-
Badania wskazują, że burzyki giną z głodu, ponieważ ocieplenie oceanów ogranicza im dostęp do pożywienia.
-
Wraz ze wzrostem temperatur organizmy, którymi żywią się burzyki, przemieszczają się na większe głębokości lub w inne rejony, co uniemożliwia ptakom skuteczne żerowanie.
-
Podczas fali upałów w australijskim lecie 2023-2024 znaleziono około 629 tys. martwych burzyków na plażach, co stanowiło około 3 proc. światowej populacji w ciągu kilku tygodni.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Australijskie plaże coraz częściej pokrywają się ciałami ptaków morskich. Chodzi przede wszystkim o burzyki cienkodziobe i burzyki bladodziobe. Te niepozorne ptaki należą do najbardziej wytrzymałych migrantów na Ziemi.
Każdego roku pokonują ponad 10 tys. kilometrów między wyspami u południowo-wschodnich wybrzeży Australii a Morzem Beringa w pobliżu Alaski i Rosji. Lot trwa około dwóch tygodni i odbywa się bez przerwy.
Burzyki są przystosowane do warunków, które dla większości zwierząt byłyby zabójcze. Naukowcy śledzący ich trasy zarejestrowali osobnika lecącego przez 11 godzin wewnątrz oka huraganu, na wysokości 4700 metrów, przy wietrze o prędkości przekraczającej 200 km/h. Ptak przeżył.
Ich skrzydła i stawy barkowe działają jak biologiczny szybowiec. Ptaki wykorzystują silne wiatry do przemieszczania się na ogromne odległości przy minimalnym zużyciu energii. Dlatego badacze coraz częściej podważają popularne wyjaśnienie, według którego masowe śnięcia ptaków to po prostu efekt sztormów czy „wyczerpującej migracji”.
Ocieplenie oceanów zabija burzyki
Według nowych badań opublikowanych w serwisie The Conversation prawdziwą przyczyną śmierci ptaków jest głód związany z ocieplaniem się oceanów. Autorka tekstu, ornitolożka Jennifer Lavers z Charles Sturt University, wskazuje, że silny wiatr jedynie spycha osłabione ptaki na brzeg. Problem zaczyna się znacznie wcześniej, daleko od lądu.
Burzyki przez większość życia praktycznie nie zbliżają się do wybrzeży. Na ląd wracają głównie w okresie lęgowym. Jeśli trafiają na plaże chore, skrajnie wychudzone albo martwe, zwykle oznacza to, że wcześniej nie były już w stanie skutecznie żerować.
To szczególnie widoczne u wschodnich wybrzeży Australii. Region ten należy do najbogatszych obszarów morskiej bioróżnorodności na świecie, ale jednocześnie ociepla się szybciej niż globalna średnia dla oceanów.
Wraz ze wzrostem temperatur ryby i inne organizmy, którymi żywią się burzyki, przemieszczają się w chłodniejsze rejony albo schodzą na większe głębokości. Dla ptaków oznacza to dramatyczny problem: pożywienie staje się niedostępne.

Osłabione zwierzęta tracą zapasy tłuszczu i energii. W końcu przestają być w stanie utrzymać się w powietrzu. Wtedy wiatr rzeczywiście spycha je ku plażom, ale nie jest główną przyczyną śmierci.
Morskie fale upałów i masowe śnięcia ptaków
Problem narasta, bo ponad 90 proc. dodatkowego ciepła zatrzymywanego przez atmosferę trafia właśnie do oceanów. Oprócz stopniowego wzrostu temperatur pojawiają się też coraz częstsze i silniejsze morskie fale upałów.
Nie wszystkie gatunki są w stanie się do tego przystosować. Badacze przewidują wręcz, że w ocieplających się oceanach będzie „więcej przegranych niż zwycięzców”.
Podczas wyjątkowo silnej morskiej fali upałów w australijskim lecie 2023-2024 na plażach znaleziono szacunkowo 629 tys. martwych dorosłych burzyków. Oznaczało to utratę około 3 proc. światowej populacji w ciągu zaledwie kilku tygodni.
Ptaki morskie od dawna traktowane są przez biologów jako wskaźnik kondycji oceanów. Jeśli populacje burzyków rosną, a ptaki skutecznie wychowują młode, zwykle oznacza to stabilny ekosystem i odpowiednią ilość pożywienia. Masowe zgony pokazują, że w środowisku morskim dzieje się coś niepokojącego.
Setki tysięcy martwych ptaków wyrzucanych na plaże mogą być jednym z pierwszych tak wyraźnych sygnałów, że ocieplenie oceanów zaczyna gwałtownie zmieniać całe morskie łańcuchy pokarmowe.















