

Radek nie zamieszkał na Żoliborzu przez cebulę. Oglądał kawalerkę. Wszystko super – spokojna i zielona okolica, cena w sam raz, meble nowe, czysto, cena znośna. Tylko w czasie prezentacji właściciel powiedział: — Jeżeli pan gotuje, to w kuchni jest zakaz używania cebuli, bo ma ostry zapach, który się odkłada w ścianach i trudno go wywietrzyć.

Radek pokiwał głową, ale pomyślał, że trzeba uciekać, bo takie obostrzenie jest specyficzne. — Bardziej pachniało mi cebulą niż sama cebula, jeśli wiesz, co mam na myśli – mówi Radek. W skrócie: nie wróży dobrych kontaktów z wynajmującym. Mężczyzna więc podziękował, wyszedł, szukał dalej. Ale wielu innych najemców, w wielu innych mieszkaniach, od wielu innych właścicieli takiego sygnału nie dostało. Albo dostało, tylko postanowiło go zignorować, bo plusy przewyższały ten jeden minus – że właściciel to człowiek w jakiś sposób wypełniający pojemną definicję słowa „trudny”.

Drobne. Nie na konto

Beata wynajmowała z koleżanką mieszkanie w Warszawie od „typa, który przychodził raz w miesiącu, żeby przyjąć płatność gotówką”. Tłumaczył, że musi mieć kontrolę nad stanem nieruchomości, więc wygodnie będzie, jeśli przy okazji sprawdzania, czy z murami wszystko OK, przyjmie też pieniądze za najem. — Jestem pewna, że po prostu nie płacił podatku – dodaje kobieta. Niby nie jej sprawa, chociaż trochę się irytowała, bo raczej bliskie są jej postawy obywatelskie.

Właściciel bywał jednak bardziej zirytowany i to czymś zupełnie innym. — Strasznie się obruszał, jeżeli pieniądze nie były ułożone nominałami w odpowiedniej kolejności. Jak pomieszałyśmy pięćdziesiątki ze stówami czy dwusetkami, to nie daj bóg! Cmokał wtedy i narzekał niezadowolony – wspomina Beata. Jakby porządek w banknotach był ważniejszy niż w samym kontrolowanym mieszkaniu. Właściciel nieco spokojniej przyjmował, gdy banknoty nie były ułożone dokładnie w tę samą stronę. Po prostu przekładał wszystkie „Kazimierzem Wielkim oraz Jagiełłą do przodu i nie do góry nogami”. Niby drobnica, ale w Beacie wywoływało to jednak pewną wesołość.

To było kilkanaście lat temu. Pan Mieczysław miał w Krakowie mieszkanie po mamie. On też przychodził co miesiąc po gotówkę, ale nie ukrywał celu. Wprost mówił, że jakby był przelew, to musiałby zapłacić podatek, a woli tego nie robić.

— Gadał, jakbyśmy mieli pewne porozumienie w tej sprawie. Jakby był 1983 r., a płacenie podatków stanowiło wspieranie władzy ludowej albo było frajerstwem. On chyba myślał, że jest ze mną w takiej komitywie, jaką ktoś dający łapówkę tworzy z tym, kto ją bierze – wspomina Artur. Przyznaje jednak, że nie skonfrontował pana Mieczysława, nie zaprotestował, nie powiedział, że widzi w tym coś niestosownego. — Co prawda wynajmujący spisał ze mą umowę, ale „taką nieprawną, tylko między nami”. W dokumencie było zapisane, że właściciel „udostępnia mi lokal”. Żadnej kwoty odstępnego. W sumie to on mi musiał jednak ufać, bo przecież z takim papierem mógłbym mu nie dać grosza, mieszkać i niewiele by mi mógł zrobić – głośno zastanawia się Artur.

To moje!

Antoni i Maria to młode małżeństwo, które niedawno przeprowadziło się do Warszawy. Chcieli szukać mieszkania samodzielnie, ale obowiązki w poprzedniej pracy, w Poznaniu, nie pozwalały im zająć się sprawą. Podpisali umowę z pośrednikiem, chociaż był to dla nich wysiłek finansowy – trzeba było zapłacić sporą prowizję, równą jednomiesięcznemu czynszowi. Dwa pokoje znalazły się dość szybko. Fakt, że wykończone w pretensjonalny sposób, Maria nazywa to stylem pseudonowoczesnym, ale przeważyła lokalizacja – nowe biuro Antoniego było praktycznie po drugiej stronie ulicy. Później okazało się to kluczowe.

Umowa była standardowa. Na rok, czynsz płatny do piątego z góry, kaucja w wysokości trzech czynszów. Pan Waldemar zadeklarował, że będzie co miesiąc przyjeżdżać po gotówkę. Uzasadnienie takie samo, jak u Beaty – regularne doglądanie mieszkania, które jest świeżo po kosztownym remoncie. Niedługo potem okazało się, że „inspekcje” mogą być częstsze.

Antoni zaczął chodzić do firmy, Maria siedziała w domu, szukając dla siebie pracy w stolicy. Nie minął miesiąc, gdy usłyszała klucz w drzwiach. Myślała, że to mąż wraca wcześniej. Okazało się, że to pan Waldemar wpadł zobaczyć, czy wszystko w porządku. — Wystraszyłam się nie na żarty. Byłam zaskoczona, za oknami było już ciemno. A on patrzy po meblach, ogląda podłogę, czy nie chodzę w obcasach robiących dziury. A potem zaczął mi robić pretensje, że jest już ciemno, a nie są zapalone kolorowe ledy w meblościance. Mówił, że on dużo w to zainwestował, a ja ich nie włączam – opowiada kobieta.

Zaprotestowali, ale wynajmujący odpowiedział, że jest właścicielem mieszkania i może do niego wchodzić, kiedy zechce, bo to jego majątek. — Nie pomagało tłumaczenie, że nie na tym polega wynajem. Pośrednik okazał się wtedy pomocny, stanął po naszej stronie. Próbował wyjaśnić sprawę z właścicielem, ale w sumie na niewiele się to zdało. On dalej mówił, że będzie wchodził – wspomina Antoni. W porozumieniu z pośrednikiem zmienili zamki, co tylko nakręciło pana Waldemara. Zaczął nachodzić parę, dobijać się do drzwi. Wpuszczali go raz na miesiąc, żeby zapłacić za wynajem. A że „myk z gotówką” przywołał im to samo skojarzenie, co Beacie, czyli unikanie fiskusa, więc zasugerowali mimochodem wystawienie pokwitowania. — Ten facet znowu wpadł w jakiś obłęd. Powiedział, że jak wystawi pokwitowanie, to musimy mu dopłacić do kwoty z umowy 8,5 proc. na podatek dochodowy. Znowu włączył się pośrednik, znowu tłumaczył, ale Waldemar nic. W końcu przyniósł nam wypowiedzenie umowy – śmieje się gorzko Antoni, wspominając, że słowo „Waldemar” stało się dla nich w małżeństwie synonimem wariata.

Najem okazjonalny

Postanowili zignorować wypowiedzenie umowy. Bo lokalizacja była naprawdę dobra, a koszty pośrednika i wpłacona kaucja spłukała ich do zera. Zaczęli odpowiadać właścicielowi pocztą z potwierdzeniem odbioru. Napisali, że umowa zawarta była na rok i dopiero po tym czasie rozwiąże się automatycznie. Mieszkali, ale Maria ciągle miała z tyłu głowy niepokój, że Waldemar „wparuje ze ślusarzem”. Antoni wyszukuje korespondencję z teściową z końcówki grudnia: „Jedźcie na tego Sylwestra, a ja spędzę go u was. W Nowy Rok bym czekała na was do skutku, żeby wam rzeczy na korytarz nie wystawił, jak mu coś uderzy do głowy”.

— Domieszkaliśmy do końca umowy. Przed wyprowadzką tak posprzątaliśmy, żeby kompletnie do niczego nie mógł się przyczepić. Ale jeszcze nam urwał z kaucji 200 złotych pod jakimś durnym pretekstem. To już jednak odpuściliśmy. Tylko mu na złość ukradłam jeden nóż z kuchni, żeby to wszystko psychologicznie sobie zrekompensować – śmieje się Maria. — Albo facet był chory psychicznie, albo nie miał pojęcia, co podpisuje w tej umowie i żył w przekonaniu, że „właściciel to może wszystko” – podsumowuje Antoni.

Rynek zaświadczeń

Jednak dziś większość wynajmujących raczej wie, co podpisuje. I raczej nie proponuje umowy użyczenia lub odmawia pokwitowania wpłaty, żeby uniknąć podatku. Raczej wymaga umowy najmu okazjonalnego, żeby uniknąć problemów z niepłacącym lokatorem. Do takiego kontraktu dołącza się bowiem notarialnie podpisane przez najemcę oświadczenia, w którym poddaje się on egzekucji i zobowiązuje się do „opróżnienia i wydania używanego lokalu w terminie wskazanym przez wynajmującego”. Trzeba też przedłożyć zaświadczenie ze wskazaniem nieruchomości, do której najemca wyprowadzi się w razie problemów z rozliczeniami. W teorii miało to zabezpieczać obie strony – można wyrzucić z mieszkania niepłacącą osobę, ale wiadomo jednocześnie, że ma się ona gdzie podziać. W praktyce niewiele osób ma alternatywne mieszkanie dla wynajmowanego, więc powstał rynek zaświadczeń. Można je kupić za 400-500 złotych z góry zakładając, że ewentualna eksmisja na mocy najmu okazjonalnego będzie na bruk.

Arleta miała w życiu dwoje kłopotliwych wynajmujących. W Płocku przerabiała model z gotówką. Na inspekcje przy okazji płatności przychodziła cała rodzina. Gdy rozmawiała kurtuazyjnie z właścicielami, ich dzieci biegały po mieszkaniu, otwierały szafki, wyciągały z nich rzeczy i bawiły się nimi, a rodzice nie interweniowali. Wtedy myślała, że to naruszenie prywatności, ale potem przeprowadziła się z mężem do Warszawy.

— W naszym pierwszym mieszkaniu właścicielka miała napady. Albo wcale nie było z nią kontaktu, albo nagle chciała remonty robić. I to pod naszą nieobecność w domu. Nie były to żadne konieczne rzeczy, tylko chciała nagle przebudować kuchnię, czy pozmieniać kształt przedpokoju – relacjonuje kobieta. Gdy mówili, że remont nie może się odbyć, bo ich nie będzie w mieszkaniu, ona deklarowała, że zrobi go pod nieobecność lokatorów. Gdy przekonywali, że prace budowlane nie są konieczne, ona chciała wymieniać meble. Potrafiła przywieźć jakieś szafy na wymianę, a gdy protestowali, zostawiała je na strychu, a potem telefonicznie przekonywała, że trzeba je wnieść. — Upierała się, choć nam po prostu pasowało to, co było w mieszkaniu. A dwa, że mieliśmy chore dzieci, nie chcieliśmy krzątania się i remontów. Ale nie, nic nie docierało – mówi Arleta.

Właścicielo-sąsiad

— To było starsze małżeństwo, głównym dowodzącym był pan – opowiada Agata. — Emeryt, były dyrektor, najpierw miły, bardzo serdeczny, pomocny, choć od początku po prostu kontrolował swoje-nasze mieszkanie. Zaglądał do garażu, sprawdzał nam notorycznie pocztę, zaglądał pod naszą nieobecność do mieszkania – ciągnie. Nie miał z tym trudu, bo wynajmowany lokal był na parterze, a właściciel mieszkał na pierwszym piętrze. — Dokładnie wiedział i sprawdzał, co robimy, jak spędzamy czas, kto do nas przychodzi, itp. Patrzyłam na to przez palce. Ot, stary człowiek ze swoimi przyzwyczajeniami. Nie robił nic bardzo szkodliwego, więc niech mu będzie – mówi kobieta.

Zaczęło się po jednej z sąsiedzkich rozmów na temat polityki. Sąsiad okazał się zadeklarowanym zwolennikiem PiS. Gdy dowiedział się, że najemcy raczej wolą opcję demokratyczną, „atmosfera ostygła znacząco”. Agata: — Zaczęły się coraz większe złośliwości, naprawa jakiejkolwiek usterki graniczyła z cudem. Co by się nie działo, były winne moje dzieci albo ja. W umowie mieliśmy zapisaną możliwość korzystania z ogrodu, mieliśmy wyjście do niego. Ale w praktyce stało się to niemożliwe, bo sąsiad-właściciel wiecznie „rekultywował” trawnik: glebogryzarką, lejąc środki ochrony roślin i tak dalej.

Wytrzymywała, bo cena była atrakcyjna. Ale problemy narastały, więc gdy tylko jej sytuacja finansowa trochę się ustabilizowała, postanowiła się wynieść. Wspomina, że w dniu przeprowadzki starszy mężczyzna zrobił jeszcze ostatnią piekielną awanturę. Ona wynosiła rzeczy, a on krzyczał na ulicy, wyzwał od najgorszych, wrzeszczał, że nie odpuści. Stres, choć rodzina właściciela bardzo przepraszała za jego zachowanie, a sąsiedzi, którzy słuchali awantury, przychodzili powiedzieć, że nie jest pierwszą żegnaną w ten sposób.

Agata: — Doszło do tego, że podtruwał mi psa. Dowiedziałam się o tym dopiero po wyprowadzce. Dałam do sprawdzenia próbkę jedzenia, które znalazłam na trawie pod domem. Konsultowałam to potem z policją. Odradzali zgłaszanie, bo to byłoby śledztwo poszlakowe, nie złapałam gościa za rękę, jak podrzucał to jedzenie – kończy. Jeszcze kilka tygodni później dowiedziała się, że i inni mieszkańcy mieli z tym człowiekiem podobne problemy, a jedno małżeństwo wyprowadzało się pod osłoną nocy.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Zagórski: O tym, że kolaborowała, donosiła Armia Krajowa. Nawrocki oddał cześć Brygadzie Świętokrzyskiej

Zagórski: O tym, że kolaborowała, donosiła Armia Krajowa. Nawrocki oddał cześć Brygadzie Świętokrzyskiej

Zrobił wszystko, by jego córki były wybitne. Odniósł oszałamiający sukces

Zrobił wszystko, by jego córki były wybitne. Odniósł oszałamiający sukces

Nowicki: nowa doktryna USA. Tylko tak Trump może ukryć swoją słabość

Nowicki: nowa doktryna USA. Tylko tak Trump może ukryć swoją słabość

Katarzyna Kasia: zawsze, kiedy piszę o Rosji, dzieje się to samo

Katarzyna Kasia: zawsze, kiedy piszę o Rosji, dzieje się to samo

Konflikt między Turcją a Izraelem narasta. To zła wiadomość dla Donalda Trumpa

Konflikt między Turcją a Izraelem narasta. To zła wiadomość dla Donalda Trumpa

Majmurek: Kaczyński nie ma mocnych kart. Błędnie odczytał zwycięstwo Nawrockiego

Majmurek: Kaczyński nie ma mocnych kart. Błędnie odczytał zwycięstwo Nawrockiego

Bez dzieci, samotna i po rozwodzie. Gdy skończyłam 40 lat, wszystko się zmieniło

Bez dzieci, samotna i po rozwodzie. Gdy skończyłam 40 lat, wszystko się zmieniło

Były ukraiński minister domaga się przeprowadzenia wyborów. „Choć wie, że to niemożliwe”

Były ukraiński minister domaga się przeprowadzenia wyborów. „Choć wie, że to niemożliwe”

Kto zastąpi Tuska, a kto Kaczyńskiego? Sierakowski: Zatrzymajmy się w tym szale

Kto zastąpi Tuska, a kto Kaczyńskiego? Sierakowski: Zatrzymajmy się w tym szale

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Niemcy. Pod Berlinem odkryto tajny skład broni. Służby podejrzewają Rosję

Niemcy. Pod Berlinem odkryto tajny skład broni. Służby podejrzewają Rosję

22 sierpnia, 2026
Debiut marzenie w reprezentacji Polski. Nastolatka została bohaterką! – Siatkówka – Sport Wprost

Debiut marzenie w reprezentacji Polski. Nastolatka została bohaterką! – Siatkówka – Sport Wprost

22 sierpnia, 2026
Jak się liczy wiek psa? Zasada 7 lat to mit. Jest nowy wzór

Jak się liczy wiek psa? Zasada 7 lat to mit. Jest nowy wzór

22 sierpnia, 2026
Kraków. Auto wjechało w pieszych na chodniku. Dwie osoby nie żyją

Kraków. Auto wjechało w pieszych na chodniku. Dwie osoby nie żyją

22 sierpnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Premier Mark Carney zapowiada: Kanada idzie na wojnę celną z USA

Premier Mark Carney zapowiada: Kanada idzie na wojnę celną z USA

22 sierpnia, 2026
Mecz Ekstraklasy nagle przerwany! Dramatyczna walka o życie – Ekstraklasa – Sport Wprost

Mecz Ekstraklasy nagle przerwany! Dramatyczna walka o życie – Ekstraklasa – Sport Wprost

22 sierpnia, 2026
To będzie najsilniejsze zjawisko w historii. Odczuje je cały świat

To będzie najsilniejsze zjawisko w historii. Odczuje je cały świat

22 sierpnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.